Katik
tulam i współczuję, mam nadzieje, że czas uleczy rany
Kostka
gratuluje pierwszych kroków!!!
co do mojej Panny
poszła do przedszkola bez problemu bo dwa tygodnie wczeswniej zaczelam codzienne oswajanie ją z tematem, nastawialam ją na to i nie była zaskoczona
poszła chętnie
została bez problemu
dała Tacie buzi i pobiegła do dzieci
odebrałam ją wcześniej bo to pierwsz dzien
poszłam o 13 i jakoś szczególnie stęskniona do mnie nie biegła
tak naturalnie podeszła
była troszkę "nieswoja", ale podobno nie płakała, byli na spacerze zbierać śmieci, bo tkai temat mieli no i pochwalila sie że zebrała 4

namalowala jakis rysunek, wisiał na tablicy pokazala mi który to
nie chciala wziąć udziału w rytmice, przyglądala sie z boku, może sie jeszcze wstydziła
no i ostatnia rzecz któa najbardziej mnie zmartwiła- nie ruszyła obiadu ani torszeczke
oni tam nie maja kuchni tlko jakois catering bo to punkt przedszkolny a nie przedszkole
na drugie sniadanie dzieci jedza to co przyniosa z domu- dziwne to troche bo moze ktos ma ochote zjesc to, co ma inny...
na obiad mieli zupe ogórkowa i kluski ze smietana i truskawkami
zaczynaja od drugiego dania a zupe dzieci jedza za jakis czas jako kolejny posilek
Hani tych klusek nie chciala ruszyc, ogórkową moze by zjadla ale podaja ja okolo 14 a ja ją odebralam o 13
no to dali jej reszte tej kanapki co miala z domu
jak ja odebralam to z dwoch kromek podwojnych prawie cala jeda polówke zabralam do domu :-

-

-

-

-(
ja nie wiem juz jak to moje dziecko przekonac do jedzenia
i to jeszcze kanapke musze jej robic taka biedna z almette albi z serem zoltym bez zadnego warzywka bo wiem ze wtedy nie ruszy
