reklama

Maj 2011

Z tym seksem to chyba ściema jakaś. U mnie też nie działa. A tak z innej beczki, to widziałam właśnie przed chwilą długoterminową prognozę pogody do końca maja. Ja co prawda w takie prognozy nie wierzę, ale zapowiadają nawet w niektórych rejonach do 30 stopni! Muszę urodzić do tego czasu, bo jak mnie takie temperatury zastaną w dwupaku, to chyba umrę z powodu opuchlizny... Są dwa wyjścia: albo niech to się nie sprawdzi, albo niech się mały streszcza:)
 
reklama
Witam się poniedziałkowo. Mój mały robi się coraz bardziej marudny i nerwowy...ciekawe po kim to ma:baffled:

madzik
a niby od kiedy te temperatury mają być???U mnie jak na razie pogoda do bani.
 
jolek moze wyczuwa jak np wy jesteście zdenerowowani albo coś??
no nie wiem.. mamnadzieję ze to tylko chwilowe...
moja też jeden dzień co ja byłam bez humoru była marudna
a raczej obie były:sorry: to wtedy ja jeszcze bardziej , one też i o.. wyszło:-p
 
Ja też dalej czekam i nic ,jutro do poloznej i znowu ten masaz chociaż ostatnio nic nie pomogło :szok:wczoraj miałam problem z zasnięciem do 3sie wierciłam strasznie zle mi sie oddychało a dzisiaj mam tak spuchniete receze nie moge palców zgiąć .
I u mnie nic nie działa ,w nadmiar ruchu to i tak nie wierze zreszta przy poprzedniech ciążach tez nic nie pomogło szorowałammpodłogi okna a w dzień terminu w łazience kafelki i podwieszany sufit i wszystko po terminie :szok:dziewczyny juz się nie moga doczekać chciały mnie wczoraj na karuzele wyrwać że moze mały się wkońcu ruszy :-D
 
Jolek, od połowy tego tygodnia ma się rozpogadzać i podobno z każdym dniem coraz cieplej. Ale wiesz, na te długoterminowe prognozy to trzeba brać poprawkę, czasem cuda im tam wychodzą:)
Jandia, jak to po terminie? Twój suwaczek pokazuje 39 tygodni i 6 dni, czyli jeszcze masz trochę czasu:)
 
Ostatnia edycja:
Madzik na suwaczku jest taki termin jak mi tutaj wyliczyło ale mój był juz 8 maja !!!mam czekać i w piatek 20 do szpitala ,najbardziej sie boje wywoływania:wściekła/y:
 
hej kochane :) nie dam rady nadrobić więc z góry przepraszam ;/
jestem dziś na przepustce do 19, miałam wyjść ale wymyślili mi test oxy na jutro... także jeśli nie urodzę to wypuszczą mnie w środę. mam stres , bo oxy jakos niefajnie mi się kojarzy, no ale może akurat przy okazji ruszy mi akcję i niedługo zostaniemy rodzicami. w szpitalu ok, trafiłam na fajne babki, więc siedzimy i gadamy godzinami. ale krzyków porodowych jakich sie nasłuchałam to juz moje :( w pewnym momencie miałam już kryzys i zbierało mi się na płacz od tych odgłosów. podczas wcześniejszych pobytów w szpitalu nie miałam okazji słuchać ich w takim natężeniu bo kładli mnie jeszcze z osobami w niskiej ciąży. teraz rodzące ze skurczami, które nie kwalifikują sie na porodówkę kładą z nami. to sobie wyobraźcie... no ale co ma byc to będzie , tego sie nie ominie.
 
bra to ię nasłuchałas...

ja na szczęscie należałam do osób kórtko rodzacyh mało i niezbyt głośno krzyczących hehe
wolałam zaciskać zęby i szybko oddychac żeby się czymś zająć... no i mojemu to niemal rękę złamałam od sciskania:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry