salsera mi się też zdarzyło, nie mogłam znależć jego mini nożyczek to chciałam ciachnać obcinarką no i dziabnęłam, ryk był ale śladu nie było, to najważniejsze.A juniora zaraz uspokoiłam, zabrzmi to bardzo nieskromnie, ale naprawdę na maluchy działa tylko siła spokoju, one czują nasz nastrój, wiem ,że ciężko zachować zimną krew.. Spokojny ton głosu i pewne ruchy -nie było takiej histerii aby nie dało się jej rady.Po ostatniej szczepionce przez 3 dni było ciężko,ale dalismy radę.
wisienka ćwiczymy dalej, jest znaczna poprawa, rehabilitantka mówiła,że najszybciej to trwa 2-3 miesiące..
a dzisiaj juniorek był w odwiedzinach u mojej koleżanki, która ma termin na wrzesień.Pokazał swoją grzeczność w całej krasi, gugał uwodził i spał, czym wprowadził sielską atmosferę i nadzieję, że jej maluch tez taki będzie.