Ciao!
Alez to byl dzien....
Ale najpierw witam nowe Mamy!
Rano pojechalismy na szybkie zakupy przed praca A. Przed wyjsciem sprawdzilam jeszcze stan konta zeby wiedziec ile moge wydac. W Evergreenie wydalam 18e. (Mialam 78). POtem pojechalismy do Dunnsa. My do kasy. Rachunek-53e,a tu info,ze nie mam kasy na koncie i mi karte cofa! Probowalismy 2 razy i nic. Wiec dziewczyna z kas mowi,zebym poszla do bankomatu bo czasem cos sie zawiesza i ze moze mi wyplaci cach. Aaron z Alem i wozkiem zostali,a ja biegiem. Aaron juz do pracy spozniony! W bnkomacie probuje wziac 60e-kupa,40e-kupa....20e- udalo sie. Ale gdzie reszta kasy???? Naszczescie mialam w portfelu jeszcze 20e wiec odlozylam rzeczy tak,zeby dorobic do 40. Wracamy do domu....najpierw okazuje sie,ze odlozylam wszytskie te rzeczy ktore byly mi potrzebne do obiadu!!! (to juz z tego stresu). POtem patrze na moje konto,a tam info,ze Dunnes pobral mi z karty jakies 38e....(wlasnie te,ktore mi brakowalo)!!! Aaron polecial do roboty,a ja Ala w wozek i z wydrukiem konta dawaj do Dunnsa!!! W Dunnsie 3 menagerow sie zastanawialo co ma zrobic! Ja spocona, Alex juz ryczy....trwalo to godzine! W koncu facet mi mowi,ze albo bank zrobil blad albo dunnes obciazyl mi wlasnie dzis konto za zakupy zrobione kilka dni temu...i ze sorry i ze spadaj....(generalnie). Wiec jadawaj do domu....w deszczu....na koniec pieknego poranka rozsypalam cala kasze zakupiona w Evergreenie na cala kuchnie i myslalam,ze sie poplacze,ze taki koszmarny mam poranek! Za to popoludniu z tego wszytskiego umylam okno, poodkurzalam swoje 3 pietra w domu....popralam lazienkowe chodniki i tak mnie brzuch rozbolal,ze nie moglam sie ruszac...taka madra jestem!!!
Oby jutro bylo lepsze....slowo daje!