reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

JOASIEK -JA jak już pisałm wielokrotnie w pierwszej ciazy przytyłam 36 kg i moj maz najpierw mowił do mnie ciazarna potem ciazarowka a na koncu to juz KAMAS i miał racje bo byłam gruba ale on to mowił takim tonem i tak czule ze nia czułam sie wcale zle .
po 3 miesiacach byłam taka jak przed porodem a przez kolejne 3 schudłam tyle ze wygladałam jak kobieta z anoreksja lub jak kto woli reklama srodka przeczyszczajacego , Ja sie taka wtedy wcale nie czułam ale ludzie mowili i krecili głowa teraz to widze ale na zdjeciach z tamtego okresu.Musze dodac ze nie zdazyłam pomyslec o odchodzanie czy cwiczeniach tak mi mały dal popalic.

teraz narazie tylko 8 ale do konca to nie wiem ile...

maz kocha cie napewno a jak urodzisz to wszystko bedzie tak samo tylko 2 razy szybciej zeby sie wyrobic i nie zdazysz pomyslec o diecie i bedziesz laska .

Kto wie moze sie załapiesz na nowy kalendarz na 2008 wraz z dzieciaczkiem:-p :-D


Ja z KONRADEM nigdy nie wykorzystywałam tego ze jestem cizarowka a teraz mam to w d@#$e i od 8 tygodnia(byłam na podtrzymaniuod 5 ) z tego korzystam bez jakis watow sami mi ustepuja jestem w szoku

A z tym halnym to słyszałam na studiach i to prawda ponoć
 
reklama
dzis sie wyspalm, ale niestety dopoki koty sie nie oswoja ze soba to musze mieszkac z mama. nie moge biedaczki tak samej zostawic bo tatus w delegacji w zakopanem jescze przez miesiac a samemu z dwoma nienawidzacymi sie kotami ktore trzeba poki co izolowac to raczej ciezko.

mi w udziale przypadl mniejszy kot. cale szczescie bo ta nasza pierwsza to cala noc buszuje, podgryza nogi itp. a ta goraleczka, anioleczka spi spokojnie clala noc na kocyku ktory ma polozony w nogach loznka i ani drgnie na centymetr. szkoda ze bawic sie z nia nie moge. ale toksoplazmozy nie przeszlam wiec przesadnie przestrzegam higieny przy tych kotach, po kazdym glaskaniu rece myje (az mi wyschly!!) a kuwet to sie nawet nie dotykam.

pozatym, musze dzis napisac ten p#$%^ny referat bo jutro rezentacja . wiedzialam ze tak bedzie ze na ostatnia chwile przez to.

a zakopane fajne, przez pierwsze dwa dni super narciarska pogoda (ale wyciag zaden nie dzialal:baffled:) a w niedziele to deszcz, szaro, okropnie, depresyjnie... ale jedzenie w knajpach dobre. i na grzane piwko tez sie skusilam.
 
Czesc Mamusie, ja ze styczniowek.
Chcialam sie przywitac, bo byc moze sama w lutym urodze. Termin wg OM mam na 23.01, ale wczoraj mialam USG i lekarz powiedzial, ze wyliczylo mi date 2.02. :-) Tak wiec moze do Was dolacze. :happy: Buzka
 
To Twoja pierwsza ciaza czy kolejna?Pewnie ze dolaczaj do nas jesli tak sie zdarzy ze urodzisz w lutym!:tak:

LIL KATE, a jak tam przygotowania do prezentacji? JA dzis mialam za soba drugi referat, zostaly do konca semestru (do 14 lutego hi hi a ja mam termin na 5go...) jeszcze 3 referaty i wszystkie w grudniu wiec przed swietami bedzie u mnie bardzo pracowicie!
Ale jaka po takim referacie energia w czlowieka wchodzi: ja po przyjsciu do domku posprzatalam je, powypieralam troche rzeczy, posortowalam stare papiery i teraz siedze z lodem MAgnum przed kompem i sobie odpoczywam...
 
A ja dopiero o 19 wróciłam z pracy:-p. Wyszłam o 8. Wiem, że niektórzy pracują tak 5-6 dni w tygodniu, ale ja nie jestem przyzwyczajona. Tym bardziej, że po normalnej pracy czekałam 1,5godz na rozpoczęcie dnia otwartego, potem 2 godziny czekania na rodziców, a nikt do mnie nie przyszedł:baffled: . Zdecydowanie wolę pracować niż tak siedzieć w robocie i czekać. Dobrze, że miałam trochę papierków do uzupełnienia i przygotowałam sobie trochę pomocy do zajęć, to przynajmniej nie straciłam tego czasu tak zupełnie na marne
 
Z rzeczy przyjemniejszych: wczoraj weszłam sobie na eDziecko i tam też znalazłam wątek w stylu "o porodzie na wesoło". Polecam serdecznie wszystkim przestraszonym :-) Moim idolem został facet, który jak żona zaczęła rodzić, spakował jej torbę do szpitala, wszystkie dokumenty i inne potrzebne rzeczy, pojechał do szpitala i dopiero tam sobie przypomniał, że żony z domu nie zabrał:szok: :laugh2: :laugh2: :laugh2:
 
wlasnie skonczylam prezentacje :dry:

jestem zmeczona jka nie wiem. jak pomysle ze jutro mam ja zaprezentowac to mi slabo :-(

dzis z moim ukochanym postanowilismy ze jesli do piatku koty nie zaczna sie chocby tolerowac to zabieramy malego do nas do domu, bo przeciez nie moge zamieszkac u rodzicow na stale zeby ich pilnowac :baffled: niby u mamy najlepiej ale jakos ja nie potrafie tu dobrze wypoczac, mimo super domowych warukow i tego ze wszyscy o mnie dbaja nie czuje sie jak u siebie w domu. a kot w domu nawet dobrze mi zrobi bo bede miec towarzystwo kiedy luby bedzie w pracy.

nie moge uwierzyc, ale nie moge sie doczekac kiedy posprzatam sobie u siebie, ugotuje cos dobrego i zalegne na mojej znienawidzonej kanapie :-D

a z przyjemniejszych rzeczy: moja mama dzis wyciagnela dla mnie dwa pudla bombek choinkowych. co znaczy ze juz niedlug swieta. co znaczy z juz niedlugo nasze dzidzie pojawia sie na swiecie :cool2:

dobranoc dziewczynki i trzymajcie za mnie kciuki:nerd:
 
Cześć dziewczyny! Wróciłam po tych wojażach późnym wieczorem w niedzielę. Odpoczęłam sobie za wszystkie czasy, bo w Warszawie miałam same przyjemności, żadnych obowiązków:-D Oprócz zwiedzania osiedli, działek budowlanych i zaawansowanych budów:confused:, zaliczyłam kilkanaście sklepów. Dla siebie nic nie kupiłam, dla maleństwa też nie, skończyło się na ogladaniu. Ale to też było przyjemne. Madzia tylko skorzystała, bo chcemy ją na ferie wysłać w góry na obóz narciarski (przecież nie będzie dziecko całe ferie czekało z matką na rozwiązanie:laugh2:) i dokupiliśmy kilka potrzebnych rzeczy.
Od poniedziałku nadrabiam zaległości, mimo że jestem na zwolnieniu mam jeszcze prace klasowe do sprawdzenia (ponad 70 było:baffled: ). Myślę, ze do jutra będzie finisz.
Dyrka już zatrudniła kobietę za mnie na zastępstwo, ale ta nigdy w szkole nie pracowała, więc w poniedziałek musiałam napisać plany wynikowe dla wszystkich klas, w których uczyłam, bo ta pojęcia nie ma zielonego:wściekła/y: . No i takie to moje zwolnienie. Jutro znowu idę do gin., zeby sprawdzić czy rozwarcie nie postepuje, po południu mam jazdy doszkalajace, a w piatek trzymajcie kciuki, bo zdaję egzamin na prawko:eek: . Tak bym chciała zdać i w końcu się już niczym nie stresować.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry