reklama

Maj 2013 :):)

Noelle a czy dobrze wspominasz szpital na Chałubińskiego? Bo mam obawy a mąż chce żebym tam rodziła bo mały ruch na porodówce.

Zapominajko ja to naszykuję jak wyjdę ze szpitala, nad smoczkiem w ogóle się zastanawiam czy jej dawać ale mąż mój mówi,że dzieczynki tak słodko wyglądaja jak ciumkają tego smoka haha i że może na trochę jej damy.

no dobrze wspominam.Tylko wiesz zapewne inaczej wyglada to z punktu rodzacej a inaczej praktykanta.Musialabys spytac dziewczyn ktore tam rodzily.Ktora z Wrocka?
 
reklama
Noelle a czy dobrze wspominasz szpital na Chałubińskiego? Bo mam obawy a mąż chce żebym tam rodziła bo mały ruch na porodówce.
.

Wikkii nie wiem jak jest na Chałubińskiego ale mał ruch na porodówce to chyba średni argument za tym żeby tam rodzić.Ja od 2 miesięcy pytam o opinie o szpitalach we Wro i ZDECYDOWANIE króluje kamieńskiego. Wiem że tam obłożenie ale mi położna poradziła żeby po pierwsze nie dzwonić i nie pytać czy są miejsca bo i tak powiedzą że nie ma - tylko jechać! A na IP choćby się miało udawać to umierać, jęczeć, krzyczeć itp. Mówi: ok, IP słynie tam z różnych akcji ale jak już się trafi na oddział to lepiej nie można. także my na Kamieńskiego jedziemy. Dostałam też namiar i wykupujemy jednak połozną - dzisiaj będę do niej dzwonić....
 
Eklerka dobrze ze juz z Michasiem ok,tylko mam jedno niewielkie ale a propo rosolu,mnie w szpitalu kategorycznie zabronili dawac rosolu i innych zup na miesie ok tygodnia bo wymioty i biegunka moga powrocic i najlepiej to marchwianke albo zupki na ryzu bez dodatkow miesnych.ale to moze i inne mamusie sie wypowiedza:tak:
 
Wikki ja o Klinikach na Chalubinskiego slyszalam prawie same dobre opinie.Oczywiscie to zalezy-zak jak Noelle pisala.Bo bywa,ze podczas porodu masz kilku praktykantow ale zalezy jak na spojrzec:z jednej strony moze byc nieswojo(mnie by nie bylo) a z drugiej takie niedoswiadczone osoby maja wiecej empatii i staraja sie ze wszystkich miar pomoc.Najczesciej jest tez na tyle duzo "personelu" ze jest przy Tobie ktos caly czas a to chyba duzo daje.Pierwsze slysze zeby tam byl maly ruch na porodowce?Ale moglo sie pozmieniac-nie kwestionuje ;-)
Osobiscie rodzilam na Kamienskiego i nie wspominam tego dobrze.Jak sie ma wlasna polozna,jak Nanu, to pewnie wszysdzie dobrze.Ja nie mialam i bylam zostawiona sama sobie.Ponad 4 godz na skurczach partych d**pskiem do gory bo bylo za malo personelu!Urok swiatecznego porodu.Moja kuzynka rodzila teraz w styczniu i tez jaja straszne miala.I w miedzyczasie tez kilka kolezanek.Ale zdarzaly sie i takie zadowolone!:-D

Eklerka super,ze z Michasiem lepiej.Co do rosolku to musze sie zgodzic z Ewelinka.Najlepiej marchwianke czy ryzanke bez wywaru miesnego...Albo bulion z samych warzyw?
 
Ostatnia edycja:
jesli uważacie że wasze sny ciążowe są dziwne to ja wam opowiem mój sen z sobotniej nocy.
Ja i mąż mieliśmy dwa tyranozaury które mieszkały pod naszym domem na podjeżdzie i pilnowały nam miejsca parkingowego. Jednak nasze jaszczury nie były zbyt sympatyczne, wręcz cierpiały na brak dyscypliny i od czasu do czasu chodziły zjadać sąsiadom psy i koty. Mąż zrobił im skórzane kagańce ale pozjadały je również. Z czasem moje tyranozaury sterroryzowały i nas(nie pozwalały nikomu parkować na naszym miejscu, a kuzynowi nawet zjadły oponę kiedy zostawił auto na podjeździe) więc sąsiad zadzwonił po opiekę społeczną. Przyszła do mnie pani i stwierdziła że ja nie mam pojęcia jak się zajmować tymi dinozaurami i że daje mi 24 godziny i odbierze mi je. Kiedy moje dinki dowiedziały się że mają iść do sierocińca uciekły z ogrodu i pozjadały sąsiadów.
Dzięki bogu obudziło mnie na siku po tym.

PS wróciłam od lekarza, wszystko w wizytowym.
 
Eklerka a wlasnie ta marchwianke jak bys mu ugotowala???albo kleik ryzowy moze tez by zjadl z lyzeczke,a jak nie to i dobre i te marchewki albo chociazby sucha bulka.wiem co przezywasz bo u mnie tez tak bylo ja ledwo zywa pod kroplowka,maly tez i dobrze ze maz wzial opieke to sie malym zajmowal bo ja nie bylam w stanie usiedziec a niby dorosly czlowiek bylam a co dopiero ma powiedziec dziecko jak sie tyle wymeczy.tylko u nas o tyle dobrze bylo ze te kroplowki byly w 3 dni ja mialam 8 a maly tez cos kolo tego wiec nawodnieni bylismy.maly mi z tydzien nie chcial prawie nic jesc oprocz tej zupki ryzowej o sobie nie wspomne bo jechalam na samych sucharkach bo nic innego nie przelknelam.

Sembo:szok:co za sen normalnie strach sie bac hehe:-)kurcze mnie to sie jak nie zakupy snia to to ze juz urodzilam i na spacerkach smigam.
 
Ostatnia edycja:
Zapo a podobno jak bakteryjna infekcja się zaczyna to witamin nie wolno, bo to pożywka dla bakterii!!
Nie wiedziałam.

Wiecie dziewczyny z tymi smoczkami to jest różnie... bo moja siostra nie dawała swojej córeczce i niestety nauczyła się ssać kciuka... ma teraz 7 lat i niestety często jej się zdarza nadal to robić... I niestety smoczka zawsze można schować, wyrzucić... a z paluszkiem się tego zrobić nie da :sorry2:
Ja tego problemu nie mam, ale znam dzieciaki, które po zabraniu smoczka paluchami go zastępowały.

Kurna, w ogóle nie pomyślałam jeszcze o butelkach, kompletnie zapomniałam, shit! :szok:
Nastawiam się mocno na cyca (przynajmniej na pierwsze pół roku, ale nie więcej, niż rok), czytam blogi "laktoholiczek" i widzę, że jak się chce, to można, ale też bym czasami chciała odciągnąć (o ile w ogóle będzie z czego!), żeby Klusek nie był uwiązany do mnie 24/7. Zupełnie pojęcia nie mam, jak się do tego zabrać. Ile butelek trzeba najlepiej? Jakich? Z szybkim przepływem, czy z wolnym, z jakim smoczkiem itd? :szok: :confused:

A ja smoczek kupiłam, tak w razie czego, ale wolałabym, żeby Mateusz nie używał :sorry2:

Butelkę 1 kup i smoczek z wolnym przepływem taki 0+ ( inaczej maluch będzie się krztusił).To ci się nie zmarnuje i prędzej czy później będziesz używała.

Ewelinka - właśnie rosół i tak nie chce, ale zjada mi właśnie 2 gotowane marchewki i cieszę sie jak głupia ŻE JE ;))

Super. Oby to ku lepszemu szło.

Ja karmiłam Igora prawie rok. Wiadomo, że na końcu to już głównie na dobranoc i w nocy - z lenistwa. Odstawienie poszło nam bez większych scenek. Powoli i stopniowo.
Teraz też bym tak chciała.

Sembo gdybyś faktycznie miała tyranozaury na podjeździe - zostałabyś ulubioną ciocią mego syna. Jego marzenie to muzeum z dinozaurami. A A. mi jakiś czas temu to w Londynie obiecał i coś mi się zdaje, że polecą jeszcze w tym roku, bo nam mały żyć nie daje...
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry