reklama

Październikowe Mamy 2010

HAPPYBETTI ja też kompa nie wyłączam ;-)
ANIAWA mój też czasem o cenach zapomina i mnie w sklepie wkurza
SUGAR gratki!
ja mam ogromną szafę tylko swoich rzeczy plus bardzo dużo rzeczy w piwnicy, ale ja niestety jestem typem chomika ;-/
 
reklama
Ja ciuchy wydaje sasiadom, kolezankom, Mamie, badz chomikuje w piwnicy, jak natolin. Wlasnie w tym tygodniu mam zamiar pozbyc sie 'zbednego balastu'.
 
mała_mi super masz z tym prawkiem,ja strasznie żałuję,że nie skończyłam kilka lat temu jak byłam na kursie,zabrało wtedy czasu i funduszy,a teraz czas by się może znalazł,za to kasa nie bardzo.No i muszę się męża prosić o podwiezienie albo grubsze zakupy w markecie,a wolałabym pojechać z małym sama.;-) A ile Ci jeszcze zostało do egzaminu praktycznego?
Wiesz ja na prawko miałam "ochotę " już dawno,ale wiecznie coś wypadało a teraz mąż mnie postawiał przed faktem dokonanym bo opłacił za kurs ( taki prezent) i tym sposobem chodzę sobie. Na razie wyjeździłam 13h a ma być 30h więc trochę jeszcze do egzaminu praktycznego.Ja też wolałabym z małym do południa sobie wyskoczyć autkiem na zakupy niż z mężem, bo nie lubie z nim robić zakupokow, bo popędza i popędza.

spoko luz!!! też tak miałam!!! to tzw przepał mózgu;) potem jest juz tylko lepiej:D ja zapierniczałam potem 120 na drodze z ograniczeniem do 90/h:DDDDD jak mnie "treser" zrypał to dopiero zwalniałam, a tak to nóżka zmęczona była i opierała sie troszke bardziej na gazie po prostu:P a za sqter nawet teraz bym zabiła!!! ale ja też widocznie pomulona jestem:P :DDDDDDDDDDDD
Mi ostatnio instruktor powiedział ze mam ciezką nogę :P
Co do skutera to mąż nadal mnie namawia abym nim jeździła sobie,ale ja siebie nie widzę na skuterze :P
Ostatnio on nim pomyka do pracy i po pracy przynajmniej jest wcześniej bo omijają go te korki krakowskie :)

Mała Mi,my z M. do tego Krakowa to się zbieramy jak sójka za morze- zawsze coś!!!;-)Ale kiedys na pewno (mam nadzieję,że niedługo) się wybierzemy odwiedzic nasze ukochane miasto:tak:,a wtedy na pewno będe chciała spotkac sie z Toba i Sariską:tak::-).

happybeti jak tylko będziecie to musisz dać znać:)

Ja wpadam tylko na chwilkę. Mimo że nie odpiszę wszystkim to przeczytałam co napisałyście od ostatniej mojej wizyty w tym temacie.
sugar- dla króla Artura wszystkiego najlepszego!!

Pozdrowionka.
 
e-lona bylismy na soldku, bo byly w klimacie star warsow, dobrze po przyjechalsimy wczesniej, bo tlumy byly niezemiskie, zero przywilejow dla matek z dziecmi a bylo maluszkow kilkanascie, nawet 3 msc dziewczynka i kilka w wozkach glebokich, takie malutkie, reasumujac, w kolejcie czekalismy tylko 15minut+-, dziecko zachwycone, bo cos sie dzieje, a dzialo sie duzo, - muzea nie sa dla dzieci, schody, schody a jak pania w szatni zapytalam gdzie moge przebrac synka, to sie dowiedzialam, ze nie ma gdzie, wiec dojechalism yz mocna nasiusna pileuszka do domu

a teraz moj zal dnia, zapislaismy sie na basen na poczatku maja, na dzis na 13:40, dzownilam upewnialam sie co i jak, zapsialam sie prze net, dostalam potwierdzenie, w koncu to pierwsze zajecia, przyjerzdzamy, caly dzien mowilam, idzimey na basen, bedzie duzo wody etc. i co, pan kasuje nas za wejscie po czym mowi, ze dzis bedzie sesja fotgraficzna pod woda i to koszuje dodatkowe 25 zl, tez sie ucieszylam i nawet bez szemrania kolejnie 25zl wyciagam z portfela, cos tam pytam etc, na co za mna staje instruktora ktora prowadzi zajecia i mowi, ze absolutnie nie mozemy dzis wejsc w koncu jest sesja i nasze dziecko nie umie pywac a ona nie bedzie miec czasu sie nim zajac, bo sa inne, ktore umieja i beda pozowac do zdjecia i ze mamy sobei na pierwsze zajecia przyjsc kiedys indziej, no myslalam, ze ja tam udusze, pogadlasmy chwile, okazlo sie ze sesja jest raz w roku, akurat w ten weekend, nawet juz sie zgodzili, ze mozemy wejsc, ale jak uslyszalam, ze sie nami nikt nie zajmie, to przyznalam racje mezowi, ktory od razu mowil wychodzimi, bo sie zirytowal profesjonalizmem tej szkolki i co dupaaa, jedna wielka dupppaaa, do tego ta panna co to prowadzi tak mi sien ie podobala,
i co sa inne ale w godzinach albo Patrykowego jedzenie, albo spania...
chlip chlip...... chlip, chlip....

a co do szaf, to ja mam garderob2, 3/4 to moje rzeczy :D
 
Ostatnia edycja:
Hejka!!!!ale dawno tu nie zagladałam!
Gratuluje wszystkim świętującym maluchom.
kasis wyrazy współczucia:*
W piątek minął miesiąc odkąd pracuje....myslalam ze sie przyzwyczaję ale każdego dnia jak zostawiam Werunie to jest mi bardzo ciężko......co gorsza teściowa w ogole nie słucha tego co mówie na temat jedzenia, ubierania Werki...do tego często jest noszona i ciągle nad nią siedzą, nawet na chwile nie zostaje sama. Wczoraj byl masakryczny dzień bo calym tygodniu u teściów nie mogłam z nią dojść do ładu...jak tylko wychodziłam z pokoju to ryk, ledwo obiad ugotowałam, ciągle darcie bo na ręce chciała.....dzis aniołek(wróciło moje dziecko). Rozmawiałam, prosiłam ale rezultatów nie ma.
Nie wiem może jestem przewrażliwiona ale wydaje mi się ze ich zachowanie jest co najmniej dziwne....np. u teściów mam kartony z ciuchami po córce mojej siostry bo u nas w mieszkaniu się nie mieszczą i co jakiś czas zaglądam i wyciągam ciuszki które już są dobre i w piątek się dowiedziałam ze teściowa podbiera sobie ciuchy, ściąga jej te w które ja ją ubrałam rano i przebiera w jakieś eleganckie bluzeczki i sukienki i tak z nią wychodzi na spacery.
Widzę, że już coraz mniej dziewczyn karmi....ja mimo, że pracuje to nada karmię ale coraz częściej myśle o zakonczeniu...troche boję się jak niunia w nocy będzie się zachowywać bo nawet smoczka jej nie podsunę bo nie używamy:((
 
ika, ja jeszcze karmie, ze smokiem tez mamy problem, bo totalnie antysmoczkowy model nam sie trafil, w dzien uczymy ze slomki pic, nawet juz zaczail o co idzie, z kubeczka tez umie, najgorzej w nocy, bo nijak nie chce,
 
margerrita no właśnie niuńka też z kubala pije ale w nocy to pewnie nic nie będzie chciała pić, będzie krzyk jak nie podam piersi bo próbowałam ją ululać bez cycania i nic z tego.
 
witam wieczornie po weekendzie u tesciowej. niby bylo fajnie ale jak na zloscp ogoda sie tak zdupila ze normalnie 17 stopni bylo i wypizdowy wiatr ze masakra. jak na FR to mroz i dobrze ze zabralam malej dresik i sobie bluze bo tak to pozabieralam krem do opalania, malej same cieniutkei rzeczy ( w piatek o 20.30 bylo 34 stopnie) -znienacka taka zmiana temperatury ze masakra. w sobote chlopy poszly na wyscigi motorowe a my kobitki w domu zabawialysmy Leane. ta glizda moja mnie dzis zwalila dwa razy z nog- raz- wziela mojego palca i po prostu mnie zajebiscie uzarla, dwa- leze se z nai dzisiaj w wyrku a ta PIERWSZY RAZ podniosla sie sama z lezenia do siadu bez lapania mnie za palec -wygladalo to fajnie bo najpierw podniosla plecy i glowe, potem oparla sie na lokciach az w koncu wyprostowala lapki i usiadla sama:)))))) ogolnie zachowywala sie spoko, smiala sie prawie caly czas, demolowala klocki, oraz zwalala na podloge co sie dalo...
 
reklama
margerrita to faktycznie z tym basenem kiepsko i szkoda, że wcześniej nie wiedzieliście, ze tak wyjdzie. szkoda i kasy i czasu.
aaa happy zapomniałam ci drugiego ząbka pogratulować!!! tzn Amelce nie tobie:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry