Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
wiecie co... przeczytalam ten artykul i prawie zabic lekarzy.... 20-latka i jej nienarodzone bliźnięta nie żyją - winni lekarze? - Wiadomości - WP.PL
i teraz traf na takich konowałów...aż brak słów...biedna kobieta 
Byłam dzisiaj u Internisty sugerując że to może zespół cieśni nadgarstka, ale nie zostałam skierowana do neurologa, tylko na masę badań (chemia). Czy któraś z Was miała lub ma podobne problemy...?Tata dzwonił przed chwilą do mnie, że mama po operacji. Operacja zamiast odbyć się o planowanej godzinie to dopiero o 13 był. W słuchawce nawet słyszałam że tata był bardzo zestresowany, bo on na początku podchodził do tego bezstresowo a mówił mi,że dzisiaj rano sobie zdał sprawę dopiero co mamę czeka. Mama do niego na chwilę zadzwoniła, leży u siebie w pokoju już, jest bardzo słaba- nawet rozmawiać za bardzo nie umiała, do tego bardzo jej zimno więc tata kazał jej o tym powiedzieć pielęgniarkom żeby jej przyniosły więcej koców. Tata na razie nie gadał jeszcze z lekarzem, ma do niego dzwonić później bo on jeszcze jakąś tam operacje ma teraz. Pielęgniarki mówią że niby wszystko okey się udało, mama z lekarzem też się jeszcze nie widziała,ale pewnie przyjdzie do niej po kolejnej operacji (bo jakby nie było mama musiała mu wcześniej dać trochę pieniędzy do łapy,żeby w ogóle mieć tą operację tak szybko itp... Smutne to,ale niestety prawdziwe w tej Polsce :-( ). Pan doktor ją teraz bardzo dobrze traktował, wczoraj z nią przesiedział prawie godzinę na pogaduszkach w sali i podnosił ją na duchu.
Oby się okazało tak jak mówią pielęgniarki że wszystko się udało!!
Teraz mame czeka horror, bo dochodzenie do siebie i w ogóle rehabilitacja, problemy z poruszaniem i będzie musiała o dwóch kulach. Żal mi jej bardzo :-(.
Jeszcze raz dziękuję dziewczyny za trzymanie kciuków!!!
A ja mam nadzieję że się nie rozpakuje do soboty, bo w sobotę jedziemy do niej. Przywieziemy jej obiadek, owoce itp, bo potem już nie będę opuszczała Krakowa. W ogóle to paręnaście minut temu przeżyłam coś dziwnego- miałam wrażenie że to skurcz, ale to bardzo mocny że ledwo z łóżka się podniosłam.. to było takie w pochwie jakby, ciężko to określić,bo to też takie jakby parcie było... ehh a potem okazało się że na kibelek musiałam iść w grubszej sprawie tak więc możliwe że to nic związane z ciążą jeszcze. Żebym ja jeszcze w ogóle wiedziała czego ja się mam spodziewać, jakie to są te skurcze itp... :-(. Tylko że takie coś miałam po raz pierwszy.