Święta w Meksyku... Kiedyś pewien Meksykanin zakochany w Polsce - nie pomnę z jakiego powodu lecz pamiętam, że do tego stopnia, że nie tylko synowi na imię dał Dariusz, ale i Polskę kilka razy nawiedził - powiedział do mojego małżona: Mira, Alfredo, los Polacos son como los Mexicanos pero gueritos... (Patrz Alfredo, Polacy są zupełnie jak Meksykanie tyle, że blondyni... - tu nadmienić trzeba, że dla nich każdy kto nie ma ciemnej karnacji i bardzo ciemnych włosów, jest blondynem). A ja człowiekowi muszę przyznać rację, bo w zasadzie obie te nacje między sobą bardzo się nie różnią. Tak też jest w przypadku świąt i sposobu ich obchodzenia. Poza tym, że w Meksyku się nie pości (chwała!) to świętować zaczyna się już z początkiem grudnia. W wielu domach organizowane są tak zwane posadas. Jest to spotkanie towarzyskie - a jakże - podczas którego poza rozbijaniem piniaty odgrywa się taką oto scenkę: część gości, a najczęściej gospodarze organizujący przyjęcie zamykają się w domu, a pozostali, trzymając w dłoni zapalone świeczki śpiewają i krążą wokół domostwa prosząc o gościnę. Jak nietrudno się domyślić, zwyczaj ten ma obrazować wędrówkę Maryi i Józefa oraz poszukiwanie schronienia w noc kiedy miał się narodzić Jezus. Gospodarze udzielają gościny i zaczynają się hulanki i swawole ;-). W końcu rozbija się piniatę - te oryginalne to kule z siedmioma kolcami symbolizującymi siedem grzechów głównych. Piniaty wypełnione mogą być wszystkim - drobnymi zabawkami, słodyczami, a w bogatych domach nawet pieniędzmi. Rozbicie piniaty symbolizuje walkę z grzechami. Posady organizowane są przez pierwsze trzy tygodnie grudnia i z tego, co mi wiadomo, nie ma znaczenia kiedy i czy się odbędą.
Wigilia... Celebrację Wigilii zaczyna się już od mszy wieczornej. Po niej jest już prawie po polsku :-) Rodzina i przyjaciele zbierają się po 22ej. Meksykańskie domy poza choinkami maja też szopki. Istotnym elementem obchodów Świąt (w tych bardziej tradycyjnych stanach, o niewielkiej liczbie ludności napływowej) jest odśpiewanie pewnej pieśni Dzieciątku i ułożenie go do snu. Po tym obrządku można zasiąść do stołu. Tradycyjnie na tym stole znajduje się indyk i dziesiątki innych potraw - część z nich jest tak pyszna, że nie sposób się im oprzeć. Jeśli rodzina ma zaprzyjaźnionego księdza, zwykle zaprasza go na wieczerzę. W ubiegłym roku spędzaliśmy Wigilię u przesympatycznych ludzi i oni gościli dwóch księży, braci w dodatku, z którymi wiodłam szalone rozmowy - bardzo mile ich wspominam. Są też rodziny, które zostawiają drzwi otwarte dla wędrowców. Kilka lat temu trafiliśmy do takiego domu. Ugoszczono nas i traktowano jak członków rodziny. Stół uginał się od jedzenia i alkoholu. Wszyscy goście i domownicy śpiewali karaoke

i tańcowali. Ot takie meksykańskie świętowanie
