W niedzielę, Maja rozbawiła całą rodzinę, po kilku godzinach latania za psami i próbach ich złapania. Bacia, która ją wytrwale edukowała, że piesek robi hau hau dumnie przyszła zaprezentować nową umiejętność wnuczki. I zapytała Maju jak robi Fibi, a Maj najpierw popatrzył się na babcię później na Fibi bardzo wymownie, wywalił jęzor na całą długość i zaczął dyszeć ....
Fibi robiła to samo, więc się śmiejemy, że nawet takiemu maluchowi nie da się wcisnąć, że piesek robi hau hau.
Z innych osiągniec to u nas jest już mama, tata, baba (na babcie i nianię), pa pa, da da - jak domaga się, żeby ją też zabrać jak wychodzimy do pracy, większość zwierząt to ko (niezależnie czy to ptak czy ssak, jak się rusza Maja wskazując palcem woła KO), nie z kiwaniem palcem, że nie wolno, oprócz mówienia gestowo pokazuje co chce, jak mamy jej coś dać podchodzi i zamyka i otwiera rączkę skierowaną na góry. Światło wie jak wyłaczyć a największą ma frajdę jak pilotem udaje jej się światło zgasić lub przyciemnić. Obecnie jesteśmy na etapie samodzielnych kroków, jeżeli Maja wie, że pomiędzy kanapą a fotelem jest przestrzeń niewielka, przechodzi sama na dwóch, jeżeli odległość wydaje się jej zbyt wielka przemieszcza się na 4.
Od wczoraj testujemy samodzielne jedzenie deserków ... Hmm Maja do przebrania, ja też, kuchnia do mycia ale frajda duża.