Ja straciłam dzisiaj cierpliwość. Dokładnie na dzisiaj miałam umówioną wizytę jeszcze przed Nowym rokiem się zapisywałam, ale coś mi mówiło żeby zadzwonić i się upewnić do ginki czy na pewno. Dzwonie a ona z łaską i zdziwieniem mi odpowiada, że jestem przepisana na 11 stycznia... Byłam taka zła, że z nią nie dyskutowałam i się rozłączyłam... Kurza mać nawet nie raczyła do mnie zadzwonić



i mnie powiadomić i pojechalibyśmy na marne i pocałowali klamkę... Zdenerwowałam się i popłakałam bo skończyły mi się leki już prawie i mam do niedzieli tylko
A że od początku miałam co do niej złe odczucia to podjęłam dzisiaj decyzję, że zmieniam gina... Co prawda to połowa ciąży ale nie chcę płacić 150 zł za olewcze podejście (i nie chodzi tylko o to dzisiaj tylko ogólnie).
Zaczęłam do niej chodzić bo Teściowa się uparła ale po dzisiejszej sytuacji zrezygnowałam i zapisałam się na przyszły tydzień do innego ginka też prywatnie. Ma dobre opinie i usg w gabinecie czego u tamtej Pani doktor nie było.... Tylko stary fotel do badania... Nie wiem za co ona brała to 150 zł bo w gabinet na pewno tego nie wkładała. Nawet nie chciała mi swojej karty ciąży założyć tylko zostawiła kartę LuxMedy bo uznała, że to nie ma różnicy...
Ehh... przepraszam, ale się wyżaliłam trochę:-

-(
Mój Chłopczyk dzisiaj cały dzień kopię

a i byliśmy w kinie na Weekendzie --> POLECAM:-)
Miłej nocki Kochane i jutro wpadam i nadrabiam:-)