malutka80
Fanka BB :)
Hej dziewczynki. Że też wam się chce jeszcze na jakieś wesela chodzić. Mi się generalnie nic już nie chce. Mały się tak rozpycha że mnie ciągle brzuch boli. Nad ranem już nospę wzięłam. Od soboty jesteśmy na nowym mieszkanku. Coś tam próbowałam sprzątać ale szybko mi brzuch twardnieje i tyle z tego mojego sprzątania. Poza tym przez cały tydzień małż przewoził jeszcze rzeczy ze starego więc dopiero dzisiaj zacznie coś tutaj grzebać. Dzisiaj mam zamiar go pogonić żeby wszystkie niepotrzebne rzeczy remontowe powynosił bo już mnie wkurzają. Czekam na kuchnię jak na zbawienie ale to potrwa jakieś 3 tygodnie
Na razie chodzimy na obiadki do jednych i drugich rodziców. Jak będzie kuchnia to graty kuchenne z pokoju malucha znikną i będzie można przygotowywać na przyjście małego.
Wczoraj wreszcie zdaliśmy klucze i spłaciliśmy do końca kredyt. Oczywiście nie obyło się bez nerwów. Od rana ryczałam bo okazało się że ten ich bank nie przelał całości tylko część i nam kazał resztę dopłacić a wtedy on nam zwróci. Tak więc wczoraj debet musiałam zrobić. W dodatku czekał na najwyższy kurs franka i mieliśmy dostać 5 tys a dostaniemy tysiąc z kawałkiem. Pier... bank. Nie polecam millenium.
No ale teraz czekam na pismo z naszego banku o spłacie kredytu i będę starała się zapomnieć ile na tym straciliśmy i nie patrzeć na kursy franka :-)
Generalnie wczoraj pół dnia przeryczałam i już się bałam bo mały nie dawał znaku życia. Za to wieczorem jak mi dał do wiwatu to myślałam że nie zasnę.
A gdzieś o 2 w nocy śniło mi się że kotek jakiś miauczy. Po jakimś czasie się obudziłam i okazało się że faktycznie miauczy kotek na klatce, na naszym piętrze. Małż mówi że 1,5 godz miauczał. Wstałam i już miałam go zamiar wpuścić do nas i dać mleka :-) ale jak podeszłam do drzwi to chyba do mieszkania obok go wpuścili. Wygląda na to że sąsiedzi za ścianą mają kotka
A wracając jeszcze do zachowania ludzi w stosunku do nas, ciężarnych to jestem zszokowana tym co niektóre z nas przeżyły. Okropna znieczulica jest wśród ludzi.
To się trochę rozpisałam :-)
Wczoraj wreszcie zdaliśmy klucze i spłaciliśmy do końca kredyt. Oczywiście nie obyło się bez nerwów. Od rana ryczałam bo okazało się że ten ich bank nie przelał całości tylko część i nam kazał resztę dopłacić a wtedy on nam zwróci. Tak więc wczoraj debet musiałam zrobić. W dodatku czekał na najwyższy kurs franka i mieliśmy dostać 5 tys a dostaniemy tysiąc z kawałkiem. Pier... bank. Nie polecam millenium.
No ale teraz czekam na pismo z naszego banku o spłacie kredytu i będę starała się zapomnieć ile na tym straciliśmy i nie patrzeć na kursy franka :-)
Generalnie wczoraj pół dnia przeryczałam i już się bałam bo mały nie dawał znaku życia. Za to wieczorem jak mi dał do wiwatu to myślałam że nie zasnę.
A gdzieś o 2 w nocy śniło mi się że kotek jakiś miauczy. Po jakimś czasie się obudziłam i okazało się że faktycznie miauczy kotek na klatce, na naszym piętrze. Małż mówi że 1,5 godz miauczał. Wstałam i już miałam go zamiar wpuścić do nas i dać mleka :-) ale jak podeszłam do drzwi to chyba do mieszkania obok go wpuścili. Wygląda na to że sąsiedzi za ścianą mają kotka

A wracając jeszcze do zachowania ludzi w stosunku do nas, ciężarnych to jestem zszokowana tym co niektóre z nas przeżyły. Okropna znieczulica jest wśród ludzi.
To się trochę rozpisałam :-)
