wronka
czerwiec05`, kwiecień2010
Bo to sa kochane urwisy :-)
Mnie ubawil Kuba, ktory sie szczerzyl i w opozycji do brata prezentowal porazajaco grzeczne oblicze (zazdrosnik byl pewnie szczesliwy, ze B. robi afere i na nim sie skupia)... hehehehe...
Mój urwis też ostatnio mnie do szewskiej pasji doprowadza, czasami to ja już wymiękam. Pewnego dnia zrobil taką awanturę, że aż T podszedl do mnie i mowi "nawet nie wiesz jaką mam ochotę mu wpier...c,:-)", a ja na to "oj wiem kochanie, wiem, uwierz mi " heheheh normalnie szał ciał. Dzisiaj mi awanture zrobil bo nie mogł parówki z worka wyjąc, więc chciałam mu pomóc to ten się zaczął rzucac, krzyczec a potem parówką we mnie
. Wercia taka nie była heheheh. Oczywiście jak brat się stawia, to ona też zadowolona wtedy grzeczna jest, tylko podjudza delikatnie atmosferę i mowi do mnie, "mamusiu dasz mu karę?" heheheh
annaoj...a ja bym się z Twoją teściową zgodziła. Mogę to powiedzic na przykładzie mojej Weroniki, ona jeszcze rok temu byla bardzo nieznośna, stawiala się , pyskowała, normalnie nie moglam sobie poradzic chwilami. Rece mi opadały. Do tego Panie w przedszkolu się skarżyły, że nie współpracuje, jest uparta, nie chce się dzielic jak jej cos nie pasuje. Poniewaz widzialam ,że coś jest nie tak zaczęłam czytac dużo w necie i dopiero jak przeczytalm o czyms takim jak "okres negacji 7-latka", to mnie olśniło. Wercia miała dokładne objawy tej negacji wlasnie. Zaczęłam z nią rozmaiwac, tlumaczyc, wyjaśniac, a resztę dałam na przeczekanie, bo wiedzialam ,że jak to jest typowy bunt dla wieku to jakos minie. No i moje rozmowy i to wszystko dały rezultaty. Weronika przez rok zmienila się nie do poznania. Okres buntu minął. Chodzę na zebrania w przedszkolu i pękam z dumy bo moje dziecko jest stawiane za przyklad. Bardzo pomaga Paniom, zgłasza się na dyzurną od posilków, sprząta, wymyśla zabawy dla dzieci, bierze udział w konkursach. Normalnie babki same mnie na korytarzu zaczepiają i ją chwalą. Także jak dla mnie rok u takiego dziecka to strasznie duzo i może się zmienic. Dlatego ja osobiscie jestem zadowolona,że nie pusciłam Weroniki wczesniej do szkoły. Pomimo jej inteligencji i zdolności manualnych i muzycznych i nie tylko, uważam ,że rok temu emocjonalnie nie do końca byla gotowa.I już wczoraj nie wróciłam, B mnie uprosił, żebym jego papiery ogarnęła i tak mi zeszło do 23.
Dzisiaj jestem w pracy do 12 i mykam z Igorem do poradni, zobaczymy co mi powiedzą. Teściowa mnie wczoraj zdrzaźniła autorytatywnym stwierdzeniem, że Młody się do szkołu jeszcze ni nadaje. Tak jakby jego charakter (bo to nie jest nic innego) miał się nagle zmienić w ciągu roku. Jest żywy i taki będzie zawsze.
U Nas mały progres;-)...Borysek zrobil dzis pierwsze siku do sedesu. Cieszylam się jak dziecko heheheeh. Siedział na dywanie i zacząl zdejmowac pieluche, zapytalam czy ma kupe a ten na poczatku ze "tak", podeszlam sprawdzilam, nie ma. No ale synek dalej ta pieluche szarpie i mówi "siusiu", wiec mówie "chodz szybko na nocniczek" (stal obok), ale on nie chcial tylko złapał mnie za reke i do kibelka biegnie. Usiadl posiedzial chwile i nic. Wstal poszedł do pokoju, za chwilę biegnie i znowu woła, no to go posadzilam i patrze
robi;-0. Oczywiście były brawa itp. Niemniej jednak później było siku w majtki, na kafelki, znowu na sedes, a na końcu na fotel
. No coż, jakoś musze to przetrwac, ale wazne ,ze mniej więcej czai;-)Dorotka...moje gratulacje, spokojnej ciąży życzę;-0
Ostatnia edycja:
lekki wiaterek ale przyjemnie ciepło i słonko :-) żyć nie umierać 
