Niuniunia-jeśli masz jakieś zgrubienia to są chyba kanaliki mleczne z pokarmem zalegającym, idź do gina na kontrolę bo to grozi bolesnym zapaleniem. Już się kiedyś spotkałam z określenie "spalić pokarm"

le nie wiem co to znaczy?? Myslałam że jak sie kończy karmić to laktacja stopniowo zanika...
Jak ci lekarz kazał przyjść znowu przy bołach a ciebie boli to nie widzę powodu aby miał na ciebie krzywo patrzeć, zresztą za to dostaje pieniądze żeby cię wysłuchać, doradzić, uspokoić-co się przejmujesz jak się będzie patrzył...
nimfii: nie robiłam czarnego lasu, jak zdobędziesz przepis to podrzuć
potworek: a może byś się skonsultowała z jakimś psychologiem? oni czasem mają dobre rady na takie trudne sytuacje... Z tego co mówisz porozumienie z ojcem w kwestiach wychowawczych będzie trudne...
Nie dostałam się dzisiaj do gina, znajoma położna podpowiedziała że w sumie to teraz wizyta wiele mi nie da, nic się nie zmieni do poniedziałku a w tym czasie mogę sobie zrobić beta-hcg żeby określić tydzień. Miałam zrobić dzisiaj i w pt to ona by mi wg jakiegoś wskaźnika określiła co i jak. Laboratorium czynne było do 17, zaczełam się zbierać po 16, wyszłam o 16:30-zawsze dojeżdżałam w tamtą okolicę w 15 minut. Dzisiaj pokonanie 1/5 drogi z garażu między blokami, drogą osiedlową zajęło mi 25 minut, a gdzie reszta

zawróciłam spowrotem do domu wściekła na mojego (obiecał wrócić o 15-16, nie wrócił, jakbym sama jechała a nie z małą to bym zdążyła)
Jak wrócił to się nie odzywałam, potem nawrzucałam że mu wcale nie zależy, że to ja muszę rodzić a wogóle to tylko pieniądze ma w głowie na 1 miejscu a gdzieś na końcu dopiero że to dla rodziny pracuje, potem ryczałam i wogóle.


On nie jest czułym i wrażliwym człowiekiem, usłyszałam że jak mi tak odbijać to zawsze mogę się wyprowadzić.
Poszłam robić sobie kanapkę, na co on wpada do kuchni-ooo jedzenie SOBIE robisz a ja tylko śniadanie jadłem, nosz ***** czy to moja wina że się po drodze nie zatrzymał na obiad skoro i tak nie był na czas? Fochy robi czemu jem???
Wykąpałam Patrycję (porzucając kanapkę), w ręczniczku zawiniętą wsadziłam mu ją do rąk-no i co mam z nią zrobić - co uważasz - i jakoś się dało ubrać, założyć pieluchę i położyć do spania bez mojej osoby, a jak raz w tygodniu idę śpiewać w chórze to zawsze słyszę jak to się umęczył bo mnie nie było i nieszczęśliwe dziecię tak okropnie za mną płakało aż padło z wyczerpania
