Witam
no to mnie news załatwił od rana-trzymam Mikusię na rękach i...nie wierzę,że można tak bezmyślnie porzucić dziecko na dworze...Nie ma co wierzyć w wypadek,bo nie byłoby tej całej zagrywki z zawiniątkiem-jak dla mnie to chora psychicznie,bezwzględna kobieta(nie mogę jej matką nazwać)...Nie wiem po co to wszystko mówi,miesza się w zeznaniach i o co jej właściwie chodzi...Wiem natomiast,że pozbawiła życia to małe,bezbronne Maleństwo...No i nie będę o niej pisać,bo niestety niezbyt przyjemne słowa mi się cisną do ust...No nie wyobrażam sobie,że któregokolwiek z moich dzieci nagle zabraknie(a co dopiero gdybym ja krzywdę któremuś zrobiła)-serce mi krwawi na samą myśl...Człowiek przez całą ciążę martwi się czy dzidzia urodzi się zdrowe,później radość z pojawienia się jakże wyczekiwanej istotki i życie weryfikuje prawdę o strachu-teraz już każdego dnia naszego życia będziemy się martwić czy aby dziecku naszemu się coś złego nie przydarzy:-(
Madziu,Kruszynko
[*]