reklama

Kwietniówki 2010!!!

Ja już po ktg. I oczywiście praktycznie zero skurczy:-( Zapis idealny, troszkę skurczów się pojawiło ale jak ja ich nie czuję to to jeszcze nie te porodowe:-( Ale najważniejsze że tętno małej jest w porządku:-) Lekarz mi powiedział, że jeśli się nic nie wydarzy do poniedziałku 12.04 to do szpitala mam jechać. A jeśli mi się coś zacznie dziać to od razu do szpitala bo przy moim rozwarciu i drodze do pokonania (70 km) mam się zebrać jak najszybciej:-)

Kwiatuszku nie chcę cię załamywać ale takie kłucia w szyjce to u mnie normalne. Nawet się już do tego bólu przyzwyczaiłam tzn. jak stoję to mała wiercąc się naciska mi na szyję i jest nagle takie ukłucie mocne. Jak siedzę to też występuje ale rzadziej.

Ja dzisiaj mam duże bóle w podbrzuszu, nie wkręcam sobie że to jakiś symptom ale poprostu jest to już nieprzyjemne. I znów dzisiaj, po ok. 4 dniach przerwy, pojawiły mi się skrzepy brązowe, resztki czopu. Także dziewczynki mi już ten pieprzony czop odchodzi prawie 2 tyg (jutro będzie).

buuuuu
to ja pewnie też jutro z torbą wrócę :(
a jakie masz to rozwarcie bo zapomniałam
a ja bym chciala tak jak Agnieszka Sz-r- pojechała do szpitala i od razu wraca z Mareczkiem :)
 
reklama
od 2 godz. masz regularne co 5-6 min??? Jakby co wez nospe i się połóż, albo weż kapiel, jak przejdzie to nie to a jak nie przejdzie to do szpitala.


chyba tak zrobie... najgorsze jest to ze nie wiem co robic... czy szykowac sie na porod czy nie :/ ale dziwne mi sie to wydaje ze zaczelyby sie od razu takie regularne skurcze i co 5-6 min...
 
Kwiatuszku ja mam 3 cm rozwarcia. I ja też bym tak chciała jak Agnieszka:-)

Ja powiem wam, że jestem bombardowana telefonami od rodziny i znajomych:szok: Już mnie to zaczyna denerwować. Ja wiem że są ciekawi czy już urodziłam ale bez przesady. Wszystkim mówimy że damy znać jak się coś zacznie a jednak dzwonią!! I w kółko mówienie tego samego:szok: Męczące!!!
 
Ola wiem co czujesz bo przechodziłam przez to jak urodził się Emil.Codzienny płacz przy kapieli, masakryczne kolki i bezsilnośc ze nie potrafię uspokoic własnego dziecka.Byłam z tym wszystkim sama bo mąz w pracy i nikogo bliskiego obok:no:
Ale od samego początku jasno z M ustalilismy zasady kto co robi przy dziecku:tak:
Kapiel nalezała do mojego M mimo ze Emil darł się wniebogłosy ja w tym czasie sama brałam kapiel i był to czas tylko dla mnie:tak:po karmieniu do odbicia trzymał M, w nocy pieluchę zmienialismy na zmianę mimo że rano M musiał wstawac do pracy, naprawdę mozna to wszystko jakoś ułożyć.
Kiedys o tym pisałam że kiedy miałam już wszystkiego dość po kolejnej kolkowej nocy obudziłam się rano i w całym domu wisiały małe karteczki Jesteś najwspanialszą mamą na swiecie był to prezent od mojego męza.
Weź kartkę i długopis do reki i napisz sobie to samo, nalep na lustrze i czytaj to każdego dnia:tak:

Przesyłam ciepłe myśli:-)
 
Aż podskoczyłam jak zobaczyłam info od Dagi, myślałam, że Margolcia już w ramionach mamusi a tu na razie nic.

Kwiatuszku pewnie gdybyś przestała myśleć o porodzie, wyluzowała to zaraz byś do szpitala jechała, tak na zasadzie "im bardziej Puchatek zaglądał do środka tym bardziej prosiaczka tam nie było":-)

U mnie kłucie w dolnych rejonach to norma od bardzo dawna.
Jak dłużej posiedzę czy poleżę to wstaję jak staruszka, obolała, zgięta w pół. Boziu już zapomniałam jak to jest nie mieć brzucha i móc się normalnie ruszać.

Paulka coś dawno się nie odzywała
 
Witajcie kochane..

U mnie nadal 2 w 1 hehehe,, I juz sie nie napalam na szybszy porod.. Cos mnie kluje, w nocy spac nie moge, brzuszek twardnieje od czasu do czasu... Ale nie to jest niepokojace... Otoz dzisiaj po raz drugi, dobrze ze w domku, zdarzyla mi sie przykra niepsodzianka. Otoz, stoje sobie a tu ni stad ni zowąd czuje jak ze mnie cos wycieka... I okazuje sie ze to siuiu i to w takich ilosciach ze hej... W ogole nie potrafilam nad tym zapanowac, ledwo do ubikacji dobieglam i zbednego wypelnienia pecherza rowniez nie czulam. Teraz to naprawde boje sie gdzies do ludzi wyjsc, masakra... czyzby dzidzia tak mnie uciskala?

Heh mam stresa, jutro wizyta u gina a jak mi sie tak przy nim przydarzy hehehe..

Mamma MIa!!!
 
Trzymam kciuki Dagsilka.... Kurde felek jeszcze czekanie... Ale moze ta swiadomosc pobytu w szpitalu cos przyspieszy....
Jesteśmy z Tobą!!!!!!!
 
reklama
Dziewczyny meduję się ostatni raz przed pójsciem do szpitala bo jutro wczesnie rano wyjazd:tak:
Własnie skończyłam wszystko pakować i teraz siedzę i załapałam jakiegoś doła:-(
Chłopcy są z tatą na basenie i czekam na nich bo musimy im powiedzieć że jutro jade do szpitala.
O Emilka sie nie martwię bo on już nie może się doczekać kiedy urodzę, wiekszy problem mamy z Mańkiem.On od kilku dni nie odstepuje mnie na krok, wstaje w nocy i sprawdza czy jestem tak jak by przeczuwał że mam iść do szpitala.
Trudne to wszystko:-(
Z jednej strony radość że juz niedługo zobaczę Helenkę ale z drugiej strony cały czas myslami bedę z chłopcami czy wszystko z nimi dobrze.Rozterki mamy:-(

Dzieki dziewczyny że trzymacie za nas kciuki
Pozdrawiam i odmeldowuję się;-) dam znac jak już bedzie po wszystkim:tak:
Pa pa
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry