reklama

Październikowe Mamy 2010

no i jestem. co do wozka- dzwonil do mnie sam transportowiec ze na jutro rano bede miec wozeczek- i tak go zjechalam jak nie wiem co. facet od ktorego zamawialam wozek i lzoeczko wspolpracuje z firma t ransportowa i to tamten ciec zawali sprawe wczoraj (z drugiej strony nie jego wina ze byl wypadek an autostradzie) ale dostal doe mnie potezny zryp za to ze nei zabral sobie z biura listy klientow z t elefonami zeby zadzwonic i pwoeidziec ze nei dojedzie... no nic tylko w pysk dac. wozek jutro na bank, a lozeczko w przyszlym tygodniu. napisalam swoja droga mejlika do firmy transportowej zeby pilnowali bardziej swoich ludzi bo tak jak ja wczoraj kwitlam w domu caly dzien i sie wkurzalam niepotrzebnie a tak jakby gosc zadzwonil albo z firmy z siedziby to bym zrozumiala i nei musialabym tepic strun glosowych....

dzisiaj mialam wizyte w domu pielegniarki srodowiskowej -samo panstwo troszczy sie po przyszle i mlode mamy i wysyla. posiedzialam sobie z babka, zadawalam pytania, m.in. sie dowiedzialam ze najlpeiej jak tuz po urodzeniu dziecko spi w gondoli zamiast wl ozeczku bo przestrzen lozeczka jest dla dzidzi za wielka tak od razu. mowila tez o karmieniu zebysmy sie nei daly zrobic dzidziowi na szaro tzn jak dzidziol wola cyca to zeby naprawde sie posilam a nie tylko trzymal w buzi bez ssania bo potem sobie nie damy rady. co do lozeczek to mowila -zero kolder i poduszek, pajacyk i to jest koniec. i duuuzo innych rzeczy. bla bla bla

popoludnie spedzilam w gazetkach dzieciowych, ksiazce z kawalami i krzyzowkach i nei widzialam kiedy zrobila sie 17h. odebralam wyniki badan z rana, hemo skoczyla w gore o 0.1 czyli mam 11.6 wiec jest dobrze, reszta wynikow ok. wlasnie posilam sie jablkiem i pije cole i doslownie chyba uszami zaraz zacznie mi sie odbijac od tego....

a poza tym znowu upal....:))
 
reklama
Dziulka bardzo podoba mi sie Twoja piel środowiskowa :) Ja tez jestem zdania że cycek jest do jedzenia a nie do ciumciania i zabawy (przynajmniej dla dziecka...) i też że zero kołder, poduszek, baldachimów itd. A gondole-kołyske tyż bym bardzo chciała ale finanse nas niestety ograniczają, więc mały jest "skazany" na łóżeczko od początku.
 
o tej gondoli wlasnei dlatego mowila ze dzieci jak sa od razu w lozeczku to niektore znosza super niektore bardzo zle- dlatego ze w brzuchu nauczone do ciasnoty i jak nagle dostana przestrzen wielka jak lozeczko to panikuja. gondola jest ciasniejsza i bardziej przyjazna dla takiego szkrabka:)) mowila tez ze na dlugie spacery z wozkiem po tygodniu mozna spokojnie wychodzic, jedynie jakby bardzooooo zimno bylo to cieplej ubrac dzidzie ale tez nei rpzegrzewac -musi lapac odpornosc od malego. mowila mi ze dobrze jest np suszyc mokre pranie w pokoju dziecka jak ogrzewanie sie wlacza od jesieni bo wtedy powietrze nei jest suche. gadala tez o zwierzakach- absolutnie nie pozwalac kotom i psom spac w lozeczku z dzieckiem , w wozku czy innych miejscach gdzie dziecko mzoe drzemac. zwierzakowi dac do obniuchania dziecko zaraz po przyjsciu do szpitala i odczasu do czasu niech wacha ubranka dziecka zeby sie przyzwyczail do nowego zapachu w domu. po trzecie obserwowac i nigdy nei zostawic dziecka samego z kotem/psem bez dozoru. mowila mi tez zeby sie nie zdziwic ze na pcozatku karmienie bedzie ciezko szlo z cyca ze to trwa tak 2 tygodnei zanim sie rozbuja na dobre, zeby nie robic sobie wyrzutow ze jestesmy zle matki bo nie umiemy dac cyca albo ze zly pokarm jest. zdarza sie ze nieraz trzeba dokarmic butelka na pcozatku. jesli dziecko placze i np bierzemy je w ramiona i ono dalej placze mimo naszych usilowan uspokjenia to polozyc dziecko do lozeczka niech sie wyplacze i samo uspokoi bo neiraz dzieci maja w sobie mase emocji i to musi wylezc z nich. mowila ze rzadki kupki to nie powod do paniki, bo dzidzie maja male zoladki, jedzonko plynne i to normalne jest.
Absolutnie nei spac z dzieckiem w lozku - nawet jak z sil oapdamy to dziecko mozna wziac do lozka na czas karmienia ale nei spac z dzieckiem w lozku naszym bo ptoem cholerne problemy powstaja. mowila tez zeby pamietac zeby przytrzymywac caly czas glowke dziecka przy kazdym razie jak je bierzemy przytulamy karmimy, bo i glowka ciezka a kark na tyle nie jest silny zeby ja utrzymac. jesli nas poniesie to zeby bron Boze nei potrzasac dzieckiem z bezradnosci i zlosci bo moze to spowodowac pekniecie naczyn jakichstam w glowie, spwodowac wylew, kalectwo, smierc.
tak co do spacerow to mowila jeszcze ze jak jest zimno jak diabli i leje jak z cebra to postawic wozek kolo okna szeroko otwartego zeby zlapalo swiezego powietrza bez wychodzenia na ulewe.a tak to mozna spacerowac ile sie chce - byle nei po marketach i sklepach, galeriach bo dzidzie potrzebuja spokoju. wywalic z domu palaczy na dwor, niech nikt kto pali nei bierze dziecka na rece jak z geby wali fajami -wywalic takiego na dwor albo oduczyc palic a jak wroci np z papierosa to niech umyje i wyplucze dobrze gebuche. palaczom mamy prawo pwiedziec nie!!!! (no i tu moja mama juz ma przechlapane u mnie- bedzie miec motywacje do rzucenia fajek!) . tyle pamietam a jak cos jeszcze mi sie przypomni to skrobne:)

LOLISZA baldachim moze byc. chodzi glownei o posciele koldry i poduszki.

poza tym cos co m isie podoba- u nas wlasnei sie chodzi do nich co tydzien na wazenie dzidzi przez dwa meisiace chyba ale po porodzie jak bede to ona przychodzi do mnie z waga sama raz na tydzien ,zeby kobieta po porodzie nei musiala od razu ganiac, jesli jest potrzeba to pomoze przy dziecku i rozwieje wszelkie moje watpliwosci. jak mam najmniejsze bzdurne pytania to mam dzwonic bez wstydu i problemu. dala mi numer do tzw stowarzyszenia laktacyjnego w razie problemu z karmieniem pozniej, co robic itp.
 
Ostatnia edycja:
nie chwalac sie -tutejsza sluzba zdrowia dziala bardzo dobrze i inne stowarzyszenia ktore wspolpracuja z nimi tak samo. oni sa dla nas i naszych potrzeb- za to maja placone. kazdy przychodzi z usmiechem do przyszlej lub swiezej mamusi, nie zostawia anas nikt na pastwe losu w stylu : urodzilas to se radz. a najbardziej mi sie podoba ze tu nikomu nei daje sie wlape ani prezentow i kwiatkow za to ze cos zrobil dla nas- slowo MERCI wystarcza zupelnie. po drugie we FR lapowkarstwo jest cholernie karalne i tu nie ma mozliwosci zdac prawka, skonczyc studia za lapowke, albo wcisnac sie w kolejke na operacje zeby miec szybciej za lapowke czy prezenty. a juz nie daj Bog policja... kumpel Polak zostal zlapany za predkosc i komorke w czasie jazdy chcial dac policjantom "na pizze" to go do aresztu wsadzili na 48h za probe wreczenia lapowy... szooook......
 
antenka86z:

ladygab: bardzo chciałabym rodzić w Trzebnicy. Byłam tam na jednym porodzie, mam tam znajomego lekarza, rodziła tam moja siostra i koleżanka... A co najważniejsze - nigdy od nikogo złego słowa nie słyszałam na temat tego szpitala. Ale jakby poród zaczął się na dniach, to nie mogę jechać do Trzebnicy bo nie mają tam oddziału neonatologicznego! Jakby córcia potrzebowała inkubatora, to odesłano by ją do Wrocławia. A mnie pozostawiono by w Trzebnicy...! Dlatego drugą opcją jest Brochów, ale traktuję to jako ostateczność. Chcę dotrwać ;-) A Ty gdzie chcesz rodzić?

Mam pytanie: z kim mogłabym się wymienić numerami, żeby w razie czego dać znać że to już? Przedstawić się mogę tutaj :-) Mieszkam z mężem we Wrocławiu. Mam 25 lat.
To moja druga ciąża, pierwszą poroniłam w grudniu 2009. W styczniu poczęła się nasza dziewczynka (80% że będzie Justynka). Termin na 6 października. Jak coś jeszcze mam dodać to piszcie Kochane!

Hihi, to mamy wiele wspólnego. ja z racji odległości raczej na pewno będę rodzić w Trzebnicy :) a termin mam na 3go. I chyba jesteśmy w podobnym wieku, rocznik 85? Chętnie wymienię się z Tobą nr telefonu, a może nawet udałoby nam się spotkać?

:-)
 
Mała_mi cieszę się że z mamą ok a Twojej znajomej strasznie współczuję. Straszne jest to co ją spotkało :-(
Dziulka ja dzisiaj od 10 rano czekam na piekarnik i okap. Mają czas do 20 i wydaje mi się że się dzisiaj nie doczekam. Porażka totalna.
Mój maluch się rozruszał i ciągle daje o sobie znać. Padam teraz bo sprzątałam mieszkanko, tzn odkurzałam i myłam podłogę. Małż pojechał sobie pograć w nogę ale wcześniej zawiesił mi karnisz w pokoju :-D Szkoda tylko że na firankę będę długo czekała. Jeszcze kurze chcę wytrzeć ale nie wiem czy dam radę bo już mnie plecki nawet bolą:-)
Kurcze mój małż w niedzielę kończy 30 lat. Niestety nic mu chyba nie kupię bo nie wiem co a poza tym nie mamy kasy. Szkoda mi go bo ja miałam 30 w lutym i on mi zrobił pełno niespodzianek i w dodatku imprezka fajna była. Jakoś go ostatnio zaniedbuję i to on mi ciągle prezenty robi a ja mu nie i mi go szkoda. Mama dzisiaj powiedziała że wie że nic nie robimy ale ludzie mają zamiar przyjść do małża w niedzielę i się wkurzyła. W sumie wiem że przyjdą i że jemu będzie miło i nie mogę nikomu zabronić ale brak kuchni mnie zniechęca. Kupimy jakieś ciasto ale jak pomyślę o robieniu kawy/herbaty to mnie szlag trafia. Wszystko w kartonach. Mamy wystawione 2 kubeczki, 2 talerze i 2 łyżeczki. Wszystko łącznie z czajnikiem stoi na zmywarce i generalnie nie ma już na nic miejsca. Nie chce mi się grzebać w tych kartonach, myć tego w wannie itd. Od krótkiego schylania nad wanną boli mnie brzuch a co dopiero jak ludzie przyjdą :angry: Eh. Najchętniej jednorazowe kubeczki bym kupiła i talerzyki i tyle. I kurde nie wiem czy tak nie zrobię. Generalnie ludzie powinni wiedzieć że może mi się nic nie chcieć, szczególnie w takich warunkach i przy braku kasy. Eh...
 
reklama
Ja niedawno wróciłam z Jyska, kupiłam koszyki wiklinowe na przybory Lenki. Posprzątałam w szafie i komodzie małej. I teraz padłam na kanapę :) Trochę głodna nawet, jakieś propozycje dziś kolacjowe?:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry