Czesc dziewczyny nie wiem co się stało bo nie było mnie długo na forum, w niedziele juz po południu dostałam skurczy takich delikatnych wieczorem pojechałam do szpitala i nad ranem (12 luty) o 4.55 urodziłam córeczke Zosie poród był jak dla mnie długi i dla Zosi nie był łatwy...Zosia miała niedotlenienie, z powodu przedłuzającej sie 2 fazy porodu...bardzo się wystraszyliśmy...Zosie zabrali od razu, musieli dać jej tlen, a my zostalismy na sali porodeowej bez wiesci... wystraszeni... Zosia lezała w inkubatorze przez 24 godziny, nie miałam z nią kontaktu, nie mogłam nakarmic ani przytulić..Na szczescie po 2 dniach odłączono ją od tlenu i Zoia zaczela sama oddychać...w 4 dniu lezała juz ze mną
...Wszystko skonczylo sie dobrze, wykonali jej szereg badan, wszytsko bylo wporządku więc wypisali nas ze szpitala.Zosia perzybiera na wadze...jest taka kochana i grzeczna.
Jak bede miała troszke więcej czasu poczytam o nowych narodzinach i moze dokładniej opisze akcje porodu, dodam zdjęcie, POzdrawiam serdecznie