My też życzymy zdrówka Mateuszkowi!
Baśka - z całą pewnością przenosimy na sobie różne paskudztwa. Lekarka mówiła mi, że jeśli w szkole mam kontakt z chorymi dziećmi ( a pełno takich u mnie w świetlicy, bo niestety rodzice w większości prowadzą własne firmy i nie mogą "sobie pozwolić na siedzenie z dzieckiem w domu"), to wszelkie zarazki, wirusy itp. gromadzą się na ubraniu, skórze, włosach, a jak się witam po przyjściu do domu z Marcinkiem, to wszystko "przełazi" na niego... No i niestety w końcu coś go dopadło - pierwsze poważne przeziębienie w jego życiu. Nosek zatkany, wczoraj w nocy zwymiotował flegmą, przestraszyłam się nie na żarty... Dzisiaj z samego rana Damian był z nim u lekarza - na szczęście nie jest potrzebny antybiotyk, dostaliśmy syrop prawoślazowy, diphergan na noc, żeby nic go nie męczyło we śnie, kropelki do nosa i eurespal - to taki syropek zmniejszający obrzęki błony śluzowej noska i gardła. No i jak na razie śpi spkojnie już prawie 2 godziny... Oby dzisiejsza noc była spokojniejsza od wczorajszej...