• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Na imię mi BUNTOWNIK

Nie odliczam skrupulatnie, ale tak krótko nie pale, ze trudno nie spamietac ile to czasu, a tak jak mowia o alkoholikach, nawet jak sie nie pije to i tak do konca zycia jest sie alkoholikiem tak i mozna to pewnie podczepic u palaczy, nalog to nalog, to sie podobalo kiedys moze sie jeszze w przyszlosci spodobac ponownie :-(
 
reklama
coyote nie zgadzam sie z tym, moja mama rzucila palenie 25 lat temu a palila bardzo dlugo(ponad 10lat). od tamtej pory jest chyba jeszcze wieksza przeciwniczka niz ja i mowi ze nigdy nawet przez moment jej sie nie zachcialo palic:no::no::no:
a w ogole to palila i jak postanowila rzucic to postawila sobie date( 1 wrzesnia:-)) i mowi ze jeszcze ostatniego sierpnia spalila cala paczke a pozniej wsio:-)i chyba tak jest najlepiej bo stopniowe odkladanie i tak sie skonczy powrotem do nikotyny przy byle pretekscie:sorry2:
 
A ja dziewczyny powiem Wam tylko jedno. Wszystkim byłym palaczkom z całego serca gratuluję wytrwałości, a tym które palą nadal życzę żeby im się to w końcu znudziło. Myślę, że papierochy są obrzydliwe, no niestety taka jest prawda, nie pomogą żadne perfumy bo od palacza zawsze będzie śmierdziało fajurami.
W sprawie niani u nas bez zmian. W domu spokojnie.
 
Myślę że z każdym nałogiem da się zerwać pod warunkiem, że jest wsparcie z zewnątrz. Samemu ciężko jest coś zdziałać.
Moi rodzice też ćmili, mama nie pali już jakieś 10 lat (paliła ze 20) a tata koło 4 (wystarczyło poważne zapalenie płuc, żeby człowiek który zarzekał się że nie rzuci, zrobił to w 1 dzień)
To się zwie samodyscyplina:tak:
 
Trzeba samemu dojrzec do tego, ze to jest swinstwo i ze to wcale nie jest takie fajne. najbardziej smiesza mnie rozne plasterki albo zos w tym rodzaju, przeciez jakbym sama nie chciala palic a obkleilabym sie cala plasterkami to i tak bym nie przestala :-) normalnie wciskaja kit ludziom az to załosne!

A wracajac do tematu to moj mały buntownik wczoraj zachowywał sie prawie jak anioł, normalnie byłam w szoku.
 
to ja jeszcze w temacie bo u nas sytuacja sie pogarsza, nie wiem juz sama co mam robic. Niko poza tym ze nikomu nie da dotknac swoich zabawek(pilka, auto czy taka zabawka do pchania) i jak widzi ze ktos wezmie nie da rdy go zagadac czyms innym tylko wpada w tak histerie ze az piszczy, placze, kladzie sie na ziemie i sie zanosi:confused:
zrobil to juz 3 razy - raz jak nie chcial wejsc po schodach na gore, raz jak dziecko wzielo jego pilke i ostatnio jak ie chcial wyjsc ze sklepu bo sie bawil koszykami:baffled:
za pierwszym razem chcialam przeczekac(bo pamietam jak super niania mowila ze to tylko placz, ze zadna krzywda sie dziecku nie dzieje itd) ale on plakal i plakal az sie zanosil, byl caly mokry, spocony(stal przy drzwiach w domu)i az sie trzasl:no::no: kurcze nie wiem jak reagowac zeby mu to nie zostalo - co myslicie?
 
Martucha z tego co wiem to dziecko w tym wieku ma prawo nie chcieć się dzielić i nic się z tym nie robi :no:, mija to w wieku ok 3 lat, bo wtedy dopiero dzieci czują potrzebę kontaktu (zabawy) z innymi dziećmi :tak:.
 
Co do dzielenia to zgadzam się z Geperty:tak:... trzeba czasu:sorry2:

Co do histerii to mamy ten sam problem, jak Antek nie chce wyjść z placu zabaw albo jak nie chce wsiąść na rowerek i na piechotę też nie chce, tylko do mamy na rączki:baffled:. Też nie bardzo wiem, jak wtedy reagować. Czasem go po prostu ignoruję nawet jak kładzie się na ziemię to sie odwracam i udaję, że go nie widzę, zazwyczaj szybko wstaje, ale nie przestaje płakać. Znalazłam jedynie sposób na to by wsiadł na rower i opuścił plac zabaw: PRZEKUPSTWO:zawstydzona/y:. Antek uwielbia lizaki i chociaz staram sie mu ich nie dawać to w takich sytuacjach ratują mi życie:-p.
 
reklama
Moja Zuzka jak nie chce zejść z placu zabaw, albo isc z nami gdziekolwiek to mówię do niej "papa Zuziu" i się odwracam i idę. A ona wtedy zasuwa za mną.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry