Ja w takie dni też ubieram Małego w rampersa albo nawet sama bluzeczka. Czapkę podobno zakłada się dopiero jak temperatura spadnie poniżej 15 stopni. Nie ma czegoś takiego jak zawianie uszu, to się bierze od bakterii :-)
Z internetu
" w gorące dni należy założyć dziecku cienką czapkę lub chustkę, ale tylko jeśli będzie bezpośrednio narażone na słońce (jeżeli dziecko będzie przebywać w cieniu, czapka może utrudnić eliminację ciepła przez skórę głowy i doprowadzić do przegrzania, dlatego nie należy jej zakładać)."
lafragola, metoda odkładania dziecka działa i bardzo polecam :-) ja tak robię od początku, nie patrzę na zegarek, ale jak płacze to biorę na ręce, jak się uspokaja to odkładam i tak do skutku. Za pierwszym razem doszliśmy do 15 razy :-) Właściwie to tak robiłam na samym początku, mały się nauczył, że nie ma zasypiania na rękach i kołysania i od dawna zasypia już sam. Czasami jak bardziej marudzi to go poprzytulam, wezmę raz czy dwa na ręce i uspokaja się. Też przechodziliśmy skok rozwojowy, miałam wrażenie, że cofnął się w rozwoju

dopiero potem doczytałam o tych skokach, teraz czekamy na następny... Polecam również nie reagowanie na pierwsze marudzenie, dziecko się uczy, że ma Was na zawołanie i potem nie zrobicie nawet siku w spokoju
My mamy ustalony rytm czyli:
1. jemy - 10-15 min, czasami dłużej
2. chodzimy trochę żeby się odbiło - 5-10 min
3. przewijamy pieluszkę i gadamy przy tym, bawimy się, ćwiczymy nóżki itp. do czasu aż Mały zaczyna się nudzić lub ziewa - 30 min, czasem nawet godzina
4. Mały bawi się sam w łóżeczku lub na macie edukacyjnej i zasypia sam- 15 min
5. Sen - 1-1,30h, czasem dłużej zwłaszcza w nocy
Jemy co minimum 2,5h, chyba, że widzę, że jest bardzo wkurzony i naprawdę głodny a nie tylko ściemnia to daję wcześniej. Oczywiście to jest rytm jak wszystko idzie super i gładko

czasami są dni, że Mały ciągle marudzi i nie chce spać w ogóle i mam ochotę go wystawić za drzwi hihi. Jak mam jakąś robotę w domu czy idziemy na spacer to wiadomo, że tyle się z nim nie bawię.
I jeszcze polecam karuzele na łóżeczkiem, Mały ją uwielbia i potrafi gapić się na nią pół godziny :-) a jak przestanie się kręcić to się wkurza i muszę włączać od nowa
Co do ogarnięcia się, jakoś dajemy radę :-) ale obiadki przygotowuje mi często mąż :-) mam z nim całkiem dobrze, mogę zostawić małego i polecieć na zakupy lub na basen :-) umówiliśmy się, że przynajmniej 2 dni w tygodniu mam "wychodne" i po karmieniu wieczornym ulatniam się z domu

ewentualnie jak na dłużej to zostawiam odciągnięte mleko. Dziś właśnie jest mój dzień i wieczorem jadę na basen. Muszę rozruszać plecy bo okropnie mnie bolą i łamie mnie w nich cały czas po 9 msc ciąży i noszeniu teraz 5 kg :-)
No, to się rozpisałam