reklama

Kwietniówki 2010!!!

Witamy i my! Kubek znwou chorutki :-( Gorączka wysoka i jest strasznie słaby... jutro z rana lekarz...
Mnie wczoraj dopadł zły dzień i to na własne życzenie. Tzn. najpierw się zmęczyłam, bo wymyśliłam przemeblowanie sypialni, a że nie do końca umiem siedzieć i palcem wskazywać, co gdzie ma stać, to skończyło się wieczornymi ekscesami- regularnymi skurczami krzyżowo- brzusznymi, zawrotami głowy i innymi 'przyjemnościami'. Na szczęście skurcze się nie wzmagały (bo jakby zaczęły przybierać na sile tobym się załadowała do auta i do szpitala) i po 3 h, nospie, kąpieli i leżeniu na boczku same przeszły. W 'nagrodę' zjadłam chińszczyznę i potem dopadła mnie zgaga... Człek to jednak mądry nie jest :-p

Co do SN czy CC- nie ma dwóch takich samych porodów. Wg mnie najważniejszy jest przytomny lekarz i położna, którzy szybko ocenią sytuację. Jak ja rodziłam to z 'pakietu' babek na patologii tylko ja urodziłam naturalnie, u reszty próby porodów nat. kończyły się po 3-4 h cesarką, bo nie było postępu w akcji porodowej- i to uważam za mądrą decyzję. Skoro się nie da, to nie ma co męczyć.
Ja chciałabym znowu urodzić naturalnie (mimo bólu i innych atrakcji, których nie dane mi było ominąć), ale jak się nie da to nie będę dyskutować :tak:No i wolałabym z mężem, bo jego obecność była mi naprawdę pomocna- wiedziałam, że jakby co zrobi poleci po pomoc :tak:
 
reklama
Hej Kobietki:-)
Straszna pogoda za oknami aż nie chce się nigdzie wychodzić.Też chciała bym już to wszystko mieć za sobą ,ale niestety podejrzewam jednak że mały nie wyjdzie za prędko ,takie me szczęście :-)Licząc tak czy siak to i tak do terminu tylko 3 tygodnie :-) Boże jak to szybko zleciała aż trudno uwierzyć:-)
Ja też się boje coraz bardziej bo nie wiadomo jak to będzie i czy wszystko przebiegnie ok. Ale dziwną sprawą jest to iż czuje małego tak niziutko że szok a brzuszek wcale tak nisko nie jest ,jak rusza główką to czuje ja zaraz pod spojeniem dziwna sprawa:-)
 
Przyjmuję wyzwanie... :-p Mąż chodzi i prosi młodego żeby chociaż do środy wieczora zaczekał bo musi jechać we wtorek do Łodzi a wyjazd b. ważny dla firmy a nie ma go kto w tym zastąpić. A ja chciałabym jednak być zafarbowana na świerzo bo teraz to taki wypłuczek jestem :-p a mama ma czas we wtorek. We środę na 12.50 mam kontrole u gina... ciekawe czy dotrwam a jeśli tak to co powie...


Kurde ciągle głodna jestem ... musze ciągle coś szamać... to już zaczyna robić się męczące...

Mnie też mąż ciągle prosi żebym jeszcze przynajmniej do środy poczekała bo coś ważnego ma w pracy a potem mam już pozwolenie na rozpakowywanko:-D ja sama też chciałabym dotrwać do końca 37 tyg. U fryzjer już byłam i znów przypominam człowieka:-D strasznie już byłam zarośnięta. Myślałam że tylko ja mam taki wilczy apetyt, przerażające to jest, cały czas tylko o jedzeniu myślę:szok:. I czym bliżej porodu tym więcej myślę o tym jak mała zareaguje na maluszka, mam nadzieję że go zaakceptuje i niebędzie jakoś strasznie zazdrosna:confused:. Ciekawa jestem jak to będzie.

Wy się tak doczekać porodów nie możecie a ja po przeczytaniu opowieści z porodówek uznałam, że chyba jeszcze gotowa na poród nie jestem. Boję się sto razy bardziej niż wcześniej:-( I już sama nie wiem, czy lepiej przejść to na śpiocha czy szykować się do porodu naturalnego..
M. mnie przekonuje, że każda kobieta jest do tego stworzona, że naturalnie najlepiej itd. ale do mnie już teraz nic nie trafia.
Chciałabym mieć to już za sobą, ale rozpocząć się boję.
No.. pomarudziłam sobie troszkę.. Lepiej mi;-)
Ja też się bałam porodu ale teraz im bliżej tym bardziej chcę to mieć za sobą i już się tak nie boję:-). Bardzo ważne jest pozytywne nastawienie. Ja staram się sobie tłumaczyć że będzie dobrze i myśle jak najbardziej pozytywnie;-). Mam też nadzieję że trafię na miły personel bo to też jest bardzo ważne. Głowa do góry, musimy urodzić:-) innego wyjścia nie mamy:-D. Myśl pozytywnie;-).
 
Przyjmuję wyzwanie... :-p Mąż chodzi i prosi młodego żeby chociaż do środy wieczora zaczekał bo musi jechać we wtorek do Łodzi a wyjazd b. ważny dla firmy a nie ma go kto w tym zastąpić. A ja chciałabym jednak być zafarbowana na świerzo bo teraz to taki wypłuczek jestem :-p a mama ma czas we wtorek. We środę na 12.50 mam kontrole u gina... ciekawe czy dotrwam a jeśli tak to co powie...


Kurde ciągle głodna jestem ... musze ciągle coś szamać... to już zaczyna robić się męczące...

mój mąż też we wtorek na wyjeździe, będzie w Świnoujściu

aniez
dużo zdrowia dla synka!!!

Dziewczyny mam takie pytanko.Czy po przytulankach z mezem/partnerem:zawstydzona/y: boli was brzuch jak na miesiaczke:zawstydzona/y:??? Bo mnie tak:-(
taki ból to skurcze macicy które mogło spowodować przytulanko
 
witam

ja też już spakowana zwarta i gotowa czekam na mojego maluszka - a wg ginki nie będę już musiała długo czekać na szczęści - jutro rano jadę zrobić ostatnie badania do szpitala . Trzymajcie się dziewczyny
 
Witam się niedzielnie:-)
U mnie nadal pochmurno i okropnie:-( I do tego wczoraj w nocy dostałam mocnego skurczu łydki i do dzisiaj nie mogę chodzić normalnie, cały czas kuleję na tę nogę bo tak nadal boli. Mąż mi już wymasował nie raz i dalej nic nie przeszło:-(
A co do symptomów zbliżającego się porodu to u mnie BRAK. Nie mam żadnych skurczy, ciągły ból w pachwinach przez to, że mała jest bardzo nisko główką i tyle. Także chyba nie urodzę wcześniej, tak coś czuję. W przyszłym tyg. już 38 tc a tu nic. Zobaczymy.

Do mnie dzisiaj przyjeżdżają teście i siostra męża z dziećmi także będzie wesoło. Muszę jeszcze posprzątać trochę bo wiecie jak to przed wizytą teściowej do tego która jest wyjątkową pedantką!!

Udanej niedzieli

Katik, Paulka trzymajcie się dzielnie:-)

Kochana ja takie skurcze mam systematycznie już co jakiś czas... wtedy z reguły trzy dni mnie noga tak boli, że mam problem z chodzeniem... smaruj nogę Voltarenem - moja gin mi powiedziała, że jest bezpieczny w ciąży i na skurcz pomaga - a tak to Aspargin 3 razy dziennie po jednej tabletce
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry