reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Witam wszystkich :) już jakiś czas czytam o Waszych problemach i radościach które w większości są i moimi :) 12.10 zbliża się wielkimi krokami a ja staję się coraz bardziej niepewna tego co będzie później, dlatego wierze, że takie pogaduchy forumowe pomogą mi nieco załagodzić wizję "nie poradzę sobie" :)

dawidowe widzę, że nie tylko ja mam problemy ze snem :) z tym że u mnie oprócz ciągłego chodzenia do toalety mąż "wspiera" mój wypoczynek głośnym chrapaniem...ehh...
 
Witajcie :-)
Nie wiem czy mnie pamiętacie bo pisałam tu na początku naszej drogi ;-)
Jeśli mnie przyjmiecie to chętnie popiszę :-)
Czekam na drugą córeczkę, w poniedziałek ważyła 1700 g. Ja mam twardnienia brzucha i od miesiąca biorę fenoterol ale nawet nieźle go znoszę :-) Walczę też z anemią i średnio mi to wychodzi :wściekła/y: Generalnie nie mogę się doczekać października :-)

Antenka chyba jesteśmy z tego samego miasta ;-)
 
Jeny dziewczyny co ja miałam za wieczór. Znów zaczęło mnie boleć podbrzusze. Strasznie kłucie. Już myślałam, że znów mnie przywita szpital ale wzięłam cordafen, położyłam się i po 15 minutach przeszło. Nie wiem co to było ale nie mogłam się ani ruszyć ani wstać. Nie pozostaje mi nic innego tylko leżeć do końca ciąży :(
 
KASIADOVE ja tez walze z anemia... ledwo zaszlam w ciaze a hemo mi zjechala na 7!!!! i to chyba niecale!!! od poczatku ciazy do teraz kwas foliowy + zelazo w syropie-bo tardyferon w tabletkach to mnie tak zakorkowalo ze 4 dni kibelek z glowy... (zbawienie ze to istnieje tu we FR bo z tego co dziewczyny mowily w PL robia wielkie oczy jak sie ktoras pytala o to,nazywa sie ferrostran), i Oligobs-witaminki dla ciezarnej. ostatnio hemo juz byla niezle bo 11.2 a od 12 norma ta dolna. jutro ide na badania i mam nadzieje ze nie spadla bo chyba zwariuje. ostatnio anestezjolog powiedziala ze oooo nisko cos ta hemo wiec odrazu sie odezwalam ze nisko to ona byla w lutym!!! spojrzala na wynik z lutego: o ranyyyy rzeczywiscie!!chcialabym zeby chociaz byla teraz ta dolna granica 12 zdobyta. zelazo ostatnio mialam 9.2 a od 10 norma wiec moze tez skoczylo... mam nadzieje bo z tego co polozna mowi w momencie porodu hemo leci na dziob w zaleznosci od krwi ktora sie traci,ze jak np mialo sie 12 a spadnie na 10 to jeszcze do przezycia, ale jak np mialo sie 9 a spadnie na 7 albo na 6 to wtedy rozwazaja transfuzje.... ojjjj nieeee byle nie to!!!

pzoa tym wczoraj usnelam jak kamien po tym jeziorze, doslownie padlam, a zaraz jade sie moczyc w basenie na kilka godzin. upal u nas jak diabli. jutro moj mezus wraca do pracy co mmi sie wcale nie podoba... chyba znajde jakis pretekst zeby nie szedl hihih:))) a z obiecanego zurku wczoraj wyszly nici bo nie bylam w stanie podejsc do garow wieczorem:) dzisiaj mu ugotuje bo juz barddzo placze:))) dzidzia chyba tez zmeczona byla bo w nocy nie czulam jej wcale dopiero rano sie troche ruszyla przeciagnela ale teraz tez spokoj jest:))) pewnie nadrobi pozniej wiercipieta mala:)
 
Współczuję monimoni - musiałas sie przestraszyć. Dobrze ,ze przeszło :-)

A ja wczoraj przezyłam cos potwornego. Poprostu dramat.
Pojechalam zaraz z rana odebrac wyniki (morfo, mocz i toxo), które robiłam dzień wczesniej. Zerknęłam tylko na morfologie , bo podobnie jak Wy mialam przez większość ciązy anemię i strasznie się ucieszylam bo HGB z poziomu 10.2 skoczyla na 12.1 :szok::-D.
Naprawde mile zaskoczenie. Wsiadlam wiec do auta i z usmiechem na twarzy ruszylam do domciu. Na jednych swiatlach przypomnialam sobie ,ze robilam przeciez jeszcze inne badania. Spojrzalam więc na wynik z toxo(robilam na OBECNOSC, bo wyszlo mi kiedys ze przebylam ta chorobę w przeszlosci , ale na szczescie na obecność teraz wynik byl ujemny. Gin jednak powiedzial ,zeby sobie powtorzyc pod koniec ciąży to badanie na obecnosc - dla upewnienia). Spojrzalam więc na wynik i ZAMARŁAM. Wynik bardzo wysoki .... łzy puscily mi sie po policzkach. Nie wiem jak juz dojechalam do domu, wiem tylko ze pedzilam jak wariatka. jak weszlam do domu i mąż mnie zobaczyl wybuchlam placzem. On tez sie zalamal jak zobaczyl ten wynik. Od razu odpalilismy nasze lapki zeby wyczytac jak najwiecej o tej chorobie. Czytając o konsekwencjach plakalam jeszcze bardziej. I nagle...... spojrzalam na symbol przy wyniku i okazalo sie ,ze to nie jest test na obecnosc tylko na przebycie tej choroby w przeszlosci. Kobieta ,ktora mnie rejestrowala wpisala zły symbol !!!!!! Choc pytala mnie jaki rodzaj testu chce zrobic - wpisala zly. Od razu zebralismy sie z mężem i pojechalismy tam. Zrobilam tam awanturę , (bo wierzcie mi przezylam przez jakąś krowę poprostu dramat), od razu zrobili mi nowe badanie i będę miala wynik w poniedzialek. Mialam jednak dzien wyjety z życiorysu. Swiadomość tego ,ze moje dziecko moze urodzic sie z wodoglowiem albo uposledzeniem psychoruchowym byla poprostu straszna. Wyobraźcie to sobie :-(
 
doris, już spokojnie!!! nie wątpie, że przeżyłaś straszne chwile, ale najważniejsze, że WYNIK TAKI JAK POWINIEN BYĆ:D może pielęgniarka po tym jak cię zobaczyła w takim stanie następnym razem sprawdzi dwa razy zanim wyda komuś wynik...

ja znowu będę marudzić... jestem w 34tc a czuję że potrzebowałabym ciąży 140tygodniowej, żeby mieć na tyle dość żeby zapragnąć rozwiązania... no i jakoś przygotować się psychicznie... ja wiem, że będzie bolało, i lubię kiedy ktoś mówi wprost "bolało jak jasna cholera", ale jak tu przeczytałam w którymś poście o "prze-prze-przestrasznym bólu" to jestem gotowa na kolanach o cesarkę błagać... ja sie do tego biznesu nie nadaję... i jakoś nie potrafię wmówić sobie, że dam radę... oj masakra:/:/:/
 
Iduś co do wyniku to 100% pewnosc bede miala w poniedzialek , ale jestem dobrej mysli. Wiedząc ,ze taką chorobe przeszlam w przeszlości - bardzo uważałam na to aby myć owoce i jesc - dobrze wypieczone mięso. Z kotami nigdy nie mialam kontaktu , bo ich niestety nie znoszę. Takze przez cala ciążę uważałam.

Co do porodu - kochana no nic nie zrobisz. Zbliza sie ten dzien i jaki by nie byl trza to przezyc! Ja nie jestem pewna czy cc bedzie lżjszym przezyciem niz sn.
 
reklama
jestem w 34tc a czuję że potrzebowałabym ciąży 140tygodniowej, żeby mieć na tyle dość żeby zapragnąć rozwiązania... no i jakoś przygotować się psychicznie...
alter ego, nie ma co...

a co do toxo to tak się zastanawiam co robić, bo mi wyszły na początku ciąży oba wyniki negatywne i moja gin jakoś nie kwapi się, żeby zlecić na nowo. a ja uwielbiam koty (zresztą łapię się na tym, że nawet bardziej ufnie podchodzę do ludzi, którzy koty lubią) ale tak myślę po co się teraz robi to badanie. tzn co daje wiedza, że nie daj Boże jest się zarażonym. można to jakoś leczyć??

a takiej pomyłki laboratorium to nie zazdroszczę...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry