agacio nic nie wiem jeszcze, pewnie dowiemy się po rezonansie...tak wiele bym dała żeby móc tą jego chorobę wziąć na siebie, widzę jaki jest dzielny, jak się stara....to jest takie wszystko okropne...na razie M. chodzi już w miarę normaslnie, a dziś dopiero drugi raz dostał lek...boże taka choroba tak spada na człowieka jak grom z jasnego nieba...Miałąm w lutym na uczelnie wrócić, chyba nie wrócę, bo jak...nie wiem co robić, nie wiem co myśleć...to takie trudne...M. już bardzo chce iść do domu, to też tak mnie boli, bo widzę jak mu tam źle strasznie...