reklama

Październikowe Mamy 2010

mąż u mnie nie gra na szczęście, za to syn nadrabia za nas wszystkich i wiecznie tv zablokowane. Nie, no nie pozwalam mu grać cały dzień ale jednak widzę, że się za bardzo wkręca...
Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę z Adą zostać w domu bo mieliśmy z Piotrkiem właśnie bardzo kiepskie doświadczenie jeśli chodzi o opiekunkę... Musiałam wrócić do pracy i znaleźliśmy jakąś babę co to w dosłownym tego słowa znaczeniu pilnowała tylko dziecko aby mu się nic nie stało: całymi dniami siedział oblepiony poduchami przed tv, na spacerach nie mógł pobiegać bo mu się coś stanie no i trzeba by się bylo wysilić, zero inwencji, przez ponad rok płakał na jej widok, mimo, że w przeciwieństwie do Ady był spokojnym i społecznym dzieckiem - no hodowała mi roślinkę... no i jak moja siostra się nim zajęła dziecko odżyło...
Echh, szkoda gadać - w każdym razie już nie popełnię tego błędu. Nie twiedzę, że wszystkie opiekunki są takie ale już nie chcę ryzykować, nie mogę sobie darować poprzedniego błędu, że to tak długo trwało...
W każdym razie delektuję się chwilami z moją niunią i oczywiście cieszę, że mam taka możliwość


o nie 23:30 ...!!!!
to jest gorsze niż PS3
 
Ostatnia edycja:
reklama
To i ja witam wieczorową porą :-)

Jutro dzień wolny więc moge dzisiaj poszaleć ... chociaż jak następnego dnia ide do pracy to też siedze o tej porze przy kompie :-D;-)

U nas wszystko powolutku jakoś do przodu, jutro ide z Patrykiem po zaświadczenie do lekarza i jak wszystko będzie ok to nareszcie od środy pójdzie do żłobka :-) Chociaż widze, że z babcią dobrze mu się w domku siedzie, tylko nie wiem ile babcia jeszcze wytrzyma bo jednak urwis z tego mojego synka nieziemski :-p sama się zastanawiam jak jutro cały dzień z nim dam rade, jednak w pracy mam większy luz :cool2::rofl2:;-)

rysiaczku, jeszcze raz wszystkiego naj i spełnienia marzeń!!! :***
asik, witam, kolejną warszawianke ;-) nawet w tym samym szpitalu rodziłyśmy :-) a kiedy twoja córa się urodziła, może byłyśmy w tym samym czasie na oddziale ? :happy2: No i pamiętaj BB uzależnia :rolleyes2::rofl::ninja2::yes:

nat, ja tam bym się dała wciągnąć :cool2::-D

sarisko, dziękuje za dzisiejszą miłą rozmowe, szkoda tylko że ci niedobrzy ludzie z mojej pracy nie dali nam na spokojnie poplotkować :-p;-)

kaniu, dziękuje za pamięć i wywoływanie :* Jak się Oliwka czuje ?


Na wątku wizytowym napisałam o dawidowe, niestety są z Laura w szpitalu :-(


No i jednak zmęczenie daje o sobie znać bo już nie pamiętam co chciałam napisać więcej :sorry2: Wszystkim przesyłam wirtualne buziaki i życze dobrej nocki :*
Lece do łóżeczka coby przed północą jeszcze zdążyć zapaść w sen :happy2:
 
No i taka jestem jakas zakrecona, ze juz nie wiem co mialam napisac. Adasiek niby miewal sie lepiej i pospal dluzej po poludniu, ale po kolacji znowu temperatura podskoczyla i malz musial dac ibuprom. Zarzeka sie, ze tym razem dobrze dawke odmierzyl... :crazy: Ja sie wybralam na szybkie zakupy spozywcze. Jesli w ogole 20 km w jedna strone do sklepu to mozna nazwac "szybkie"...:baffled:
Ja zdazylam tylko moze z pol godzinki sie przespac, a potrzebowalabym znacznie wiecej. Czuje sie wyprana teraz. W dodatku Adasiek mial problemy z zasnieciem dzisiaj, jak nigdy. Poplakal sobie troche, serce sie krajalo. Mam nadzieje, ze dospi do rana spokojnie juz.

Dzisiaj przerazilam sie, jak stanelam u lekarza na wadze... horror! :no:

Natolin, Ty sobie nie podnos cisnienia przez mojego malza. Ja sie oczywiscie w zupelnosci zgadzam z Twoimi pogladami na temat obowiazkow. Piszac o zbyt wielkich wymaganiach mialam na mysli, ze spodziewam sie, ze malz sie domysli sam co trzeba zrobic, a nie czeka az ja mu powiem. W sensie, ze faceci malo domyslni sa, a ja oczekuje zbyt wiele...
Zreszta mialam dzis dluga i rzeczowa rozmowe na ten temat z moja terapeutka. Moj problem polega na tym, ze ja nie lubie konfrontacji i zamiast od razu wywalic jak krowie na rowie co mi lezy na watrobie (alez mi sie zrymowalo, hehe) to ja dusze w sobie a potem to mi "wycieka" w postaci zrzedzenia...i takie bledne kolo. Bo przeciez rozumiem, ze zaden facet zrzedzenia nie lubi i skuteczne ono nie bedzie. Zreszta nikt chyba nie lubi zrzedzenia, kobiety takze.

Asik7, witaj i pisz. Mam nadzieje, ze tak wpadniesz jak burza (jak Wioli) i sie szybko zadomowisz. Mnie to zajelo znacznie wiecej czasu. Ale ja tez wolnego czasu mam niewiele, bo pracuje w pelnym wymiarze godzin. Dlatego, wstyd sie przyznac, wioli, juz mnie przebila trzykrotnie w ilosci postow...
Ale co tam, jakby kto pytal, to stawiam na jakosc a nie ilosc :-p

Jeszcze do Ragny mialam napisac, ze chyba niepotrzebnie sie zamartwiasz Hania i jej "wstydliwoscia". To chyba jednak zalezy od temperamentu i wydaje mi sie, ze najlepsze co mozna to sie z tym pogodzic i pozwolic dziecku na tyle sie "otworzyc" na ile sie czuje bezpieczne. Jedne dzieci sa bardziej towarzyskie, inne mniej. Wlasnie chyba taki wypad do znajomych gdzie jest jedno dziecko to fajny pomysl, zeby Hania sie powoli oswajala z dziecmi. Potem bedzie jej latwiej z klubem malucha. Mysle, ze wszystko sie da, byle tylko nie "popychac" dziecka zbyt mocno. Moj Adasiek wydaje sie byc towarzyski raczej, ale tez widze, ze ma swoje granice. Dzieci inne lubi bardzo, ale doroslych juz roznie. Napewno nie jest az tak odwazny jak Piotrus czy Ptys ;-)
Odnosi sie to niestety takze do gabinetu lekarskiego. Moje dziecko dostalo dzisiaj histerii jak zobaczylo te pielegniarke, ktora go szczepila w zeszlym tygodniu. Wczepil sie we mnie i trudno go bylo oderwac. Wazyla go na stojaco, bo za zadne skarby nie chcial usiasc. Ale za to takich usciskow to nigdy jeszcze od mego syna nie doznalam jak dzisiaj :-p

No nic, ide sie kapac, zanim juz zasne calkiem. Jutro, jesli bedzie ciagle goraczka (a cos mi sie wydaje, ze tak) to malz zostaje z malym a ja ide do pracy... :baffled:
Milego dnia!
 
Dzień dobry.
Jakaś nieogarnięta dziś jestem- niby czytam,a w głowie 1000 innych myśli...martwię się,czy dziś dojdzie prezent dla dziadków,czy jutro Amelka dobrze będzie się bawiła w klubiku i jak to wszystko wypali ,no i takie tam....
Eliza- co do "mówienia jak krowie na rowie",to ja gdy wreszcie "dokonałam epokowego odkrycia",że nikt nie jest Duchem Świętym i nie musi koniecznie wiedzieć,co myślę i co bym chciała,to wiele zdrowia psychicznego i nerwów sobie zaoszczędziłam.Po prostu założyłam,że nie ma co liczyć na czyjąś domyślnośc i jak czegoś nie powiem głośno,to sama do siebie moge miec potem tylko pretensje...I nie chodzi o konfrontacje (bo tez ich nie lubię),tylko żeby właśnie powiedziec od razu,odpowiednio wcześnie,żeby jeszcze nię zdążyła się nakręcic spirala wewnętrznych żalów i pretensji.Oczywiście nie zawsze mi się to udaje,nie zawsze pamiętam,ale przynajmniej jakoś łatwiej mi z tym żyć,gdy nie myślę "powinien/powinna się domyślić(wiedziec to od dawna),że coś tam".Jakos trzeba sobie radzić:sorry:;-).
A że Adaś rozpłakał się na widok pielęgniarki,która go szczepiła,to nie dziwne...dobrą ma pamięć Twój Królewicz...
Co do Playstation,to ja lubiłam razem z Tomirem grac w niektóre gry.Wciągały mnie;-).
Wioli,mi pomagały banany (tylko to byłam w stanie przełknąć,jak się raz strułam kurczakiem w tesco).O łyzce kawy tez słyszałam,ale sama chyba nigdy nie próbowałam.
...jeszcze miałam coś napisac,ale jakoś zebrać się nie moge...sorry...:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::sorry:.Może jutro lepiej mi pójdzie....
 
Dzień dobry
Zacznę od końca ;-)
Happybeti nic do mnie nie napisałaś znowu ;-) ale i tak przesyłam :-* licząc na to, że może jeszcze trochę mnie lubisz... :baffled:
Aha i dokładnie zgadzam się z tym, że trzeba sobie wbić do głowy to, że nikt się sam nie domyśli o co nam chodzi i jasno wyrażać swoje oczekiwania, żale itd.
Elizabennet no to już wszystko rozumiem, musiałam wcześniej źle zrozumieć.
Zdrowia dla Adaśka!
I zgadzam się z tym co napisałaś do Ragny. Moje dziecko póki co jest bardzo śmiałe, uwielbia dzieci i dorosłych, sam ich zaczepia. Lekarza nigdy się nie boi itd, a ja byłam zupełnie inna (i zostało mi to zresztą), a mimo to dobrze wspominam przedszkole (bo ja na prawdę pamiętam dosyć dużo z przedszkola :-) ). Byłam taka trochę na uboczu, ale to dlatego, że taka po prostu jestem.
Roxannka to dużo sił na dzisiejszy dzień;-)
Ja się w gry nie daję mu wciągać, bo to są same sportowe gry. I jakoś średnio mnie to kręci. Wczoraj, żeby zrobić mu przyjemność to pograłam z nim trochę w tenis. Ale bardziej mnie wkurza to, że ja sobie spokojnie chce posiedzieć na BB, a on mi gada o tych grach, o zawodnikach, o sporcie, a mnie to w ogóle nie obchodzi.
Asik właśnie - z którego jest Twoje dziecko? Może dopisz się do naszej listy rozpakowanych?
Twój starszy syn ma na imię Piotr? To tak jak mój synek :-) Kocham to imię od zawsze!
Faktycznie koszmarna niania Wam się trafiła :baffled:
Super, że możesz teraz posiedzieć w domku. Ja się z tego bardzo cieszę, że mogę.

Mój mąż grał do 4:30, mimo iż do pracy wstaje 6:45... Ale jego sprawa.

Jeszcze w głowie siedzi mi Mała mi , bo wiem jaka angina jest niefajna :baffled:
 
Żyję ale dzisiejsza nocka była do bani ....
Nat, Dziulka siostra czuje się lepiej a tato wczoraj odebrał wyniki biopsji i są dobre.
Córcia mojej siostry będzie miała na imię Anna :-)
Ida chciałabym, żeby Twoje zatoki nie wymagały kuracji antybiotykowej ale chyba za długo to trwa nie sądzisz??? Współczuję nocki, a dziś jak???
Roxannka Oliwia średnio się czuje, jeszcze tak nie kaszlała jak teraz :-(
Cieszę się, że Patryk będzie mógł już wrócić do żłobka :-)
A Ty dziś postaraj się odpocząć z Nami :-)
Wioli83 przeszły wymioty i biegunka???
Makuc miłego dnia.

Czy któraś z Was rodziła w szpitalu św. Zofii w W-wie???
 
hej Kochane:)
Wpadam tylko powiedzieć że żyje...ale ledwo co;-)wczoraj odrobinę poszalałam i dzisiaj główka troszkę za bardzo boli;-)ale jak tylko Miłosz uśnie to w końcu Was nadrobię a teraz uciekam życząc Wam miłego dnia:-D
 
Kania dobrze, że biopsja taty ok. W szpitalu św.Zofii z tego co pamiętam rodziła Rzutka. Ona tu już raczej nie zagląda, ale jak masz jakieś pytanie to ona pewnie odpisze na priv. Moja koleżanka rodziła tam dwójkę swoich dzieci, więc też mogę ją o coś podpytać. To bardzo dobry szpital.
 
reklama
To sem ja :rofl2:

Od rana lenimy się z Patrykiem tzn Patryk szaleje a ja próbuje troche ogarnąć mieszkanie (narazie wstawiłam pranie) i troche posiedzieć przed kompem ... to drugie wychodzi mi znacznie lepiej niż to pierwsze :-D
Zaraz czeka mnie droga przez mękę bo musze Patryka położyć na drzemke, aż się boje co to będzie :ninja2: Musze to zrobić teraz bo do lekarza idziemy na 13 więc żadna inna godzina nie wchodzi w gre bo albo bede musiała go budzić żeby wyjść a tego nie znosze albo zaśnie w wózku po drodze a to chyba jeszcze gorsza opcja :baffled:

kania,
biedna Oliwka :-( uważaj żeby to się nie przerodziło w nic poważnego, kontroluj ją często u lekarza bo u nas po takim kaszlu zrobiło się zapalenie płuc :-( W szpitalu św. Zofii rodziła moja bratowa, nota bene też Anna ;-)

nat, no to ja też nie przepadam za tymi grami sportowymi, a już wogóle nie lubie jak mi mąż gada coś nad uchem kiedy siedze na bb :crazy: więc już rozumiem co cie tak denerwowało ;-)

rysia, super że zabalowałaś, wkońcu urodziny ma się raz w roku, do tego te 18-te ;-):-)

makuc, ogarniaj ogarniaj :-p

eliza
, jak się dzisiaj czuje Adaś ? Mam nadzieje, że gorączka już się nie pojawiła! A pielęgniara musiała mu się bardzo narazić skoro tak ją zapamiętał :rolleyes2:


Dobra, lece na misje pod tytułem "drzemka", trzymajcie kciuki :sorry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry