Przesyłymy poranny uśmiech dla cioteczek z BB.
Miłego dnia!
jak zawsze cudna! aż żałuję, że nie mam synka ;-)
YouTube - Stas1
A to moj stasiulek, ktory jeszcze mnie w miare slucha:-)nic takiego tyle siedzi i sie cieszy, ale a co pochwale sie;-)
Wesoły i szczęśliwy dzieciak ze Stasia!!!
Jak dziecko nie nauczy sie ze czegos nie moze , nawet po przez siniaki czy lekkie skaleczenia nie bedzie wiedziało ze to jest za bronione!!
Takie jest moje zdanie. Napisałam je bo chciałaś je poznać. Nie osadzam nikogo i nie potępiam.
dokładnie tak samo uważam, przeciez nie chodzi o to, żeby wszystkie meble zwinąć w folię bąbelkową



ale tak zabezpieczyć mieszkanie, żeby dziecko sobie nic poważnego nie zrobiło i nie doszło do żadnego wypadku - gniazdka, ostre kanty, kable itp.
Ktoś chce może jeszcze jedno dziecko bo ja mam dość. M dodam w gratisie.
to ja chcę, ale bez M. - jeden mi wystarczy
W końcu zasnął..........eh
Więc tak. Potworniasty dobrał się mi dziś do misek z kocim jedzeniem, potem wlazł do kuwety, zaznaczam że były one zastawione z jednej strony deską a z drugiej krzesłem a ja w tym czasie tylko wkładałam pranie do pralki, , nauczył się wspinać i robi to przy każdej możliwości i właśnie w ten sposób wywalił mi dziś na siebie szufladę z ręcznikami. Ręce mi opadają. Chyba znowu zacznę mu podawać Viburcol. Dobra ja już nie marudzę. Idę się położyć na chwilkę bo padam.
chyba wiem, co przeżywasz - Marika jakby ją ktoś nakręcił, upilnować ją ciężko (oby szybko ten kojec przyszedł, bo niedługo będa do kibla z nią chodzić) i chce wspinać się i wstawać przy wszystkim, a mnie aż ciarki przechodzą - jak sobie nic w najbliższym czasie poważnego nie zrobi to cud :-)
My dzis pierwszy raz na basenie! ale fajnie bylo

Z poczatku Adas troche sie przestraszyl, pozniej przez 15 min oswajal sie z nowym miejscem- a potem rozszalam sie i rozchlapal na dobre! Az chyba czesciej zaczne chodzic...
kolejny pływający paździoszek! super!
A my dziś kończymy 7 miesiąc.
I na tą chyba okazję pierwszy zębolek się pojawił:-)
gratki!!!
Seba kończy dziś 7 miesiączków 
.
i kolejny maluszek się postarzał! buziaki od nas!
Weekendowe pozdrowienia!
Uratowałam wczoraj moje dziecię ze żłobka. Jak już miałyśmy wychodzić i chciałam jej dać smoka na ukojenie, to zauważyłam w rozdziawionej paszczęce drugiego zębucha. No i sprawca gorączki i wrzasków został ujawniony:-)
następny zębatek, fajnie, u nas zęboli nadal brak
MAILYSCIE RACJE ZE Z TA KOLEZANKA MOZE BYC COS NIE TAK ZAUWAZYLAM ZE ZACZELA WSZYSTKO ROBIC PO SWOJEMU
OBIADKI ZE SLOICZKOWE ZLE,KASZKI ZE Z BUTELKI ZLE (OLIWKA NIE LUBI Z LYZECZKI )
UBIERC TEZ ONA JA BEDZIE PO SWOJEMU
No i koniec koncem poklocilam sie z nia Powiedzialam jej ze jak chce wychowywac dziecko to niech sobie swoje zrobi
Wiem drastycznie ale nie ze mna takie numery
oj, jakoś pechowo - oby to tylko chwilowe nieporozumienia
Jak ja bym chciała żeby Hanka juz raczkowała ehhh
rany, nie wiesz, co piszesz



i gratki za ząbka!
A my rano zabawa z małymi sprzatanie, bo prasowalam wczoraj póżnymmmmm wieczorem. Potem cyc o 11, przyjechali teście i przejeli Kamiśia, tzn Kamis spał już a my na zakupki, oczywiście cel nieosiągnięty czyli jasne sandałki nie kupione, ale za to troche innych rzeczy sobie kupilam, M też i oczywiscie dresik dla młodego

. Wróciliśmy o 17, bo latałam po całej ZG za butami, w ccc jednym był fajne, ale nie było rozmiaru i w pozostałych to samo.
fajnie, że chociaż częśc zakupów zrobiona - ja poluję na dużą torbę do moich extra ;-) różowych trampoli
No mogłam napisac nareszcie wczesniej mały mi nie pozwolił

Potem pojechaliśmy do moich rodziców bo przyjechała moja siostrzenica z Niemiec z koleżankami;-)A wcześniej był mój brat i namówił nas na wczasy w Łazach



Ależ się ciesze:-)
fajnie z tymi wczasami, kidy jedziecie?????????
Sorki, ale nie miałam kiedy się dziś odezwać, zresztą jakoś nie miałam nastroju na pisanie....
Wieczorem byli znajomi i wszystko było ok dopóki nie przyszli nasi znajomi z miesiąc starszą córeczką. Marika uwielbia towarzystwo, jest b. kontaktowa, śmieje się i lubi dzieci (często jest u nas synek koleżanki). A normalnie ta dziewczynka tak na nią dziwnie działała, że jak tylko zbliżałam do niej Marikę i tamta coś pisnęła to Mari wpadała w taki płacz, że nie mogłam jej uspokoic. I tak było przy każdej próbie, nawet na rękach się nie chciała z nią pobawić. Nie wiem, czemu. Śmiałam się potem, że ma to w genach, bo kiedyś bardzo się przyjaźniłam z jej mamą, a mój M. z jej tatą, a od już długiego czasu kontakty między nami są dość napięte i rzadko się spotykamy, trochę z grzeczności. Przyjaźniłyśmy się bardzo, nie wiem co się stało, do tej pory tego nie rozuemiem, juz kilka razy próbowałam nas zbliżyć, ale już chyba za późno. Ta koleżanka tak się zmieniła, chyba też zrobiała się dość egoistyczną i skupioną na sobie osobą, która wszystko ma "naj" i np. nie może przeboleć, że Marika raczkuje, a jej starsza i nie chce się obracać... Szkoda gadać, dziwne ma podejście i ja już nie chcę nic na siłę robić. Tyle razy proponowałam, żebyśmy się spotkały, pogadały, myślałam, że dzieci w podobnym wieku nas zbliżą, ale chyba właśnie oddaliły, bo mam poczucie, że z ich strony jest wyścig "która ladniejsza, lepiej ubrana itp." Oj, wyżaliłam się, bo jak sobie przypomnę ile nas łączyło to aż szkoda.... A teraz chyba nawet nie ardzo mamy wspólne teamaty (dziwne nie, mając córeczki w tym samym wieku...) :-

-

-

-( Mamy spędzić z nimi 10 dni na wyjeździe, zobaczymy jak będzie - wątpię, żeby coś się zmieniło...
Wracając do tematu :-) kiedy oni poszli to Marika się rozszalała i pokazała prawdziwe wesołe, towarzyskie oblicze


A co dziś? Wyspaliśmy się dziś, potem pojechałam do koleżanki ciężarnej (ma termin na wrzesień), bo zadzwoniła, ze boli ją brzuch i pojechaliśmy zobaczyć, jak się czuje i zawieźć jej nospę (na szczęście była na kontroli i usg i wszystko ok). Zawiozlam jej trochę ciuszków po Marice, ale że będzie mieć chłopca to wybrałam tylko duża reklamówkę, tego co by się nadawało.
Potem obiad u rodziców i odwiedziny u drugich znajomych, którzy czekają na 2 coreczki i im to zawiozłam ogromną walizkę dziewczęcych rzeczy. A Mari dostała od nich dużą maskotkę.
Później pojechałyśmy z M. na rezonans kolana, wyniki mają być w czwartek, ale boli go mniej. I tak minął dzień, szybkie kąpanie, cyc i spanie.