Witam,
na początek
post od Kittek:
Hejka,
nadrabiam was i nadrobić nie mogłam

U nas ok, wóciliśmy, po wczasach trochę poimprezowaliśmy, trochę gości mieliśmy. Wczoraj T po oficjalnym otwarciu nowego stadionu pojechał na imprezę z drużyną. W szoku jestem jaka Maja jest odważna jeśli chodzi o wujków z drużyny, tak do nich lgnie, że aż to do niej niepodobne jest bo generalnie jest raczej nieśmiała, a z nimi tańczy, bawi się, rysuje i nawet na nas uwagi nie zwraca. Ostatnio byli u nas dwa tygodnie temu, a wczoraj po meczu jak ich zobaczyła to aż skakała ze szczęścia.
Co do wakacji to było cudnie, trochę mi pewnie zajmie zanim zbiorę się aby zdjęcia wrzucić, na fb to ciach i są, a tu troszkę trzeba posiedzieć (chyba, że macie jakiś szybki program). Odpoczęliśmy, jak Maja spała to siedzieliśmy na tarasie z sąsiadami, ostatni prawie na śniadanie dla śpiochów schodziliśmy-ok. 10:30 (no chyba, że na wycieczkę jechaliśmy, ale to tylko dwa razy bo zwykle wyruszaliśmy popołudniami). Lanzarote jest specyficzną wyspą, nie mogłabym tam mieszkać, ale są tam miejsca w których się zakochałam. Na wulkanach było niesamowicie, jak na Marsie. Jedliśmy ziemniaczki pieczone na grillu ogrzewanym przez ciepło wulkanu, oglądaliśmy gejzery wybuchające z wnętrza wulkanu po wlaniu wody do środka
Geiser de Vapor en Timanfaya, Lanzarote - YouTube (kliknijcie na 1min 20sek) . Byliśmy na podwodnym safari, w zoo i cudnych plażach papagayo. Brakowało mi jedynie trawy

Filmik o wyspie polecam ten:
Lanzarote Total - YouTube – choć i tak wielu miejsc na nim nie ma. Maja była zachwycona wakacjami, często je wspomina i mówi, że tęskni za Piotrusiem (poznali się w samolocie i od tej pory byli nierozłączni).
Z tego co nadrobiłam:
Mamusiu mam nadzieję, że choróbsko poszło sobie precz i się wykurowałaś. &&& kciuki za ciebie i fasolkę.
Gosieńko my też tak po powrocie długo śpimy, tylko mój szogun rozregulował mi się ze spaniem bo w dzień sobie by najchętniej 3 godzinną drzemkę (meeega drzemkę) ucinała, a później biega do 22giej. Co do okien to nie myj, po co i tak się pobrudzą, ja od miesiąca wychodzę z tego założenia
Wronia matko to nie tylko ja taka wariatka jestem, że jak Maję na noc zostawiam to mi się łezka w oku kręci

Super, że uda się wam wybrać na urlop, jak będziecie w okolicy to oczywiście zapraszam
J
Monia oby jednak Hanula nie miała astmy, może jest na coś mocno uczulona i dlatego tak reaguje? Jak Laura na obozie, zadowolona? Super, że chętnie na obozy jeździ, ale ja bym tak jak ty reagowała i tęskniła, dobrze, że Hanka ci się nudzić nie daje

Wiem, że Tobie nie było do śmiechu, ale po twoim tekście o koźle do wanny padłam jak sobie to wyobraziłam.
Aniam jezioro Garda jest przepiękne, super urlop się wam zapowiada! A na kolejkach to razem możemy śmigać, ja podczas pracy wakacyjnej w deutschlandzie mieszkałam blisko Hyde Parku więc szalałam na maxa. W hotelu mieliśmy zwariowaną zjeżdżalnię SUPER BOWL SLIDE i oczywiście byłam pierwsza do niej.
Aniez u nas wyjątkowo mało w tym miesiącu jest komarów, mam nadzieję, że nad morzem będą się od Bartusia trzymać z daleka.
Zielona kobieto ty ciągle narzekasz, czy to Meksyk, czy Polska, czy Kanada- co jest? Jak jes mega gorąco to pozasłaniajcie okna, włączcie wiatrak, zajadajcie lody i cieszcie się sobą. Szkoda czasu na marudzenie
Maonka na komary polecam ci olejek citronella, u nas sprawdziły się też bransoletki na ręce z jakimiś olejkami. Wolę to niż te śmierdzące spraye typu off.
Elvie ty też w nasze okolice przyjeżdżasz, super, do Ustronia niecałe 30 km mamy więc mam nadzieję, że się spotkamy
J
13tka wow, oczom nie wierzę, że wróciłaś na stare śmieci, hehe
J Ala jest śliczna, a ty zwariowana, hehe. Oby ci wszystko poszło tak jak sobie zaplanowałaś &&&
Basiu udanego urlopu. Super, że Wiktorek taki dzielny był w podróży. Ja się ostatnio zastanawiałam czy bym sama dała radę 400km z Mają przejechać autem, ale sobie chyba odpuszczę i zdecyduję się na pociąg
J A co do sernika z polewą kajmakową to nieładnie tak smaku nam narobić, ja doczytałam wczoraj po północy i nie wytrzymałam tylko na słodkim się skończylo
Annaoj cieszę się, że jeszcze w dwupaku jesteście z Wiktorkiem. Widziałam fotkę z brzuszkiem, wyglądasz cuuudnie! Uśmiałam się bo czytałam kilkanaście stron wstecz, a ty w każdym marzysz o kawie i o ciachu hehe

Przykro mi z powodu Karen, bidulka
L
Elvie jak wszystko uzgodnimy to dam ci znać. Jest nawet taka opcja, że przyjadę z Mają pociągiem do Wrocka więc może się do was najpierw wprosimy, hehe
J
MamoPaulinki jak mala? Mam nadzieję, że jest już zdrowa. Może uda nam się spotkać jak będziecie w Kołobrzegu, pamiętaj o naszym zaproszeniu
J
Iza samo się naprawiło powiadasz? U mnie się jakoś nie chce.
Nata z pewnością coś fajnego wymyślicie na wakacje, nie ważne zresztą gdzie, ważne, że odpoczniecie i nacieszycie się sobą.
Aga widzę po postach, że Mareczek super się zaadaptował w przedszkolu i żadnych akcji nie było- super.
Widzę, że tu już plany wakacyjne na przyszły rok. Ja jakoś tak wcześnie nie umiem Rezerwować, później mam strachulca, że coś nie wypali. Tzn w głowie plany mamy, ale rezerwację robimy jakiś miesiąc przed wylotem

Ja góry uwielbiam, ale ze względu na odległość do moich ukochanych Tatr z Majką się nie porywamy na te prawie 800 km polskimi drogami. Zresztą wiem, że T długi czas nie będzie mógł chodzić po górach, ale mam nadzieję, że kiedyś się uda. W tym roku Maja przebyła drogę razem prawie 10tyś km na Lanzarote, na miejscu i z powrotem. W samolocie była mega dzielna, najbardziej jednak uśmialiśmy się jak o 1wszej w nocy budziliśmy ją przed wyjazdem. Na hasło samolot zerwała się, z uśmiechem od ucha do ucha się ubierała i całą prawie drogę do Poznania przeżywała i śpiewała, co jakiś czas pytając się kiedy będziemy lecieć. W samolocie po chwili padła, a jak się obudziła, była grzeczna, tylko przy lądowaniu trochę płakała, że ją uszka bolą. Za to powrotem siedzieli dłuższy czas razem z funflem Piotrusiem więc już w ogóle super było, a jak usnęła to po lądowaniu ją obudziliśmy. W samochodzie w drodze z lotniska nie mogła doczekać się domku, ale pomarudziła i spała, tylko ją na śpiocha przeniosłam do domu. Zatem podczas najdłuższej jak dotąd jej podróży spisała się na 5+, ale autem to więcej niż 500km by nie dała rady. Ja mogłabym żyć na walizkach, uwielbiam zwiedzać różne kraje, marzy mi się wiele miejsc, do wielu bym chciała wrócić. Nie lubię jednak jeździć nocą i zimą, boję się.
Póki co zgadałyśmy się z Aniez i Gosieńką, że fajnie by było się umówić na wspólnego sylwestra w okolicy Karpacza, jeśli macie ochotę to piszcie
J
Zmykam, słoneczko świeci więc szykujemy się na małą wycieczkę.
Miłego dnia!