W piątek Julcia była ostatni dzień w żłobku. Od dziś zaczęłyśmy więc odstawianie pieluch. Za wygodnie jej w nich, sika i nie ma mokro, nie musi wołać i tracić czasu na siedzenie na nocniku, do tego jeszcze bliskość mamy przy przebieraniu... wiecie jak jest... Inaczej było jak dzieciaki chodziły w tetrze...
Zdjęłam jej dzis pieluszkę, od rana chodzi w majtusiach albo w spodenkach bawełnianych. Na razie mamy 2 sztuki zmoczone i 3 trafienia do nocnika, więc dzień na plus. Położyłam jej ceratkę pod prześcieradło. Jeszcze się zastanowię, czy na noc zakładać czy nie. Budzi się z suchą pieluchą. Drzemkę dziś też miała bez pieluszki.
Do roboty!
W sierpniu idziemy do starszej grupy żłobkowej, tam już zaczyna się trenowanie chodzenia bez pieluszki. Chcemy ją przygotowac, bo ona nawet nie woła, że chce, ani czasem nie woła, że ma! A doskonale wie kiedy jej się chce. Koniec tego dobrego, pieluchy precz!
Buziaki.