reklama

Październikowe Mamy 2010

hej rozrabiaki:) zaleglosci z rana nadrobilam ufff nie naprodukowalyscie tego zbyt duzo:)))
ja po zakupach zarelkowych z mezem i mama i oczywiscie oboje z geba na mnie -tego nei dzwigaj, tamtego nie podnos... kurrrrnaaa....
w sklepie skierowalam sie oczywiscie na kase dla ciezarnych -taki facet mimo ze mial wylozone wsjo to mnie przepuscil.kasjerka byla na telefonie i nie zakumala nic, pozniej podeszla para -ciezarna z facetem. ten facet do mnie z ryjem: moja zona ma pierszenstwo w tej kasie bo jest w ciazy!!!! moj maz juz mial go atakowac wiec zlapalam go za reke w sensie "daj mi sie tym zajac" i ja na tego chlopa z ryjem: " a moj brzuch to k....a mac napompowany????!!!!!" a on do mnie : "ale moja zona niedlugo bedzie rodzic bo za 3 mce!" a ja " przepraszam bardzo panie zarozumialy dupku ale ja rodze za 1.5 mca i wali mnie to po cycach kiedy pana zona rodzi tymbardziej ze nie ja sie wrylam tylko pan mnie przepuscil ten ktory jest przed wami", nagle kasjerka sie odzywa (bo skonczyla gadac przez telefon) do tamtej ciezarnej" pani ma pierszenstwo,bo pani w ciazy jest zaawansowanej" a ja do kasjerki z dziobem: " sluchaj malenka, najpierw popatrz kto przed toba stoi zanim zaczniesz przepuszczac , a jeszcze pol slowka to narobie rabanu i po znajomosci z roboty wylecisz!" laska dopeiro wychylila sie zza kasy w moja strone i zobaczyla mojego arbuza, zrobila sie bordowa i przepraszala jak nei wiem. moja mama z mezem stali obok i sie NIC nie odezwali ale jak odeszlam od kasy z nimi to sie zaczeli smiac ze bede po pyskach trzaskac za neidlugo:) no kurrrrrrnaaaaa bylam zielona ze zlosci! a ten facet ktory mnie wpuscil przed siebie- dupa jedna nic sie nei odezwal kompletnie ani do nich ani do kasjerki ze mnie rpzepuscil sam albo cokolwiek innego.

zakupy w ogole sie udaly: 4 kilo pomidorow (tydzien jedzenia dla mnei samej), 3 kilo jablek, banany i winogron -zapasy na wieczorki z forum:))) i slodkosci: kinder maxi, delicje wisniowe i inne slodkie cudacznosci:)))
u mamusi zaliczylismy schaboszczaki z frytkami do pelna mniaaam:)))) a teraz slodkei lenistwo:) mala sie wierci , od rana mi wpycha cos pod pepek i mnie boli az blokuje wrrr:pp
 
reklama
Dziulka jak nie wiem masz moj harakter. Moj maz zawsze mowi ze boji sie mnie zostawic sama wiec mu odpowiadam ze kto bedzie chciał taka krowe a on nie chodzi mi ze cie ktos bedzie chiał poderwac tylko o ludzi któych spotkasz na swojej drodze.

A facet ktoy cie przepuscił to albo go wryło albo miał niezły ubaw.
 
uporałam sie ze sprzataniem i teraz forum:):):) zastanawiam sie czy juz rozkładac łóżeczko czy to jeszcze za wczesnie:):) dziulka to ty dzielna jestes ale powiem szczeze ze niech sie ciesza ze mi sie takie sytuacje nie zdazaja bo napewno waliła bym po pyskach:):)
dziewczynki a pierzecie np posciel taka nowa ze sklepu kupiona?? bo sie zastanawiam bo niektorych rzeczy to mi az szkoda prac tak na dzien dobry...
 
Dziulka jak nie wiem masz moj harakter. Moj maz zawsze mowi ze boji sie mnie zostawic sama wiec mu odpowiadam ze kto bedzie chciał taka krowe a on nie chodzi mi ze cie ktos bedzie chiał poderwac tylko o ludzi któych spotkasz na swojej drodze.

A facet ktoy cie przepuscił to albo go wryło albo miał niezły ubaw.

powiedz ze sie urodzilas 3 wrzesnia to cie zrozumiem ze mamy podobne charakterki hahah:)))) ten facet ktory mnie wpuscil mial wyraz sploszonego kota i chyba wolal sie nei odzywac.... takie moje wrazenie, a moj waz wolal tez sie nie odzywac bo wie ze ja i tak z tych co doleja oliwy do ognia (zeby sie lepiej palilo hahha) i chocby mnie pod 220 podlaczyli to ja i tak powiem swoje:))) z drugiej strony moj charakterek i szczerosc do bolu zjednuje mi przyjaciol bo wiedza co mysle i nie obgadam za plecami i wiedza czego moga sie spodziewac a z drugiej moi ewentualni wrogowie trzymaja sie na dystans lub po prostu ich nie ma:))) moje srodowisko pracy swoje tez mi dalo nauke zycia i radzenia sobie w ciezkich sytuacjach i haslo "co cie nie zabije to cie wzmocni" to jest 1000% racji:))) Moj ojciec np ciagle powtarza w sytuacjach konfliktowych: nie ruszaj g... bo smierdzi, zbastuj! a ja ciagle mu odpowiadam: jak g... smierdzi to sie spuszcza wode zeby sie go pozbyc i przestaje smierdziec!!!! zdecydownie nie naleze do tych co pozwola sobie wejsc na glowe i placza potem w kacie.
 
no kochane, ja nie wiem czy to magia jutrzejszej rocznicy, czy Wasze kciukasy, czy może małż jednak wszedł na forum i co nieco sobie poczytał (zarzeka się, ze nie, ale tym mi jego smsy śmierdziały:-p) - no bo w końcu "dojrzał" do rozmowy i ... nie chcę zapeszać, bo jak już pisałam, kilka razy takie radosne nadzieje okazały się płonne, ale chyba trochę się między nami poprawi... winowajcą a raczej winowajczynią okazała się ta nasza "finansowa dooooopa", a że (i znowu tfu tfu żeby nie zapeszyć!!!) jakieś małe światełko w tym dooopnym tunelu widać to i małżuś zebrał się na szczerą rozmowę:sorry2: prędzej nie chciał, bo nie chciał mnie martwić... no faktycznie... wcale się nie martwiłam, wcale!!! tym, że coś między nami zaczyna więdnąć, że nie interesuje się brzuszkiem, że...aaaa długo by było wymieniać... no i niby teraz już ma być trochę lepiej... boję się, czy znowu nie narobię sobie nadziei, że będzie dobrze, wiecie, jak w serduchu czasem robi się tak cieplutko jak sie pomyśli o Nim itp, i z tych nadziei będzie następna czarna doooopa:zawstydzona/y:BOJĘ SIĘ!!!!!!!!! Wierzę mu, że było mu ciężko, że cały czas martwi się czy zdoła utrzymać rodzinę, że nie mówi mi o wszystkim bo nie chce żebym "siwiała" razem z nim, czy wystarczy na rachunki... ale ja nie zniosę następnej takiej "epoki lodowcowej"...:no: poza tym, nie chciałam poruszać tej kwestii, bo co za dużo na raz to niezdrowo, ale kiedyś jakoś bardziej interesowało go to, co ja czuję czy myslę, naprawdę! a teraz jak juz rozmawiamy to o tym, co słychać w jego pracy... a to, że ja siedzę w domu nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia... qrczę nawet nie mam, poza Wami, nikogo komu mogłabym się wyżalić, że tak cholernie sie boję godziny "P":baffled: ehhhhhhhhhhhh, teraz jak czytam to co sama napisałam, to może ja się za bardzo czepiam... bo sam zaczął dzisiaj tę rozmowę, a ja mimo że się cieszę to szukam następnych "haczyków"... ale M sam wie, że gdyby nie te nasze doły to on właśnie taki jest, że nie dość, że sam poopowiada co u niego to jeszcze dokładnie wypyta co u mnie i całej rodziny...
no ale już przynajmniej nie myślę z takim strachem o jutrzejszym dniu, bo bałam się, że nasza pierwsza rocznica będzie jednym wielkim "czarnym dniem"... a może jednak nie będzie:-) podobno spaghetti się zrobi jutro na kolację, a dla mnie będzie łyczek winka do powąchania:wściekła/y:no ale lepszy rydz niż nic...:-D:-D:-D
 
Ida nie doszukuj sie bo faceci sa prosci.

Dziulka ja jestem majowa w dodatku niedzielna i leworeczna hihihiih. ALe tez g..na wole sie odrazu pozbyc. Ja tez lubie dolewac oliwy a nawet jaki spiryt aby dobrze sie paliło a jak jest jeszcze moj przyjaciel przy mnie to juz nie spiryt tylko niezły piorun
 
no widzisz IDUS jak ladnie poszlo?? co do brzuszka to moj mezus zeswirowal totalnie od momentu testu ciazowego, codziennie nasluchiwal bulgotow, potem wyczekiwal ruchow, kocha kopniaki, gada do malej az mnie doslownie roztapia z wrazenia:))) tu nei moge narzekac. po drugie nauczylismy sie ze soba duuuzo gadac i jak widze ze wlazi do domu z nosem na kwinte to juz wiem ze zaraz bedzie minuta ciszy przed wielkim przemowieniem.... ale nauczylam go ze ma nie kryc co go gryzie bo to zesmy sie do ciezkiej choinki ohajtali zeby sie wspierac zawsze i w ogole. ja jak nieraz mam chandre to on od razu mi mowi ze mam sie spowiadac to mi ulzy a ja neiraz mam tak ze musze beczec godzine a potem przyjde i powiem co mnie wcina od srodka.... tylko jak ja rycze to on sie boi ze przez niego, ale ja z gory mowie: kochanie to hormonki, nie ty, musze isc sie wyryczec zaraz wroce. nauczyl sie tego rozumiec teraz w orkesie ciazy ze nagle wybucham albo nagle mnie cos tak wkurzy ze koniec swiata. kiedys sie wscieklam na mieso, bo wyjelam mrozony kawalek schabu zeby strzelic kotlety na obiad, i jakos to mieso mi dziwnie smierdzialo. maz mowi ze chyba mi sie zdaje bo on nie czuje zbytnio (ja dobrze wiedzialam ze czuje) -tak mi hormonki zabuzowaly ze miesko wylecialo przez okno kuchenne lotem koszacym z drugiego pietra (debil ze mnie co?)a ja w ryk ze pol dnia sie odmrazalo a teraz nie mam co na obiad zrobic i musze cos kombinowac. mezus podszedl przytulil i mowi: kochanie zamowimy pizze i nie placz z powodu kawalka miesa. dla mnie to byl koniec swiata ze chcialam zrobic obiad dobry i powod do ryku dokad....pizza nie przyjechala:pppp ta ciaza takei jaja wyrzadza mi nieraz w glowie ze szok:)
 
ja tez jestem podobno potwornie płaczliwa. Moj maz chodzi i sie wscika ze nic nie rozumie a potem podczas rozmowy mowi ze jak widzi mnie płaczaca to mu sie serce kraje i jeszcze bardziej sie denerwuje
 
reklama
hehe, Dziulka, ty to w ogóle aparatka jesteś:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
a ja moze nie tyle sie doszukuję, co po prostu ześwirowałam już całkiem, że tak sie co do niego myliłam... że był zupełnie innym człowiekiem, a teraz to było tak jakbym z sąsiadem mieszkała (dobrze ze bzyku nie było;P) no i już nie wiedziałam czy to ja znowu dałam dooopy jeśli chodzi o "poznanie się" na człowieku czy ki czort....... ale jeśli on sam przyznaje, ze po prostu nie miał siły na nic oprócz kombinowania jak wyprostować sytuacje i że on sam siebie nie poznawał, to juz mi gdzieś tam świta wizja tego faceta za którego wyszłam za mąż:D:D:D zobaczymy co będzie dalej;D obym nie musiała juz więcej Wam na ten temat marudzić:D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry