witam wieczorową porą.
U nas dziś wielkie zamieszanko. Stolarz 3 dzień robił drzwi. Pogoniłam go bo marudził, zapłaciłam stówkę mniej bo szorują po panelach a jemu sie nie chciało przyciąć. Już mam kogoś kto mi je podszlifuje za 50zł więc będę drugie tyle do przodu.Ale nerwów i tak mnie to troszkę kosztowało. Przyjechali chłopcy od biblioteczki - meble na wymiar. I zaczęli ją stawiać. musieli czekać aż drzwi będą żeby wszystkie listwy były już na swoim miejscu itp itd. Czyli jeszcze trochę i jakoś to będzie wyglądać. W końcu z kartonów sie rozpakuję choć troszkę...
Pogoda bła ładna więc między fachowcami wyskoczyliśmy na spacerek, popołudniu sie popsuła i pada ;/
Młodemu idzie drugi ząbal i ma ślinotok, kilka razy musiałam mu bluzki wymieniać bo sie z niego leje w dodatku marudny, że ho ho ... Dostał przed kapiela syropek przeciwbólowy i teraz zamiast spać to nawija w łóżeczku i jęzorem po dziąsłach jeździ. Wysłałam M żeby razem spróbowali zasnąć bo ja już dziś wymiękam, nawet już go nosić nie miałam siły wieczorem bo tak łapy zmęczone fikającymi 9cioma kilogramami.
Wciagam kolację, sciągam filmik i zobaczymy co to za Bobasy polecacie ;-)