M
Mka10
Gość
chyba aniam to pisała, może odmówić jak ma wątpliwość czy dziecko będzie wychowane po katolicku...
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
chyba aniam to pisała, może odmówić jak ma wątpliwość czy dziecko będzie wychowane po katolicku...

no właśnie mi się wydaje, że jednak nie może, bo dlaczego dziecko ma być narażone na potępienie z powodu braku wiary (wg księdza) rodziców.
aż poczytam prawo kanoniczne w tym temacie, bo mnie to zagadnienie zaintrygowało![]()
. Są 10 lat małżeństwem i jeszcze coś takiego ich dopadłono właśnie mi się wydaje, że jednak nie może, bo dlaczego dziecko ma być narażone na potępienie z powodu braku wiary (wg księdza) rodziców.
aż poczytam prawo kanoniczne w tym temacie, bo mnie to zagadnienie zaintrygowało![]()

No właśnie ja czytałam i tam jest mniej wiecej coś takiego że ma prawo odmówić jeśli wie że dziecko nie będzie wychowane w wierze ale nie może tez być to odmowa definitywna.. Czyli takie mydło mydlane jak dla mnie . ogólnie jakby mi jakiś odmówił to ja bym zrobiła afere i uderzyła wyżej ale że coś takiego mnie nie spotkało to jest ok. U mnie tylko spytali czemu nie mam kościelnego , powiedziałam że mąż jest po rozwodzie więc go wziąść nie możemy i na tym pytania się skończyły . Jak ktoś nie ma to mogą namawiać . J ma znajomych w pracy którzy brali kościelny niedawno . BYły chrzciny syn ma teraz 7 lat , kolega J ma ponad 50 lat jego żona ponad 40. No i poszli razem do kościoła z rodzicami tylko i chrzestnymi dla Michała . Młody miał chrzciny , oni kościelny i krótką msze . Było to z rańca w małym kościele pod wawą i było pusto . On w garniturku , ona w garsonce , ksiądz kasiore tylko za chrzciny brał. Są 10 lat małżeństwem i jeszcze coś takiego ich dopadło
. 
To dziecko moje i męża, to my decydujemy i nie pozwolimy na żadne ingerencje. Moja rada - walcz, albo jeszcze lepiej - olej dobre rady ;-)waniliowa ja też miałam ślubik kameralny tzn z nami 6 osób na kościelnym bylo, całkiem sympatycznie, bo niecierpię tych całych cyrków związanych ze ślubem, jakieś rzucanie monetami (nastawanie na moje życie czy coś w tym stylu:-)) i innych durnot, a już wesele w białej kiecce, z wizją że wszystko mnie ciśnie, buty obcierają, a ja i tak sie musze usmiechac do jakiejs dziwnej ciotki ktora widze pierwszy i ostatni raz w zyciu zupełnie do mnie nie przemawia...
A biała sukienka - hmmmmmm bożżżżżżżżzzeeee czułam się jak królewna

justa24 dziecko chce ochrzcic bo po pierwsze uważam ze nie mam prawa decydowac za moje dziecko w sprawie religii
) oraz przyjecie w restauracyjce. O 20stej stwierdzilismy z mezem, ze spadamy i udalismy sie do hotelu , gdzie mielismy zarezerwowany apartament dla nowozencow, byl szampan i truskawki, a my jak przed pierwszym razem nie widzac nic poza soba nawzajem zrywalismy z siebie ubranie. Od tego wieczoru z pelnym impetem zabralismy sie za powiekszanie rodziny 



