reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Ja nie mam doświadczenia z tak długim karmieniem jak karmię Oliwkę, a chciałabym karmić jeszcze dużo dużo dłużej. Jednak jak mnie Oliwka odrzuci to też na pewno będzie mi przykro, ale przeciez nic na to nie poradzę. I widzę, ze z białkiem krowim muszę pożegnać się na dużo dłużej niż myślałam, bo próba jedzenia jogurtów skończyła się zmianami dużo gorszymi niż poprzednio.
 
reklama
Moja mała dziś była tylko w bodach i cieniuśka sukieneczka ;-) u mnie upał straszny nawet teraz cieplusienko :tak: a że mała śpi to sobie wyjdziemy na spacerek jak dawniej :-D a babcia zerknie do małej :cool2:
 
A skąd Ty jestes Gosia?
U nas tez było wczoraj strasznie gorąco, ale rano tak miedzy 9-12 Zosia była w krótkich spodenkach i cienkiej bluzeczce, a mieszkamy 40 km od Krakowa:tak:
 
A ja mam dzisiaj takiego lenia, że nawet mi się z domu na spacer nie chce wychodzić. Na dworze duszno. Poleżymy sobie z Tosią na balkoniku jak juz słońce z niego zniknie:-) Teraz zaczyna mi się fatalny okres, bo jestem uczulona na trawy. Parę dni temu zaczełam kichać, smarkać. I naprawdę teraz spacery nie będą dla mnie przyjemnością:-(
Pamiętam jak rok temu cierpiałam, bo nie mogłam żadnych leków brać, bo ciąża...
A tak nawiasem mówiąc dlaczego w Przyszłych mamach na naszym forum nie ma jeszcze styczniówek ani lutówek???:confused:
 
A skąd Ty jestes Gosia?
U nas tez było wczoraj strasznie gorąco, ale rano tak miedzy 9-12 Zosia była w krótkich spodenkach i cienkiej bluzeczce, a mieszkamy 40 km od Krakowa:tak:

Z Poznania ;-)

Dziś mamy też straszny upał w domu trochę przyjemniej ;-)a o 14 idę z małą do lekarza z jednej strony fajnie że ciepło bo nie muszę jej ciepło ubierać a z drugiej strony to jadę autobusem w taki upał i mi nie nie widzi ... już widzę tych ludzi i jak się pchają :wściekła/y: hehe ;-)
 
Ojej, współczuję jazdy środkami lokomocji miejskiej w taki upał :szok:
Ja sama autobusem nie jechałam już przynajmniej kilka miesięcy, a tramwajem - to nawet lat :baffled::-D
 
Ja też nie jeżdżę komunikacją miejską z małą... bałabym się... że nagle rozbeczy sie na cały regulator, a wtedy pomaga tylko wyjęcie z wózka.. co w autobusie byłoby raczej nie bardzo wskazane :dry:
 
Ja też nie jeżdżę ale dziś mój Robert jechał do pracy miał mieć wolne ale mu szefostwo wczoraj powiedziało że nie dostanie :wściekła/y: a termin miałam 2 miesiące wcześniej ustalony i nie zrezygnuję żeby czekać kolejne 2 :wściekła/y:

Strasznie się boje bo ostatnio jechałam po pieniądze do pracy i też musiałam zabrać mała i pod autobus wpakował się samochód i kierowca tak wyhamował że wszyscy lecieli do przodu i mi się babka na wózek wpakowała :szok: i o mało mi mała nie wyleciała do przodu :szok: serce mi waliło jak oszalałe :szok: ale na szczęście byłam przed wózkiem i ja i wózek złapałam i przytrzymałam i tylko się podniósł na niewielką wysokość a pasy mam ale nie nadają sie do zapięcia jak mała leży była na szczęście owinięta kocykiem i to też ją przytrzymało:dry:
A co do płaczu to niech sobie ryczy byle bym dojechała cała;-)
 
no my też autobusem ani tramwajem jeszcze nie jechałysmy. Albo autem albo piechotką. Jak Tomasz jest w pracy to wszystko załatwiamy na nogach, bo to on wtedy przechwyca autko:-)
 
reklama
O rany, Gosia, jakie okropne przeżycia, całe szczęście, że nic się Wam nie stało. A czemu pasy się nie nadają do zapięcia?? Ja nie wyorażam sobie wieźć Oliwki bez pasów. Bałabym się. Może wystarczy coś podregulować :confused: Narazie mała sama nie siada, ale jak zacznie się podciągać sama to chwila i nieszczęście gotowe :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry