makuc
Fanka BB :)
ALICJA nieee no padłam 
tłumaczenie z robaczkami genialne i powiem Ci, że chyba i ja je podłapię ;-) chociaż tutaj mam obawy, że Alicji te "robaczki w buzi" się spodobają bo teraz np. od 15min. za muchą biega i che ją głaskać
a jak mucha ucieka to ona krzyczy "chooooć tu no choooć, wróć"
biedronki też są u nas na topie i wyprawy do sklepu, które zazwyczaj 5min. trwały teraz się do godziny przeciągnąć potrafią, bo przecież Alicja musi wszystkie biedronki przegonić i mrówkom "ciap, ciap" zrobić tj. przegonić wszystkie znajdujące się w zasięgu jej wzroku (na moje nieszczęście u nas ci tego badziewia pod dostatkiem) 
DZIULKA Alicja pluje sporadycznie ale my mamy pastę bez fluoru i dajemy jej dosłownie odrobinę, więc nawet jak się jej "naje" to nic się nie dzieje ;-)
u nas już 30C na termometrze

i zastanawiam się co począć ze sobą w taką pogodę (poza pracowaniem), bo przecież spacery po dworze to samobójstwo dzisiaj. Najbardziej mnie wkurza fakt, iż mój mąż jest bardzo niechętny do jakichkolwiek wyjazdów. A mi się marzy jakaś wyprawa do lasu/ nad zalew/ do ogrodu botanicznego (spólna). No cóż :-(

tłumaczenie z robaczkami genialne i powiem Ci, że chyba i ja je podłapię ;-) chociaż tutaj mam obawy, że Alicji te "robaczki w buzi" się spodobają bo teraz np. od 15min. za muchą biega i che ją głaskać
a jak mucha ucieka to ona krzyczy "chooooć tu no choooć, wróć"
biedronki też są u nas na topie i wyprawy do sklepu, które zazwyczaj 5min. trwały teraz się do godziny przeciągnąć potrafią, bo przecież Alicja musi wszystkie biedronki przegonić i mrówkom "ciap, ciap" zrobić tj. przegonić wszystkie znajdujące się w zasięgu jej wzroku (na moje nieszczęście u nas ci tego badziewia pod dostatkiem) 
DZIULKA Alicja pluje sporadycznie ale my mamy pastę bez fluoru i dajemy jej dosłownie odrobinę, więc nawet jak się jej "naje" to nic się nie dzieje ;-)
u nas już 30C na termometrze


i zastanawiam się co począć ze sobą w taką pogodę (poza pracowaniem), bo przecież spacery po dworze to samobójstwo dzisiaj. Najbardziej mnie wkurza fakt, iż mój mąż jest bardzo niechętny do jakichkolwiek wyjazdów. A mi się marzy jakaś wyprawa do lasu/ nad zalew/ do ogrodu botanicznego (spólna). No cóż :-(
Uśmiałam się z tego że twoja Olka nawet mycie zębów traktuje jak rywalizacje, da sobie dziewczyna rade w życiu
;-)
wszystkie pomysły i plany jakiegokolwiek wyjścia, są tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy a i tak często spotykam się z malo entuzjastycznym przyjęciem
a jak już idziemy/jedziemy to na ogół po ciężkich bojach i z myślą że zaraz będzie marudzenie o powrót ... ehhh faceci
nie mam jak nadrobić Was bo szykujemy impreze na wieczór więc uciekam.miłego weekendu:-)
