aniam141
Wrześniowe mamy 2008
Wy się tak doczekać porodów nie możecie a ja po przeczytaniu opowieści z porodówek uznałam, że chyba jeszcze gotowa na poród nie jestem. Boję się sto razy bardziej niż wcześniej:-( I już sama nie wiem, czy lepiej przejść to na śpiocha czy szykować się do porodu naturalnego..
M. mnie przekonuje, że każda kobieta jest do tego stworzona, że naturalnie najlepiej itd. ale do mnie już teraz nic nie trafia.
Chciałabym mieć to już za sobą, ale rozpocząć się boję.
No.. pomarudziłam sobie troszkę.. Lepiej mi;-)
Nie ma co panikować . Po pierwsze to opis widzaany oczyma osoby która stała z boku . Pomyśl sa,ma wiesz że ukochana osobe boli a Ty nie jesteś w stanie nic zrobic ani pomóc . Dwa wiadomo poród boli , dochodzenie do siebie po CC boli ale cóż to jest pare godzin wobec całego zycia tej malutkiej istotki którą wydasz na świat . Trzy wcale może nie być strasznie nie nastawiaj się tak . Mamy też znieczulenia które można wziąść i czemu niby z nich nie korzystać . Głowa więc do góry

łaskawie o 10 się zaczęła gramolić -myślałam ze zejdę -wszystko mnie bolało -brzuch, podbrzusze, krzyż... póki co przeszło ale wesoło się nie czuję -ciągnie mnie wszystko. Ech ważne że to już 36tc więc niech się dzieje...
później jakieś filmiki budynie itp a teraz -jak zwykle jestem zmęczona

ja sama też chciałabym dotrwać do końca 37 tyg. U fryzjer już byłam i znów przypominam człowieka
. I czym bliżej porodu tym więcej myślę o tym jak mała zareaguje na maluszka, mam nadzieję że go zaakceptuje i niebędzie jakoś strasznie zazdrosna