Hej a u mnie cisza i spokój

Tatuś wziął dziecko i psa na spacer a ja siedzę pod kocem z laptopem jeszcze tylko brakuje gorącej kawki do pełni szczęścia

Chwilo trwaj!
Nie wiem czy Wam pisałam o moim przejściu z chirurgiem dziecięcym... W zeszłym tygodniu byłam na wizycie na chirurgii w związku z przepukliną pępkową Wojtka. No i pan doktor wtyknął mu tą przepuklinę do środka i zakleił plastrem - 'do kontroli w przyszłym tygodniu, do widzenia'. No ale ja, skoro już jestem u chirurga chciałam zapytać, czy mógłby zerknąć na plecki małego bo przy podnoszeniu go coś mu tam w łopatce przeskakuje. Wiecie co mi powiedział? "Proszę przy następnej wizycie u pediatry zwrócić mu na to uwagę i wtedy niech da tutaj skierowanie." Ja myślałam, że się przesłyszałam i pytam czy to znaczy, że nie obejrzy mi dziecka, a on "proszę przyjść ze skierowaniem"
Nosz kuźwa mać!
Dzisiaj byłam na kontroli z tą przepukliną, tym razem wzięłam męża żeby mnie tam szlag nie trafił samej i znowu to samo. Rozebrałam dziecko na przewijaku i czekamy a ten smsuje!!!!!!!!!!! już mnie tam nosiło patrzę na męża ale on się śmieje... po paru minutach (tak, minutach) doktor się zlitował i zakleił na nowo Małemu pępek. Mąż się pyta czy jest już poprawa i jak długo tak będziemy kleić mu ten pępek, na co pan 'doktor' mówi, że na poprawę jeszcze za wcześnie ale może pan np zdjęcie zrobić i porównywać. Mój mąż ( inżynier mostowiec ) podsumował to tak, to ja panu może przywiozę zdjęcia łożysk mostowych dla porównania i będzie tak samo pan g.wno wiedział jak ja patrząc na zdjęcia pępka bo nie jestem lekarzem... po czym stwierdziliśmy że cały ten lekarz to jakaś pomyłka i przyjdzie nam iść z Małym prywatnie...
PS: Wczoraj na szczepieniu zapytałam pediatry o to przeskakiwanie w łopatce i ponoć to normalne i powszechne. Mam się nie stresować.