reklama

Kto po in vitro?

Czy mrozaki to mają mniejsze czy większe szanse, bo lekarze, że mniejsze, a ja tu w necie czytam, że większe.... Nic już nie rozumiem....
Lolicia :-)

maja wieksze pod warunkiem ze przezyja odmrozenie....

I powiedzcie mi drogie panie jeszcze jedno, bom ciekawa. Czy Wasi Panowie wspierają was w tym wszystkim? Jak???

moj po prostu robi co ja mu kaze...ale on o ytm dziennie nie mysli, niemartwi sie...chce bradzo mocno miec dzidzie ze mna, ale on to mnie przezywa i nie mysli wiec tez ciezko tu mowic o psychologicznym wsparciu

a jak to u ciebie?
 
reklama
hejka,
mój to poprostu słucha co mówię, robi co mu każe tak jak u Ciebie Lolitko, tak to z tymi facetami jest ale wydaje mi się że oni to bardziej w sobie przeżywają. my to pogadamy sobie między nami i jest lepiej a oni.... nie każdy z nich potrafi o tym mówić pewnie zwłaszcza jak dotyczy to jego problemu. najważniejsze że są i zgadzają się na takie zapłodnienie , bo znam takiego który kategorycznie powiedział nie i to chyba będzie koniec ich małżeństwa:no:


Lolitka piszesz że coś się dzieje i czujesz że jest troszke inaczej niż pierwszym razem. to chyba dobrze ze jest inaczej, wkońcu teraz się uda:-) musi:-)
 
Kurcze, jak to? Rokicki mówi, że mniejsze i że u nich w Invimedzie prawie nie zdarza się, żeby się źle odmroziły i żeby tego nie zakładać. To dlaczego ktoś tu pisał, że jak mrozaki to się dwa bierze???
A moja druga połowa stara się, ale on to wszystko strasznie przeżywa, tyle że w milczeniu:-( Marzy o dziecku i myślę, że jak już się urodzi to będzie jeszcze bardziej rozpieszczone niż mój potworek, ale sama nie wiem czy on już nadziei nie stracił, tak szybko....Szybciej niż ja, a to mnie dołuje. Ja bym tak potrzebowała, żeby on powiedział, że spoko, że dobrze będzie, że damy sobie radę i z bliźniakami, a on na to moje marudzenie: że jak to, trójka dzieci, że mieszkanie szybko kupić trzeba, a tu nic znaleźć nie mogę i że jak on będzie pracował, bo on w domku pracuje i warunki mieć musi, znaczy troszkę spokoju, on reaguje na to z taką samą paniką jak ja i odpowiada mi no tak, kurcze, masz rację. A ja cholera nie chcę mieć racji. I Bogu dzięki za Ciebie :-) i to forum, bo nie ma to jak wsparcie kobitek, które przez to samo przechodzą :-)

hejka,
mój to poprostu słucha co mówię, robi co mu każe tak jak u Ciebie Lolitko, tak to z tymi facetami jest ale wydaje mi się że oni to bardziej w sobie przeżywają. my to pogadamy sobie między nami i jest lepiej a oni.... nie każdy z nich potrafi o tym mówić pewnie zwłaszcza jak dotyczy to jego problemu. najważniejsze że są i zgadzają się na takie zapłodnienie , bo znam takiego który kategorycznie powiedział nie i to chyba będzie koniec ich małżeństwa:no:


Lolitka piszesz że coś się dzieje i czujesz że jest troszke inaczej niż pierwszym razem. to chyba dobrze ze jest inaczej, wkońcu teraz się uda:-) musi:-)

Dobrze mówisz, mój nikomu o tym nie powiedział, nikomu!!! Z nikim nie pogadał o tym, że ma problem, a myślę, że tego potrzebuje i to baaaardzo..... Może im jakieś spotkanko urządzimy :-)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
wiesz Natka wydaje mi się że oni razem ze soba tez by nie potrafili o tym rozmawiać. drażniący temat. ale cóż tacy są i już. ważne że my silne baby dajemy rade:-pczasem z wywalonym ozorkiem ale dajemy;-)

Lolitka, pytanie techniczne, jak wstawiasz po kilka cytatów do odpowiedzi?? no ni cholery nie idzie mi dojść do tego:wściekła/y:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Mój mąż jest nacudowniejszym, naukochańczym i najwspanialszym facetem na świecie:) Zawsze mnie wspiera, mówi że wszystko będzie dobrze, że jeszcze będziemy mieli dzidzię. A jeśli nawet nie, to najważniejsze jest że mamy siebie i się bardzo kochamy:) A razem poradzimy sobie ze wszytskim. Dziś np. wracając z pracy kupił moje ulubione cruasanty, w domku ugotował mi lekkostrawną zupke, a teraz skończył właśnie mnie myć. Bo jeszcze nie mogę się wyginać na wszystkie strony i musiałam uważać aby nie zamoczyć szwów. Powiedział mi że dziś wreszcie chciało mu się wracać do domku, bo wiedział że ja już w nim jestem, a tak to przychodził do domu i tak pusto było i smutno. Czyż on nie jest kochany?
 
reklama
No to faktycznie stara ty jesteś :-):-):-):-):-). Daj kobieto spokój, bo ja już myślałam że ty tuż przed menopauzą chcesz zdążyć, a ty mi z takim tutaj tekstem jedziesz, że stara jesteś bo 33 wiosny sobie liczysz. ;-);-);-);-) To znaczy że ja zaraz też będę stara, a mój mąż to już dziadziuś:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D
Ty to masz poczucie humoru kobito z Bielan:-) A ja z Woli ;-)chociaż i na Bielanach mieszkanko mamy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry