reklama

Maj 2011

reklama
Witam się i ja. Nie wyspana mała co 45 minut wstawała czasami to nawet nie zdąrzyłam zasnąć zanim ona znowu wstała, chyba cyc jej nie wystarcza bo budzi się i za każdym razem ciągnie cyca, Coś mi się wydaje że cycowanie się kończy:-(
Młoda Nadia pierwszy raz na cmentarzu była jak miała 2 miesiące, a jak miała 4 to na pogrzebie była z tym był tylko problem że jak zaczeli jakąś pieśń żałobną śpiewać to ona im zaczęła wturować i piszczeć i śmiać się aż musiałam z kościoła wyjść.
 
A ja dzisiaj wściekła i bez kija nie podchodź.

Ciężka noc za nami a w zasadzie za mną. Stary zdychał cały dzień wczoraj i noc też. Przed 3 obudziłam się od kaszlu Pauli, kaszlała prawie do 4, po 4 obudził mnie młody i jego smarki, zjadł i znowu miał smarki. Potem koło 6 znów chciał jeść.

I przez to wszystko nie pojedziemy dzisiaj do ikei po meble. A do jutra jest promocja na pudełka których potrzebuję mnóstwo do pokoju Pauli. I po pudełkach.

Straciłam motywację do roboty na budowie bo jest mnóstwo pierdółek do zrobienia, poprawek i mi się nie chce. Do tego mam taki chlew w domu, że uciekać. I też mi się już odechciewa bo co ogarnę trochę to zaraz robi sie nowy syf.

Czasem tak mam że jestem wściekła na wszystko wokół i najchętniej bym wszystko podpaliła i patrzyła czy równo się jara ;-)
 
Ja też takie dni miewam, przejdą, najlepiej nic wtedy nie robić.

Kryzys laktacyjny w 6 miesiącu jest normalny, nie oznacza końca laktacji.
Miałam identycznie przy starszej i teraz mam przy Jagodzi, jedzenie nawet co godzinę w nocy jest na tym etapie normalne, przejdzie jak tylko ustabilizuje się karmienie na nowo.
 
witam się wieczorową porą:)
Hope dobrze,że napisałaś co i jak z tym karmieniem, bo Bąk tez się często budzi w nocy, balam się,że się nie najada. Wczesniej budził się dużo mniej.
Jasiek dziś nie dał pospać, cały dzień poza domem. Dopiero siadam i zaczynam nadrabiać...
o lody mam w lodówce, coś sobie mlasnę:P
 
I ja się melduję tuż za Ainą:)
Marti też ostatnio cycuś co godzinka lub dwie, ale w sumie nawet mi nie przyszło do głowy,że się nie najada, jakoś tak mechanicznie wstaję i wyciągam cyca:-D. Byłam dzisiaj u swojej babci w szpitalu, mąż z małą pod szpitalem spacerowali i czekali na mnie. Biedna babcia taka wyniszczona chorobą:-( Serce się ściska.
Mała już słodko śpi, ja padnięta dziś jestem więc zaraz dołączę do niej, a póki co popijam herbatkę z cytrynką.
Wybaczcie, że tak jakoś dzisiaj chaotycznie piszę, ale wizyta w szpitalu mnie rozbiła.

A i mam jedną dobrą wiadomość. Mój mąż jest kochany. Widział jaka jestem przygnębiona faktem powrotu do pracy, ostatnio nawet przyłapał mnie jak płakałam nad łóżeczkiem. I powiedział, że tak wszystko ułożył u siebie w pracy, że przez pierwszy m-c jak tylko ja wrócę córcią zajmie się On.Nie będziemy jej oddawać do babć. Super nowina, mała się trochę przyzwyczai, że mamusi nie ma przez 7 godzin, ale za tatusiem wręcz przepada więc nie powinno być tak źle. I ja będę o wiele spokojniejsza jak będę wiedziała, że z Marti jest z tatą. Z babciami też będzie miała dobrą opiekę, ale babcie to babcie.
 
reklama
hej nie bedzie mnie przez najblizszy czas bo Igor jest w szpitalu ;(
Placze na sama mysl, moja mama z nim zostala na noc a ja jutro rano jade do niego. Ma bialko w moczu leukocyty wysoki niby zapalenie gardla i migdalkow do tego uszy go bola nie mam sily naprawde przepraszam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry