Marzenko - hihihi to sobie poczytałam z uśmiechem na twarzy



Mówisz - że kochasz śnieg i zawieruchę????witam w klubie!!! i też wolę taka pogodę niż deszcz i okropną pluchę - u nas dalej zimowo, wczoraj dopadało śniegi i wszędzie tak biało, że ho ho - a mozik taki akurat 3-4st. więc jest OK
ty gadasz stara baba prawko...ja jestem w trakcie!!!!!i co kurcze mam powiedzieć???heheh liczę, że ten brzuszek co się pokazuje skusi panów egzaminatorów na w miare bezbolesny egzamin

jakoś tak zawsze coś, by to prawko zrobić, a teraz muszę się zmobilizować - bo przy dwójce dzieci to naprawdę wyprawy MZK mi się nie uśmiechają;/ale zdam prawda????:-)
- a z tym kaszlem u naszych szkrabów - to ja też miałam ten problem ponad miesiąc Bartucho chyrlał - nic poza tym;/ani kataru, ani gorączki, wesoły, jadł itd - ale ten kaszel;/;/;/wiesz co pomogło???(a moze samo przeszło) już nie wiem...ale robiłam mu syropek z cebuli, ale nie z cukrem - tylko z miodem - i po jakiś 4dniach przeszło. Bo jak tylko cebulka z cukrem, to tak średnio pomagało;/ Ale puszczałam go też do żłoba do dzieci - choć pokasływał - bo w domu to On szału dostawał;/;/;/;/a Pani doktor w przychodni powiedziała, że jeśli suchy kaszel to spokojnie można, i to raczej go będą zarażać niż On takim pokasływaniem - więc luzzz

i tak ja byłam więcej razy od września chora i przeziębiona niż Bartuś - choć do tego żłobka chodzi, coś w tej ciaży okropnei z moją odpornością - teraz tez mam nos zawalony
