Ohhh dzień pracowity - pranie, sprzatanie, sklep, gotowanie obiadku i nawet ciacho upiekłam. (nie mam piekarnika z pełna blaszką podreptałam i u sąsiadki sie piekło - musiałam się podzielić ale blaszka duża więc będzie i tak co wyjadać, lepsze takie niż kupne), mój M poprasował jedną stertę - głównie ciuszki młodego i swoje koszule reszte mi zostawił.
Mój młody też od kilku dni wiecznie niezadowolony. Wszystko go w tyłek pali - to znaczy nie chce nigdzie siedzieć lub leżeć od razu tyłek do góry wypina kwęka, marudzi i w ostateczności drze się. Najlepiej jak go ktoś weźmie i z nim fika, ale ile można.
Ma problemy z zasypianiem w dzień i wieczorem. Teraz tatuś ma 3 podejście do niego i pomaga zasnąć bo mamie pierwsze 2 się nie udały. Nie moge nad nim stać bo mi z nosa zaczęło kapać, zaraz miodek i herbatka z cytryna... Ehhh nie lubię jak sie robi zimno.
Kamcia - troche i sie boję, że kota może coś przywlec, ale psy też na dwór wychodzą... W ciąży ciągle słyszałam o tym że ciężarne nie powinny mieć kotów, potem że koty zagryzają małe dzieci... itp itd Staram się sobie nic nie wkręcać i pilnować towarzystwa, żeby się za bardzo nie spoufalało.
