No by to...!!!!!!



Napisalam dlugiego posta i pod koniec cos wcisnelam i d...!!!
Teraz juz mi sie nie chce drugi raz, wiec w skrocie...
Witam sie Dziewczynki
Lubiczanko, Ada niestety nadal placze jak przekroczy prog przedszkola (pomimo, ze ogolnie bardzo chetnie tam idzie). Dopiero 3 tyg minely i mam nadzieje, ze jeszcze sie "naprawi". No chyba, ze ma tak, ze musi swoje "odplakac":-)
Najwazniejsze, ze pani dzisiaj tez powiedziala, ze Ada przestaje plakac, jak tylko mama czy tata znikaja z pola widzenia...
Bedzie dobrze. Musi byc...;-);-);-)
Marto F, mam nadzieje, ze wreszcie cos sie zmieni z tym gazem. Mogloby sie wydawac, ze sprawa taka prosta do rozwiazania a tu nie ma odpowiedniej osoby, ktora zajelaby sie tym i do tego zla wola sasiadki...
Przy przeprowadzce chetnie bym Ci pomogla, bo lubie takie imprezy ale niestety chyba odpada. No chyba, ze znajdziesz chate gdzies w poblizu, gdzies w co. Galway;-) Wtedy bede zwarta, gotowa i chetna do pomocy


A z tym przekrecaniem sie na bok, to ja pod koniec tez tak mialam. I do tego, nie wiedziec czemu, nie moglam spac!!! Jak zasnelam kolo 23., to zwykle kolo 2. budzilam sie na siusiu a pozniej nie moglam zasnac do 5-6... Czesto do tego rwaly mnie nogi i dokuczala straszliwa zgaga (na szczescie w nocy nieczesto).
Ciekawe, co u
Asienki_r
??
Madbabe, nie chce Cie pocieszac ale my tez tak czekalismy, czekalismy, czekalismy i czekalismy... Tak mi sie strasznie dluzylo... I w koncu, 5 dni po terminie doczekalismy sie!!!
Pomysl sobie, ze i tak predzej czy pozniej urodzisz:-) A przede wszystkim pomysl sobie, ze przed Wami jedna z najpiekniejszych chwil w zyciu, na ktora warto tyle czekac (no moze pomijajac te bole;-)).
W kazdym razie moge trzymac kciuki, zeby to bylo predzej niz pozniej
No, mialam krotko ale w trakcie pisania wene zlapalam i wyszlo troche dluzej
Milego dnia