agusia9915
Matka wariatka
dobra w MARCU

Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.




).
)Ja mialam swietny porod naturalny ale opisze go jak bede miala wiecej czasu. Powiem tylko tyle ze od razu po urodzeniu malej mowilam juz o nastepnym dziecku. Poza tym nie bylam ponacinana. Nie jestem nawet poobcierana, tak wiec praktycznie teraz juz niewiele krwawie. Nie mowiac tez o tym ze krocze nie bolalo mnie po porodzie i wlasciwie nie czulam ze rodzilam.:-)
Przez caly czas porodu moglam robic co chcialam (brac prysznic, kapiel w wannie, chodzic po korytarzu), a na fotelu wyladowalam doslownie na ostatnie dwa skurcze parte. Zycze wszystkim takiego porodu (chociaz nie ukrywam ze troche bolalo, hi hi).





mam nadzieje, ja myśle pozytywnie i wierze że mi to pomoże chociaż boje sie bólu i jeszcze paru innych rzeczy ale co tam...musze to jakoś przeżyć.DZIEWCZYNY BEDZIE DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z takiego zalozenia wychodzilam przed porodem i sie potwierdzilo!!! Moze to idealizuje, ale wydaje mi sie ze pozytywne nastawienie pomaga rodzic!!!!!!!!!!! Mi pomoglo.............. cdn.....
Mój poród nie należał do przyjemnych i trochę musiałam sie namęczyć. Do szpitala trafiłam z powodu mojej małopłytkowości. Na drugi dzien stwierdzili, że przez trzy kolejne dni będa mi podawać zastrzyki na wywołanie porodu i będą robic testy oksytocynowe- czy jakos tak. Po pierwszym zastrzyku zaczeły sie u mnie niewielkie skórcze i bóle brzucha. Przez cały dzień ( 6 luty) obserwowano mnie podłączając co jakis czas pod ktg. Noc tez miałam nieprzespana, bo to ktg robili mi co chwilę- nie podobały im sie te zapisy- tętno dzidziusia za bardzo się wahało- raz ok, raz za niskie.

i każdy szew czułam przy spacerze do toalety. Później było coraz lepiej każdego dnia, a jak mi w końcu zdjęli te szwy to odczułam taka ulgę, że hej!!!
Czesc informacji przekazywalam na biezaca na forum, ale powtorze je zeby historia miala rece i nogi..
Bylam podekscytowana i choc bolalo nie mialam zrzedlej minki(taka juz jestem z charakteru, a przyjscie mojej Dzidzi to w ogole niesamowita sprawa wiec sie cieszylam). Otworzyla mipielegniarka czy polozna (sama nie wiem) i juz na visus stwierdzila: "nie wyglada pani na rodzaca, no ale podlaczymy pod ktg i zobaczymy!"
jedna). No i dalej nawija: "za bardzo pani wesola aby dzis urodzic! To co pani ma (okazalo sie ze nie co 7 a co 11 minut) to nie sa skurcze, pani jeszcze nie wie co to sa skurcze, jak pani je bedzie miala to juz nie bedzie pani do smiechu, ale zobaczy pani zreszta ha ha.".Na to moj maz (kochany!): "moja zona jest silna!"
Aby sie zrelaksowac rysowalam na gazetach jakies kratki, kwiatki, buzki dziewczynka i chlopczyka i na jednej kopercie taki maly obrazek narysowalam: dziecko na tle domka, kwiatkow, z balonikiem- rysunki jakie w dziecinstwie malowalam. Mama po fakcie wyciela i kazala mi zachowac. Bylo coraz bolesniej. Jedyna regularnosc jaka odkrylam analizujac notatnki juz po porodzie byla dlugosc skurczy od 15.30 trwaly 50 sekund,ale wtedy na to nie zwrocilam uwagi.