reklama

Marcówki-codzienne rozmówki:))

Mandarynki,mandarynki...a ja dzisiaj pochłonęłam kilo pomarańczy jak nic:szok:
Takie pyszniutkie...a trzeba najeść się cytrusów bo teraz są najsmaczniejsze.Polecam odmianę Navelina.
Mój Misiek też nie za często dotyka brzuszka ale dzisiaj jak się przytulił to nawet w policzek łapką dostał..a jaki ucieszony przy tym był:-D
 
reklama
znowu się rozpisałyście...

ja czekam właśnie na pieczonego kurczaka i lecę te talony zrealizować, bo M stwierdził, że sama mam nie dźwigać, więc czekam na niego:-D

koleżanka nadal rodzi, bidula - czekam tylko na newsy

w ogóle zaczęłam się bać porodu, wyobrażam sobie różne straszne rzeczy:szok:
a jeszcze bardziej boję się, że nie będę się umiała zająć maluszkiem - chyba kupię sobie jakąś książkę o pielęgnacji niemowlaka:sorry:
 
Wiecie coja też sie boje porodu bedzie to mój pierwszy i jak słysze o tych porodach to mam stracha:tak:A co do pielegnacji mam różne ksiązki i gazety od sióstr i mam nadzieje ze podołam wszystkiego.
 
mag - bedziesz umiala sie zajac maluskziem -zobaczysz :tak::tak::tak: jasne ze poczatki nie beda latwe - pameitam, ze ja bylam wsciekla na siebie i na mojego meza bo wydawalo mi sie ze jemu idzie opieka lepiej niz mi... :eek: Ale kazdy potem sie jakos wdraza :tak:

A ja zjadlam bigos, zagryzlam pastylkami mietowymi i cos jeszcze bym zjadla :-D
 
moniat84 ja też mam wrażenie że do mojego męża też nie dociera , że będzie ojcem, też przykłada rękę tylko na chwilę do brzuszka jak mały się rusza. Ja ciągle gadam o tym co jest nam potrzebne dla małego, a on tylko mówi że mamy jeszcze czas. Czasami jest mi przykro, no ale staram się go zrozumieć, w końcu on nie wie jak to jest mieć w brzuszku takiego małego dzdziolka i przez to ma jeszcze z nim małą wieź. My to co innego, każdy ruch dziecka bardzo nas cieszy no i chciałybyśmy tym szczęściem się podzielić z naszymi mężami, tylko że oni inaczej to czują.Co nie oznacza, że nie są szczęśliwi.

Mój, też twierdzi, że mamy jeszcze na wszystko czas. W styczniu już nie popuszczę, musi sobie zdać sprawę z tego, że w 9 miesiącu to ja nie będę miała już siły by biegać po sklepach.

A ja się teraz mniej boję porodu niż przed ciążą:-). Dużo czytałam na ten temat, wybrałam już szpital i szkołę rodzenia i narazie jestem o dziwo spokojna, zobaczymy w marcu:-p
 
reklama
Kurcze miałam problem z internetem przez cały dzień, rano działał, a potem już nie:confused2: Także wkońcu przeczytam co tam od wczoraj wieczorem się u was dzieje, ale jak przebrnę przez te wszystkie posty, to normalnie chyba oślepnę, tyle tego jest:szok:

Tak po krótce, to dzisiaj miałam tą glukozę (50g) no i wcale nie było to takie straszne. Wzięłam sobie na wszelki wypadek cytrynę, ale po pierwszym łyku stwierdziłam, że dam radę bez:-p no i dałam radę bez problemu. Nie było to zasmaczne, taki ulepek z wody i cukru, ale nie miałam jakichś odruchów wymiotnych czy coś w tym rodzaju. Czytałam sobie przez godzinkę gazetkę i nawet szybko zleciała ta godzinka. No i odebrałam wynik godzinę temu i wyszło 135, więc to chyba w normie. Bo bałam się potwornie, ze nie będe mogła jeść słodyczy i słodzić herbaty:shocked2:

Dzisiaj też cały dzień, oprócz dwóch wypadów do laboratorium siedziałam nad magisterką i już zbliżam sie ku jej końcowi:-):-) Nie wiem jak ja to zrobiłam:eek: Ale faktem jest, że nie wiele mi zostało, ale najbardzie przewalony rozdział za to:confused2:

koza ja nie wiem jaki mam na to przepis, ale zmuszam się, żeby włączyć plik z moją pracą, a potem na biurko kładę materiały i jakoś zaczynam pisać;-) Ale chyba najbardziej motywujące jest to, że mi się studia kończą z początkiem lutego i jeżeli się nie obronię przed porodem, to potem nie wiem jak to będzie z dzidzią lecieć na obronę;-) A nie chcę tego przedłużać w nieskończoność, jak robiłam to z pracą inżynierską.

Dobra.. biorę się za czytanie..:rofl2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry