reklama

Nasze małe zachciewajki

reklama
powiem Wam że po wczorajszej mieszance nic mi się nie stało...:-)
teraz lecę do kuchni coę przyżądzę do jedzonka bo dzidzia się dopomina... o 7jadłam a tujuż po 11 to pora na drugie śnidanie:tak:
 
No tak M_KTOSIA - w tamtych rejonach to maja dziwne obyczaje kulinarne....ja to bym sie tam zywila chyba glownie owocami :-D

ANULKA - widze, ze kawke lubimy taka samą ;-)
 
Ja mleka nie znosze, chyba, ze pod postacia kakaa albo kawy z mlekiem.
Co to znaczy, ze w szpitalu nie trzeba jesc tego co daja? To znaczy, ze mam swoje jedzonko miec na caly podbyt? prosze o wyjasnienie.
Diete skladajaca sie z kleiku ryzowego juz raz mialam, a fuj....
 
Niczka to znaczy, ze jak nie masz na coś ochoty, to nikt cie nie będzie zmuszał. Np. jak jest zupa mleczna hehehe. No i na pobyt w szpitalu nie musisz mniec swojego jedzenia, bo w szpitalu dają - tylko nie ma do wyboru zestawów surówek:-p hehh
 
No to ja Wam powiem teraz ze ja sie zdenerwowalam na te moja diete bezcukrowa i ostatnio podjadam slodkosci. Nawet teraz delicje sobie zajadam. Mialam podwyzszona glukoze przy pierwszym badaniu, po drugim bylo juz ok ale lekarz kazal ograniczac cukier ale mam jzu tego dosc. Przedwczoraj to nawet zrobilam sobie deserek. Niby nic specjalenego taka galaretka ze smietana i owocami ale mi smakowalo bardzo!
 
reklama
ja to wlasnie nie wiem jaka dieta w szpitalu bedzie, ale sie dowiem i wam opowiem:-p
wcinam wlasnie ser zolty samusienki taki, plastrami calemi, pycha...:cool2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry