reklama

Marcóweczki 2011

koncia - hmm do mnie to nie przemawia, zresztą może jak ciąża przebiega bezproblemowo to masaże nie zaszkodzą, ale ja jestem na nie ;p

nie odzywam się, ale czytam.
Byłam dziś u pulmonologa ze sobą i z Wiktorem i niby się nie zmęczyłam, a ledwo do domu dotarłam ;( musiałam poleżeć kilka godzin, bo bolał mnie żołądek, potem plecy, krzyż, brzuch no i w końcu chwyciły skurcze... mam nadzieję, że historia pierwszej ciąży się nie powtorzy i nie będę musiała leżeć. Odpoczywam więc a jutro dzwonię do ginki.
 
reklama
doveinred dzieki za zaproszenie, do mnie tez mozesz wpadac:) mam spory zapas herbatek owocowych i duzo slodyczy, bo jak maz idzie na zakupy to chyba mysli, ze sklep jakis otwieramy;) dwie szuflady nam sie nie domykaja... masz apatyt na slodkie to wpadaj:))
agacina w zasadzie, az tak daleko z tego Glasgow nie masz wiec tez zapraszam:))
koncia dwa razy przeczytalam Twojego posta i probowalam sobie nawet wyobrazic jak mialabym to zrobic ale jakos sobie tego nie wyobrazam... chyba to nie dla mnie... ale nie twierdze, ze nie warto
 
Koncia mąż zachwycony pomysłem masażu a ja sie uśmiałam do łez hehe, dzięki za materiały. Coś się przyda na pewno! Zwłaszcza o tej zabawie:) Dziękuje bardzo i buziaki:)***

Milutek zaskoczyłaś mnie ta ceną studni! Myślałam że to tylko ten koszt co napisałaś wcześniej!

Harsharani mi sie kojarzynazwa tego sklepu z jakąś różą może Rose coś:)nie pamiętam dokładnie.
 
ja słyszałam że najlepsze to ćwiczenia kegla:-)

a właśnie przeczytałam w pewnej książce że nie powinno stosować się ochraniaczy na szczebelki zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia dzidzi gdyż zakłócają one naturalną cyrkulację powietrza... a jej zaburzenie jak wiadomo może być jedną z wielu przyczyn tzw. śmierci łóżeczkowej... hmmm... najgorsze że z tą cyrkulacją wydaje się być logiczne...a mnie takie ochraniacze bardzo się podobają...
 
Te ochraaniacze to akurat pozniej sie przydaja kiedy dziecko jest bardziej ruchliwe. A na poczatku to chyba tylko funkcje ozdobna pelnia, wiec mozna ich nie zakladac, albo dziecko ukladac na srodku lozeczka :)

Ide zaraz spac. w tv nic ciekawe, tych seriali to sie juz nie da ogladac normalnie. Kocur spi pod drzwiami, M. tez kima na kanapie. Mam ochote mu podokuczac,ze zostawia ciezarna sama w domu.... Jak bedzie w Polsce to sie na nim powyzywam :] podla jestem, wiem.

Musze sobie jakies buciki kupic, ale taki typ co mi sie podoba kosztuja najmniej 90funtow.

ide spiochac, dobranoc
 
ja słyszałam że najlepsze to ćwiczenia kegla:-)

a właśnie przeczytałam w pewnej książce że nie powinno stosować się ochraniaczy na szczebelki zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia dzidzi gdyż zakłócają one naturalną cyrkulację powietrza... a jej zaburzenie jak wiadomo może być jedną z wielu przyczyn tzw. śmierci łóżeczkowej... hmmm... najgorsze że z tą cyrkulacją wydaje się być logiczne...a mnie takie ochraniacze bardzo się podobają...


Pamietam, ze mialam zalozone przy Olafie, ale jak tylko zobaczyla to polozna od razu kazala mi sciagnac... I to co wyczytalas jest prawda...
Chociaz nie tylko o cyrkulacje chodzi chyba...
Po pierwsze dziecko kladzie sie tak, zeby nozkami dotykaly szczebelkow, nie glowka blizej szczebli... po drugie... zwykle bumperki maja a to sznureczki, a to luzniejsze miejsca i tak male dziecko nie umie sie przed nimi 'obronic'... Jezeli jednak dziecko bedzie spalo z Wami przez pierwsze kilka tygodni, a lozeczko bedzie pelnic funkcje... ozdobna :-D to nie powinno byc problemu :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Jejku jak mnie krzyz boli,kazdy ruch to bol:no:,strzygłam takiego chyba dwuletniego brzdaca i musiałam sie schylac az juz nie mogłam sie zgiac to na kolanach kleczałam a teraz cierpie:-(
Scarletka moja siostra prawdopodobnie po nowym roku przenosi sie do Krakowa wiec jak bede wpadac do niej to przy okazji moge i Ciebie zrobic na bostwo;-)
Futrzaczku ja własnie z tego powodu nie chce tych ochraniaczy,moze pozniej jak dziecko bedzie wstawac to ma to sens ale dla mnie to zbiorowisko kurzu i ogranicznik ''powietrza'':tak:
Koncia tez gdzies juz czytałam o tym masazu,moj M to len wiec musiałabym sama to robic,pozyjemy zobaczymy.Podobno i tak lepiej sie goimy jak same pekniemy niz jak nas natna;-)
Milusia te ceny to z kosmosu:szok:,to niech juz zrobia te wodociagi bo zbankrutujecie:tak:
 
reklama
O zesz, wypilam kawe mrozona i ledwo siedze... cholerne apetyty... w ogole Frugo zielone o smaku kiwi mi sie marzy... ale tego to juz nie mam szans nigdzie kupic... swoja droga dziwne, bo pyszne bylo...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry