reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Mam nadzieje dziewczyny ze sie nie obraziłyscie ze tak zapytałam wprost o wiek :zawstydzona/y: super było by gdybysmy sie mogły spotkac ale widze ze mieszkamy daleko od siebie Kraków Gdansk Poznan...hmmm sama nie wiem a co do studiów to musiałam przerwac :-( nie moglam isc na dziekanke

A teraz ide suszyc włosy i zabieram małą do miasta na zakupki i spacerek :-) papa
 
reklama
moja i owszem sie usmiecha do misiow i do Aniolkow albo jak jest na przewijaku:-) , a jak na mame spojrzy to robi powazna minke;-) ale dzieki Wam jestem spokojniejsza, za jakis czas usmiechnie sie i do mnie!!!:happy:
 
Co do spotkania - w kilku częściach pewnie by się udało spotkać. Na się piszę na okolice Warszawy (mieszkam w Mińsku, ok 50 km na wschód. Wiek - niedługo 30
 
Hej kobietki!
Wczoraj w nocy wrócilismy ze świąt. Droga w strony rodzinne minęła bardzo szybko, bo niecałe 7 h. Malutka spała całą drogę, obudziła sie tylko 3 razy na jedzonko. Święta cudowne, rodzinka szalała z radości, że w końcu Wikusię zobaczyli, ale radośc zmąciła choroba malutkiej:sick: . W drugi dzień świąt musielismy jachać o poradni przyszpitalnej (całe szczęście, że istnieją). Mała ma zapalenie krtani, kaszel, bolące gardełko i katarek. Dostała zastrzyk, bo miała duszności. Po zastrzyku mogła przynajmniej lepiej oddychać. Strasznie sie o nia baliśmy, po przeżyciach Irtasi i Agusi modliłam sie, żeby ją w szpitalu nie zostawili. Dostała eurespal, świństwo takie, że hej. do podawania łyżeczką:szok: . Łyżeczka nie wchodziła w grę, wykorzystałam zakraplacz z panadolu. Droga powrotna nie minęła nam tak szybko, w ogóle strach było jechać prawie 600 km z chorym brzdącem. Wikusia jednak była dzielna. Pogoda też sie poprawiła. Dzisiaj rano poszliśmy z nią do swojego pediatry, żeby sprawdzić czy te leki pomagaja i czy cos gorszego dziecku nie zafundowalismy. Wypisała jej jeszcze dodatkowo mukosolwan i krople do nosa. Kazała malutką oklepywać i odciagać fridą wydzielinę z noska. Modlę się, zeby wszystko było ok. Trudno powiedzieć czemu się rozchorowała. Wiele czynników się na to złozyło. Długa droga, mąż i córka chorzy, pogoda cholerna, dużo ludzi. Karmienie piersią nie ochroniło mojej kruszyny:sick: Wszyscy mamy okropnego doła.
 
Miśka5-szybkiego powrotu do zdrowia dla Wiktorii.
dla mnie też to forum jest bardzo ważne- nie raz rozwiało moje wątpliwości:tak: Tak więc też się cieszę, że jest taka możliwość, żeby mieć wirtualne koleżanki-mamy.
Ja mam 26 lat. Studia już skończyłam i nie mam zamiaru już niczego studiować:-) :-D Już na studiach pracowałam i kiedy zaszłam w ciąże, to najbardziej bałam się o pracę. Ale okazało się, że mój pracodawca jest ok i niczego mi nie utrudnia. Powrót do pracy w lipcu:szok: A Wy dziewczyny co planujecie po urlopie macierzyńskim???
Spotkanie w realu byłoby super,ale chyba faktycznie mało prawdopodobne, żeby doszło do skutku. Jesteśmy troche porozrzucane po Polsce- i to jest właśnie fajne, że możemy mieć znajome mamy w różnych miastach.
Ja mieszkam w Sosnowcu- miasto sąsiednie do Katowic- tak więc Joasiek z tych samych stron jesteśmy:-)
U mnie akurat duzo znajomych ma juz dzieci, nawet dwie przyjaciółki z podstawówki są z drugimi w ciąży:tak: Nawet w poniedziałek byliśmy na kinderballu. Ale wiadomo-każdy ma swoje życie i obowiązki i częste spotkania są rzadkością. Ale kontakt utrzymujemy...
 
To smutne jak dzieciaczki choruja....ale te zmiany pogody i latwo cos zlapac nam doroslym i niestety dzieciom tez. ja tez z lekka przeziebiona i drze aby Laola sie nie zarazila...
Zycze Miska5 aby Wikusia jak najszybciej sie wykurowala!!! Duzo zdrowia dla calej rodzinki!!!:-)
 
Miska, życzę zdrówka Wikusi.

Susumali, Ty sie nie stresuj kochana takimi rzeczami jak uśmiech. Dzieci się bardzo indywidualnie rozwijają, jedne szybkiej się śmieją, inne szybciej się przewracają z brzuszka na plecy itp. Mamy taki wątek, na którym piszemy, co już potrafią nasze dzieci, ale absolutnie nie powinnaś porównywac swojej małej do innych dzieci, a tym bardziej się tym stresowac. Zobaczysz, że jeszcze wiele umiejętności nasze dzieci bedą nabywac w tak różnym czasie. I to nie jest nic nieprawidłowego. Oliwka rzeczywiście szybko się zaczęła uśmiechac świadomie, ale sa dzieci które się usmiechają dopiero po 3 miesiącu. I jesteś dla swojej Lailusi najważniejsza na swiecie, ona jeszcze po prostu ne załapała, że można się uśmiechnąc do mamy. Ale jeszcze trochę poczekaj a zobaczysz jak jej się buzia będzie śmiała :tak: Mój najstarszy syn Damian tez się późno usmiechał, i w ogóle płakał przy każdym ubieraniu i przebieraniu pieluchy. Też się martwiłam, że coś robię nie tak, w końcu inne dzieci lubiły miec zmienianą pieluchę, ale teraz wiem, że on tego po prostu nie lubił i należało przejśc nad tym do porzadku dziennego. Damian zaczął chodzic w wieku 9 miesięcy a drugi syn - Patryk dopiero po roczku. Natomiast z mową było odwrotnie: Damian zaczął mówic dopiero po skoczeniu 2 lat a Patryk jak miała ok 1,5 roku. Także spokojnie, na wszystko przyjdzie czas i nie warto naprawdę porównywac dzieci, bo każde ma swoje tempo rozwoju zarówno fizycznego, jak i psychicznego.
 
Joasiek, ta dziewczyna ma nick Agusia29. I faktycznie pewnie jej chodziło o osiedle. Wczoraj małżonek się nagrał na sekretarkę w telefonie jej starszej córki, zobaczymy czy bedzie odzew.
 
reklama
Tak odnośnie tego uśmiechania się, to ja z mężem nie możemy zapomnieć jak Nasz Synek dzień po porodzie leżąc u mnie na łóżku i słysząc jak do Niego mówimy "... ale Ty śliczny... i inteligentny jesteś" zaczął się uśmiechać.

I od tamtego dnia uśmiecha się spontanicznie, a właściwie uśmiechał, bo już od ok. dwóch tygodni odwzajemnia uśmiech :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry