DZIULKA78
uzalezniona od BB
hej rozrabiaki
zaleglosci z rana nadrobilam ufff nie naprodukowalyscie tego zbyt duzo
))
ja po zakupach zarelkowych z mezem i mama i oczywiscie oboje z geba na mnie -tego nei dzwigaj, tamtego nie podnos... kurrrrnaaa....
w sklepie skierowalam sie oczywiscie na kase dla ciezarnych -taki facet mimo ze mial wylozone wsjo to mnie przepuscil.kasjerka byla na telefonie i nie zakumala nic, pozniej podeszla para -ciezarna z facetem. ten facet do mnie z ryjem: moja zona ma pierszenstwo w tej kasie bo jest w ciazy!!!! moj maz juz mial go atakowac wiec zlapalam go za reke w sensie "daj mi sie tym zajac" i ja na tego chlopa z ryjem: " a moj brzuch to k....a mac napompowany????!!!!!" a on do mnie : "ale moja zona niedlugo bedzie rodzic bo za 3 mce!" a ja " przepraszam bardzo panie zarozumialy dupku ale ja rodze za 1.5 mca i wali mnie to po cycach kiedy pana zona rodzi tymbardziej ze nie ja sie wrylam tylko pan mnie przepuscil ten ktory jest przed wami", nagle kasjerka sie odzywa (bo skonczyla gadac przez telefon) do tamtej ciezarnej" pani ma pierszenstwo,bo pani w ciazy jest zaawansowanej" a ja do kasjerki z dziobem: " sluchaj malenka, najpierw popatrz kto przed toba stoi zanim zaczniesz przepuszczac , a jeszcze pol slowka to narobie rabanu i po znajomosci z roboty wylecisz!" laska dopeiro wychylila sie zza kasy w moja strone i zobaczyla mojego arbuza, zrobila sie bordowa i przepraszala jak nei wiem. moja mama z mezem stali obok i sie NIC nie odezwali ale jak odeszlam od kasy z nimi to sie zaczeli smiac ze bede po pyskach trzaskac za neidlugo
no kurrrrrrnaaaaa bylam zielona ze zlosci! a ten facet ktory mnie wpuscil przed siebie- dupa jedna nic sie nei odezwal kompletnie ani do nich ani do kasjerki ze mnie rpzepuscil sam albo cokolwiek innego.
zakupy w ogole sie udaly: 4 kilo pomidorow (tydzien jedzenia dla mnei samej), 3 kilo jablek, banany i winogron -zapasy na wieczorki z forum
)) i slodkosci: kinder maxi, delicje wisniowe i inne slodkie cudacznosci
))
u mamusi zaliczylismy schaboszczaki z frytkami do pelna mniaaam
))) a teraz slodkei lenistwo
mala sie wierci , od rana mi wpycha cos pod pepek i mnie boli az blokuje wrrr
p
ja po zakupach zarelkowych z mezem i mama i oczywiscie oboje z geba na mnie -tego nei dzwigaj, tamtego nie podnos... kurrrrnaaa....
w sklepie skierowalam sie oczywiscie na kase dla ciezarnych -taki facet mimo ze mial wylozone wsjo to mnie przepuscil.kasjerka byla na telefonie i nie zakumala nic, pozniej podeszla para -ciezarna z facetem. ten facet do mnie z ryjem: moja zona ma pierszenstwo w tej kasie bo jest w ciazy!!!! moj maz juz mial go atakowac wiec zlapalam go za reke w sensie "daj mi sie tym zajac" i ja na tego chlopa z ryjem: " a moj brzuch to k....a mac napompowany????!!!!!" a on do mnie : "ale moja zona niedlugo bedzie rodzic bo za 3 mce!" a ja " przepraszam bardzo panie zarozumialy dupku ale ja rodze za 1.5 mca i wali mnie to po cycach kiedy pana zona rodzi tymbardziej ze nie ja sie wrylam tylko pan mnie przepuscil ten ktory jest przed wami", nagle kasjerka sie odzywa (bo skonczyla gadac przez telefon) do tamtej ciezarnej" pani ma pierszenstwo,bo pani w ciazy jest zaawansowanej" a ja do kasjerki z dziobem: " sluchaj malenka, najpierw popatrz kto przed toba stoi zanim zaczniesz przepuszczac , a jeszcze pol slowka to narobie rabanu i po znajomosci z roboty wylecisz!" laska dopeiro wychylila sie zza kasy w moja strone i zobaczyla mojego arbuza, zrobila sie bordowa i przepraszala jak nei wiem. moja mama z mezem stali obok i sie NIC nie odezwali ale jak odeszlam od kasy z nimi to sie zaczeli smiac ze bede po pyskach trzaskac za neidlugo
zakupy w ogole sie udaly: 4 kilo pomidorow (tydzien jedzenia dla mnei samej), 3 kilo jablek, banany i winogron -zapasy na wieczorki z forum
u mamusi zaliczylismy schaboszczaki z frytkami do pelna mniaaam
) - no bo w końcu "dojrzał" do rozmowy i ... nie chcę zapeszać, bo jak już pisałam, kilka razy takie radosne nadzieje okazały się płonne, ale chyba trochę się między nami poprawi... winowajcą a raczej winowajczynią okazała się ta nasza "finansowa dooooopa", a że (i znowu tfu tfu żeby nie zapeszyć!!!) jakieś małe światełko w tym dooopnym tunelu widać to i małżuś zebrał się na szczerą rozmowę
prędzej nie chciał, bo nie chciał mnie martwić... no faktycznie... wcale się nie martwiłam, wcale!!! tym, że coś między nami zaczyna więdnąć, że nie interesuje się brzuszkiem, że...aaaa długo by było wymieniać... no i niby teraz już ma być trochę lepiej... boję się, czy znowu nie narobię sobie nadziei, że będzie dobrze, wiecie, jak w serduchu czasem robi się tak cieplutko jak sie pomyśli o Nim itp, i z tych nadziei będzie następna czarna doooopa
BOJĘ SIĘ!!!!!!!!! Wierzę mu, że było mu ciężko, że cały czas martwi się czy zdoła utrzymać rodzinę, że nie mówi mi o wszystkim bo nie chce żebym "siwiała" razem z nim, czy wystarczy na rachunki... ale ja nie zniosę następnej takiej "epoki lodowcowej"...
poza tym, nie chciałam poruszać tej kwestii, bo co za dużo na raz to niezdrowo, ale kiedyś jakoś bardziej interesowało go to, co ja czuję czy myslę, naprawdę! a teraz jak juz rozmawiamy to o tym, co słychać w jego pracy... a to, że ja siedzę w domu nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia... qrczę nawet nie mam, poza Wami, nikogo komu mogłabym się wyżalić, że tak cholernie sie boję godziny "P"
ehhhhhhhhhhhh, teraz jak czytam to co sama napisałam, to może ja się za bardzo czepiam... bo sam zaczął dzisiaj tę rozmowę, a ja mimo że się cieszę to szukam następnych "haczyków"... ale M sam wie, że gdyby nie te nasze doły to on właśnie taki jest, że nie dość, że sam poopowiada co u niego to jeszcze dokładnie wypyta co u mnie i całej rodziny...
no ale lepszy rydz niż nic...