reklama

Maj 2011

No i bądź tu mądry i dogodź ciężarnej. Tak źle i tak niedobrze. Ale swoją drogą ja się cieszę że P pracuje cały dzień bym z nim nie wytrzymała.

haha no i następna się odezwała hihihih

ale taka prawda,.. z kimkolwiek by sie nie siedziało 24 h to wkońcu zacznie nas wkurzać , zacznie coś przeszkadzać, na dłuższą metę tak się nie da:-p
w zeszłym roku jak mój zimą te siedział w domu to tez miałam go dość:sorry:
a jak pracował to mi go brakowała i chciałam zeby choć tydzięn posiedział ze mną tak jak zima :-D
 
reklama
Wpadłam wieczornie... ale mam trzaski mózgowe straszne...
Mam schizę, że TZ coś się stanie w drodze do pracy i zostanę sama... I ogarnia mnie przerażenie, że po odchowaniu małej będę musiała wrócić do pracy, między ludzi a nie chcę. Lęk o przedwczesny poród zamieniłam na nowe obawy :zawstydzona/y:
Czy to efekt siedzenia w domu od kilku miesięcy czy już mi zdrowo wali na głowę...
 
Ja jak poczytałam o tej dziewczynie z forum to też się nieźle nastraszyłam i nie wiem jak będę spać, teraz jakoś chowam te myśli do tylnej szufladki ale wiadomo w nocy to wyjdzie.
 
Mówią, że nie należy żyć tak, aby nasze życie uzależniać od drugiej osoby... ale łatwo powiedzieć, szczególnie gdy się jest kobietą bez stałej pracy, z dwójką dzieci i bardzo szczęśliwą w udanym związku.
Dawno nie czułam się tak bezradnie. Zawsze aktywna, silna, niezależna a teraz nic z tego nie zostało, ot, płatek, dmuchniesz i nie ma.
 
Hope ja się boję tego samego, wiecznie głupie myśli. Już dziś się za nie ganiłam, bo faktycznie przyciągnę nieszczęście. Tak samo jak boje się,że przez tą ostatnią sytuację M sobie coś zrobi :( Nic na to nie wskazuje,ale nigdy nie wiesz co człowiekowi w głowie siedzi. Zawsze twierdziłam,że sama sobie radę dam, a teraz boje się go stracić. Nie przeżyłabym tego !!!!
 
zawsze są jakieś lęki... i wogóle...

chciałam wam pokazać jaka fala nas wczoraj nakryła na spaczerze...w drodze na plac zabaw
oczywiście mnie Viki i moja koleżankę również z dzieckiem.,..
bo my z wózkami z przodu a nasi faceci z tyłu się wlekli , no i się na prysznic nie załapali:-p
oczywiście nie obyło się bez przebrania Vi bo zmokła, inaczej na plac zabaw byśmy nie poszli
dodam ze u nas styczeń i luty to miesiace sztormów, choć pogoda była piękna
słoneczko swieciło i było ciepło bez wiaterku(zdjęcia robione już podczas powrotu z placu zabaw więc słoneczko powoli zachodziło

a byście widziały jej zachwyt w oczach jak widziała wlatującą wodę do jej wózka:-D
na 3 zdjeciu widac jak wysoko sięgały fale
na szczęście mieliśmy ładną pogodę i nawet nie wiało :tak:
a my tym chodnikiem tam właśnie wzdółż oceanu szliśmy.. hehe

Zobacz załącznik 329606Zobacz załącznik 329607Zobacz załącznik 329608
 
Ostatnia edycja:
reklama
jolek restauracja:tak: mój D był tam własnie dzisiaj w pracy:tak:
a 2 lata temu mieszkaliśmy kila budynków za nią i też właśnie przy samym chodniku..
to zima mieliśmy wodorosty na oknach , no i się wyprowadzilismy chyba w kwietniu hehe
hope stracha nie ma bo fale nie sa takie groźne i co kaweałek punktowo wylatują , więc na raty da się przejść, trzeba sobie dobrze wyliczyć za ile będzie kolejna fala i w którym miejscu najwieksza:-D
a my sobie nie liczyłysmy tylko sżłyśmy i liczyłyśmy na fuksa że nam sie uda przejść ... kilka padło tuż za naszymi plecami , kilka przed nami... albo gdzies dalej a jedna na nas:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry