reklama

Maj 2012

reklama
Witam:-)

U nas zimy nie widać, wczoraj popadał śnieg z deszczem, dzisiaj śladu po nim nie ma. Wilgotno i nijako, bardziej jesiennie niż zimowo.

Stokrotka - mój pępek bez zmian, nadal w środku siedzi:-)

Za Susi trzymam kciuki!

czarnula- jak wcześniej zbytnio aktywna nie byłaś to lepiej uważaj z ćwiczeniami, dobrze byłoby gdybyś je wykonywała pod okiem np. położnej ze szkoły rodzenia.

Wiolka - korzystaj z wyjść póki możesz, po porodzie często będziesz ograniczona przez maluszka i będziesz za wyjściami tęsknić.

Kurcze, ja to bym nie wytrzymała w domku, pod kołderką, ja muszę w ruchu być i pracować. Zawsze sobie coś do zrobienia znajdę. W pierwszej ciąży też do rozwiązania byłam aktywna, a tydzień później pojawiłam się w biurze:-) Dzięki tej aktywności urodziłam bez nacinania i siłami natury. Tym razem też tak chcę:tak:
 
Witam:-)

U nas zimy nie widać, wczoraj popadał śnieg z deszczem, dzisiaj śladu po nim nie ma. Wilgotno i nijako, bardziej jesiennie niż zimowo.

Stokrotka - mój pępek bez zmian, nadal w środku siedzi:-)

Za Susi trzymam kciuki!

czarnula- jak wcześniej zbytnio aktywna nie byłaś to lepiej uważaj z ćwiczeniami, dobrze byłoby gdybyś je wykonywała pod okiem np. położnej ze szkoły rodzenia.

Wiolka - korzystaj z wyjść póki możesz, po porodzie często będziesz ograniczona przez maluszka i będziesz za wyjściami tęsknić.

Kurcze, ja to bym nie wytrzymała w domku, pod kołderką, ja muszę w ruchu być i pracować. Zawsze sobie coś do zrobienia znajdę. W pierwszej ciąży też do rozwiązania byłam aktywna, a tydzień później pojawiłam się w biurze:-) Dzięki tej aktywności urodziłam bez nacinania i siłami natury. Tym razem też tak chcę:tak:

No nie każdy niestety ma pracę w której może pracować w ciąży. Ja sobie nie wyobrażam teraz stać 12 godzin, nosić wory z karmami, żwirami, mieć kontakt z wcale nie zawsze zdrowymi zwierzętami no i znosić ludzi.

A przez takie kołysanie, podskakiwanie delikatne i wyginanie na piłce raczej ciężko coś zrobić maluchowi? Ja doszłam do wniosku że chyba lepsze to niż gorący prysznic ;)
 
lez miałam noc. Po pólnocy Kuba zaczął wymiotować, nie wiem zupełnie dlaczego. O 12,30 musialam właczyć pralkę, bo pół pokoju było do prania a jak juz ogarnęliśmy to się młdoy obudzł i zaczął jojczyć.
Posżłam spac o 2
unhappy.gif
i chyba jakoś niefortunnie spałam, bo jak tylko rano otworzylam oczy to ból brzucha i kregosłupa doslowne mnie zamroczył.
W nocy śniegu troche napadało, wiatr duje ostro ale pzregnałam towarzystw do sklepu i z powrotem, bo wczoraj z nadmiaru energii mało chaty nie roznieśli.
Chmor mam fatalny, głownie z racji kręgosłupa, który wcale nie przestał mnie bolec, jedynie zelżał nieco, wszytsko mnie drazni a dzisiaj "dzień kupowy" więc marudztwo na maxa. mówię, ze bym się chetnie zastrzeliła jakbym miała czym
baffled5wh.gif
a tak naprawdę to bym chciala poleżeć, bardzo

pępek nadal głeboko w mase tłuszczowej schowany

piłka super sprawa! Ja cała 2 ciąże przesiedziałam na piłce. 2 dni przed terminem dzięki piłce pęcherz płodowy mi pękł i zaczęlo podciekac,nic się neid zialo wiec w spzitalu kazlai czekac do rana an wywołanie ale mówię, co będe tak siedziec w tym spzitalu przez noc bezczynnie kaząłam sobie dac piłkę (pilki są an porodwóce a ja na przedporodowej miaąłm spać) lekarze mówią zebym spaął bo do rana nic sie nei zacznie dziać a ja myk an ta piłkę i za 2 godziny sama uurodziłam :-) jak już pod koniec siedziec na niej nie moglam to klęczalam i sie na nej "turlalam" w przód i w tył. Musze mojego zmusić zeby moją jesczez dziś napompowal, bo z braku miesca musialam spuścic powietrze
 
Witam na szybko bo nie mam za bardzo czasu pisac:tak:
Trzymam kciuki za dzisiejsze wizyty:tak:
Trzymam kciuki za Suzi,oby wszystko bylo dobrze:tak:
U nas pada snieg ale jest tem w plusie wiec dlugo nie polezy:eek:
As trzymam za Ciebie tez kciuki:tak:
Milego dnia
 
kikolek zdrowka dla synka i obys sie lepiej poczula
czarnula moja aktywnosc fizyczna ogrnicza sie do ogladania gazet z cwiczeniami dla ciezarnych

a mozecie wkleic jakis link o jakich pilkach mowa?
 
Wchodzę od rana a tu takie kurcze wieści :( Oby suzi jak najdłużej wytrzymała!

A ja zaczynam moją codzienną proceurę wstawania łazienka->kawa->kawa+śniadanie-> łazienka, dopiero po zakończeniu wracam do żywych ;)
fajna procedura .
Ja mam inaczej
Noga z łóżka i psy pod drzwiami.
Ogarniam się deko i z psami na spacer o 6.30 .
Potem dopiero mam szansę na łazienkę :-D:-D:-D

dzień dobry sobotnio. Ja już po śniadanku, kończę kawkę i ... nic mi się nie chce. Leniwa ostatnio jestem strasznie. O 6 maleńka tak mnie kopała, że się obudziłam, ale uczucie cudowne:)
Cały czas trzymam kciuki za Suzi, musi być wszystko dobrze. Jak tak czytam o niej to zaraz przypomina mi się historia z moim młodszym bratem (wiem , że to było kilkanaście lat temu i dziś medycyna o niebo lepsza), mama całą ciąże przeleżała w szpitalu, dokładnie to pamiętam bo już nie byłam taka mała a co wypuścili ją na przepustkę to w nocy lub następnego dnia tato zawoził ją znów bo coś się działo. Tak rzadko przez tamte miesiące widziałam mamę, że w ogólę nie pamiętam żeby miała brzuch (wtedy tłumaczyłam sobie, że z kolejnym dzieckiem to tak jest). Brat też był tak dokarmiany, mama dostawała masę kroplówek i leków. Pamiętam, że było zagrożenie, że jeżeli w ogóle przeżyje to nie będzie słyszał i widział. Urodził się jako wcześniak... I wyobraźcie sobie, dziś przystojny facet, widzi, słyszy i zdolna bestia z niego - nigdy nie musiał się uczuć, nauka sama mu wchodziła do głowy, pięknie gra na organach, skończył studia, a w zeszłym roku został... księdzem:tak:
Rozpisałam się z tą historią strasznie a le to tak w odniesieniu do Suzi, będzie dobrze - nie ma innej opcji - ja w to wierzę!

Powodzenia na dzisiejszych wizytach:happy:
I taka super historia z Happy Endem ;-):-):-)

z Suzi na pewno będzie dobrze, jak z każdą z nas:) zostały same silne babki, które nie pozwolą sobie odebrać szczęścia!:) niech by ktoś podskoczył do ciężarnej majówki! nie ma co myśleć o problemach, jak widać sytuacja jest do uratowania! więc wspierajmy Suzi i Maluszka pozytywną siłą:)

ma któraś dzisiaj wizytę? przepraszam, ale nie pamiętam:zawstydzona/y:
w razie czego - &!

powiem Wam, że sobota nie najgorzej się zaczęła:) ząb mniej boli, opuchlizna schodzi - chyba da sobie spokój na jakiś czas.. oby do maja, bo wcześniej go nie wyrwę:/
obiadu nie muszę gotować.. jedziemy do teściów, śniegu napadało i nadal pada - weźmiemy sanki i narty, to Barti pośmiga u dziadków, bo u nas równy teren..

miłej soboty Dziewuchy:)
fajny dzień przed Wami.
Już sobota, jak ten czas szybko leci. Patrzę na swoje ciało i ciężko mi uwierzyć, że tak bardzo się zmienia. Dziś wchodzę w 6miesiąc :)
Pępek na razie w środku, ale jakiś bardziej płytki i inny...a jak z Waszymi pępkami wyszły na zewnątrz?
U mnie już od dawna ,ale ja normalnie też mam prawie na wierzchu ,wiec nic dziwnego.:-D:-D

Chyba można po prostu powietrze wypuścić, moja cały czas nadmuchana. Naczytalam się że cuda działa i faktycznie, mi wystarczy usiąść i się pokołysać i od razu plecy przestają boleć. Szukam jakiś ćiwczeń, chociaż chyba po prostu bede robić to co sprawia że mi dobrze. A z normalnego siedzenia, to najlepiej się czuję jak leże na łóżku w pozycji na pieska ;) Pół dnia mogę tak spędzić, plecy nie bolą ;) Gorzej jak mam siedzieć albo leżeć normalnie. W nocy nie mogłam spać znowu bo mnie plecy i brzuch bolały, niezależnie jak sie położyłam :/
piłka jak najbardziej.
Jest sporo ćwiczeń na piłce lub z użyciem piłki w ciązy.
Jak znajdę chwilkę to może coś wrzucę .
Przypomnij się oki?


lez miałam noc. Po pólnocy Kuba zaczął wymiotować, nie wiem zupełnie dlaczego. O 12,30 musialam właczyć pralkę, bo pół pokoju było do prania a jak juz ogarnęliśmy to się młdoy obudzł i zaczął jojczyć.
Posżłam spac o 2
unhappy.gif
i chyba jakoś niefortunnie spałam, bo jak tylko rano otworzylam oczy to ból brzucha i kregosłupa doslowne mnie zamroczył.
W nocy śniegu troche napadało, wiatr duje ostro ale pzregnałam towarzystw do sklepu i z powrotem, bo wczoraj z nadmiaru energii mało chaty nie roznieśli.
Chmor mam fatalny, głownie z racji kręgosłupa, który wcale nie przestał mnie bolec, jedynie zelżał nieco, wszytsko mnie drazni a dzisiaj "dzień kupowy" więc marudztwo na maxa. mówię, ze bym się chetnie zastrzeliła jakbym miała czym
baffled5wh.gif
a tak naprawdę to bym chciala poleżeć, bardzo

pępek nadal głeboko w mase tłuszczowej schowany

piłka super sprawa! Ja cała 2 ciąże przesiedziałam na piłce. 2 dni przed terminem dzięki piłce pęcherz płodowy mi pękł i zaczęlo podciekac,nic się neid zialo wiec w spzitalu kazlai czekac do rana an wywołanie ale mówię, co będe tak siedziec w tym spzitalu przez noc bezczynnie kaząłam sobie dac piłkę (pilki są an porodwóce a ja na przedporodowej miaąłm spać) lekarze mówią zebym spaął bo do rana nic sie nei zacznie dziać a ja myk an ta piłkę i za 2 godziny sama uurodziłam :-) jak już pod koniec siedziec na niej nie moglam to klęczalam i sie na nej "turlalam" w przód i w tył. Musze mojego zmusić zeby moją jesczez dziś napompowal, bo z braku miesca musialam spuścic powietrze
zdrówka dla małego.

Witam się z Wami.
Ja już po spacerze z psami,zakupach na targu ,w mięsnym i w Marc polu .
Teraz jem śniadanko i zasiadłam przed BB .
Niestety czas goni i uciekam do kuchni.
Dziś udziec z indyka pieczony ,ziemniaki i surówka .
Zajrzę później.;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry