reklama

Maj 2011

Ooo Daria przypomnialas mi o tym Martini ;-)
ja niedawno wrocilam z kolejnego ponad godzinnego spaceru i tak dreptalam, ze nabawilam sie odciuskow na stopie :-( stopy mam tak opuchniete, ze nie moge chodzic, bo mi piety robia sie czerwone jak buraki. Wzielam goracy prysznic z plynem kawowym zeby sie troszeczke orzezwic ale jakos mi to nie pomoglo...

O wlasnie maz mi nalal mini lampeczke winka :tak: nawet kostke lodu dorzucil
obiad mam zrobiony z 2 dan, wiec spokojnie moglabym rodzic maz z glodu nie zdechnie
 
reklama
Dziewczyny, to ja mówię "PA". Do usłyszenia po porodzie, bo tak długo będą mnie tam tzrymać. Jutro już nie wejdę na BB, bo ok 5.30 muszę wyjechać z domu. Spakowana jestem, stresu pełne gacie. Pozdrawiam i powodzenia. Dam znać smsem.
 
Matusia trzymam &&&&&&&&&&&&&&&&& i czekam na wieści.

Pochwaliłam w dzień mojego syna to teraz mi nadrabia nerwus mały. Kolejna próba czy zaśnie czy nie. I jak na złość jestem sama w domu.

Mandrzejczuk skąd Ty tyle siły bierzesz na te spacery???

Marzena
ja jakoś też nie mam pomysłu na obiady.

No i mały zgredzik nie chce spać :(
 
Ostatnia edycja:
Matusia powodzenia &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

A ja spać nie mogę, obudziłam się przed 1 na siku i już zasnąć ani myślę. Ciągle się kołacze coś po głowie... i na dodatek jestem głodna.

Dorwałam winogron :-)
 
Ostatnia edycja:
Matusia - powodzenia, trzymamy kciuki, żeby zbyt długo cię tam nie trzymali.
A co u Żelki? Chyba nie było żadnych wieści nowych od niej...
Kolejny piękny dzień nas czeka :) Muszę ogarnąć chałupę żeby kurzem nie zarosła, poprasować pościele i pieluchy tetrowe dla baboka, wstawić pranie i pojechać po zakupy. Dobrze że sobie letnie buty przywiozłam ostatnio bo chyba się dzisiaj przydadzą - gara niezła się zapowiada :)
 
Matusia kciuki zacisniete&&&&&&&&

A ja w nocy takiego nerwa mialam 2 godziny mala mmi spac nie chciala ani jesc poprostu nic a po calym dniu jak sama bylam to padalam:P ale juz chyba ok:P
 
Matusia - trzymam mocno kciuki.

Mandrzejczuk - Ty jesteś nie do zdarcia, cały czas dreptasz i dreptasz.

Marzena - mam ten sam ból z wymyślaniem obiadów. Na szczęście są nowalijki więc dla mnie to wystarcza a mężusiowi coś tam zawsze dorobię.

Wczoraj moje roztargnienie sięgnęło zenitu. Pisałam wam że będę robić chlebek. Jak pomyślałam tak zrobiłam. wstawiłam do pieca i czekam. Minął czas pieczenia ale że był jeszcze blady to już nie nastawiałam zegara tylko zostawiłam w piecu. W między czasie zjedliśmy obiadek no a później szybkie ubierania bo trzeba do stolarni pojechać ugadać szczegóły co do mebli Franka, później do doktora bo zwolnienie się kończy - A CHLEB CAŁY CZAS W PIECU.
No a na koniec wymyśliłam że pojedziemy sobie nad morze, bo co tak w domu będziemy siedzieć, jak połażę po piachu to się może młody namyśli.
NO i tak sobie jedziemy a tu 20 km od domu , prawie na miejscu wrzeszczę do P. że ja pieca nie wyłączyłam z chlebem - a to już od naszego wyjścia z domu jakieś 2 godziny minęły. :szok:
Ale się droga powrotna dłużyła. Na szczęście chałupa się nie spaliła ale chlebek wysechł na wiór. A taki miał być pyszny.

No ale spacer nad morzem i tak zaliczyłam i gofra z bitą śmietaną i truskawkami.
 
reklama
Matusia trzymam kciuki, żebyście jak najszybciej wyszli ze szpitala razem!!
Marsta no to dobrze, że nic się nie stało, że tylko szkody były w postaci wyschniętego chlebka. Najważniejsze, ze sobie przypomniałaś.

A u nas wszystko sie uspokoiło, tylko w ciągu dnia i nocy kilka razy napiął mi sie brzuszek, więc Synek chyba posłuchał mamusi, żeby jeszcze do poniedziałku posiedział w brzuszku.
Ja czekam na kuriera bo ma mi przywieźć tą sukienkę z happy mumm na Komunię.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry