Zęby... brrr - w lipcu byłam u lekarza, wszystko w porządku więc tylko kamień usunęłam. A we wrześniu... kanałowe... Super, ale poszło ładnie - tylko, że bez zdjęć, mam się stawić po porodzie na kontrolę. No i ząb mądrości do usunięcia, bo zaczął wychodzić i rośnie bokiem wypychając 7-kę, a co gorsza psuje się bo nie mam jak tam dokładnie wyczyścić - miałam już dwa usuwane, więc się nie boję, bo mam taką wspaniałą dentystkę, przyjmującą na NFZ, że to mnie w ogóle nie bolało - jest chirurgiem dentystycznym, ale przyjmuje wszystko - leczyłam u niej zęby długo a teraz tylko na specjalne wizyty jeżdżę, bo to w moim rodzinnym mieście. Też mam czekać do porodu.
Syndrom wicia gniazda mi się włączył, a że gniazdo mamy małe - 2 pokoje tylko, to mam dylemat. W tej chwili mamy sypialnie i powiedzmy pokój dzienny, z niepraktycznymi meblami w stylu narożnik na 3 metry, nowoczesne meble bez żadnych zamykanych szafek - słowem - pokój raczej mało sypialniany. Sypialnię przemianowujemy na pokoik dla dziecka, ale początkowo mamy tam spać, łózka nie wywalamy na razie - no i tak się właśnie zastanawiam - ile według was może trwać to "początkowo"? Kiedy najlepiej zacząć spać oddzielnie?