monia555
Fanka BB :)
hehe Anna, ja pamiętaj jak pojechałam z Laurką do sanatorium...ona mi wiecznie chorowała na oskrzela i płuca i tam mieli ja postawić do pionu...Laura miała 1,5 roku, ja zaczęłam dopiero co pracę, więc tydzień z niunią była moja mama, a potem ja...jak tam zajechałam, to się załamałam..pokoje bez łazienek, zimno jak niewiem (był to wrzesień, ale pogody nie było no i góry), Laura dawała "do wiwatu", bo za mała by mieć kolegów i nudą jej wiało...ale apogeum było jak połowa sanatorium rozłożyła się na grypę jelitową (w sanatorium, w ośrodku zdrowia, czujesz ?), wiedy spakowałam manele i szybko wiałam do Wrocka spowrotem :-)...na własne żądanie dałam dyla...nie mówiąc, że nic pomogli i moje dziecię jeszcze przez następone lata walczyło z płucami....tyle o sanatoriach...